<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?>
<rss version="2.0">
 <channel>
    <title>Inwestor.newseria.pl - Agencja Informacyjna</title>
    <link>https://inwestor.newseria.pl/</link>
    <description>Najnowsze informacje</description>
    <lastBuildDate>Fri, 23 Oct 2020 06:25:00 +0200</lastBuildDate>
    <language>pl</language>
    <image>
      <title>Inwestor.newseria.pl - Agencja Informacyjna</title>
      <url>https://inwestor.newseria.pl/grafika/logo.gif</url>
      <link>https://inwestor.newseria.pl/</link>
    </image>
    
<item>
     <title><![CDATA[Polacy nie mają zaufania do rynku kapitałowego. Szansą na jego zbudowanie może być wzmocnienie nadzoru]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/polacy-nie-maja-zaufania,p1339948918</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/polacy-nie-maja-zaufania,p1339948918</guid>
     <pubDate>Fri, 23 Oct 2020 06:25:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/hennig-polacy-inwestycje-foto_1.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Według szacunk&oacute;w Polskiego Funduszu Rozwoju utracone korzyści Polak&oacute;w wynikające z&nbsp;niechęci do aktywnego inwestowania na rynku kapitałowym to około 10 mld zł rocznie. W efekcie oszczędności są zamrażane w&nbsp;got&oacute;wce lub na lokatach bankowych, zamiast &bdquo;pracować&rdquo; na większe zyski. &ndash; <em>Potrzebne jest wzmocnienie nadzoru nad instytucjami finansowymi, aby odbudować zaufanie Polak&oacute;w do rynku kapitałowego </em>&ndash; m&oacute;wi dr Konrad Hennig, wsp&oacute;łautor raportu &bdquo;Save &amp; Invest: Prawo chroniące pieniądze Polak&oacute;w&rdquo;.</strong></p><p style="text-align:justify">&ndash; <em>Polacy są dosyć zachowawczymi inwestorami, preferują raczej inwestycje w&nbsp;mało ryzykowne aktywa, gł&oacute;wnie lokaty bankowe, a co najwyżej obligacje. Oszczędzanie rozumieją jako lokowanie pieniędzy w&nbsp;bezpiecznych instrumentach, a inwestowanie jako przeznaczanie ich na bardziej ryzykowne produkty, np. akcje </em>&ndash;&nbsp;wyjaśnia w&nbsp;rozmowie z&nbsp;agencją Newseria Biznes dr Konrad Hennig, dyrektor programowy Forum Prawo dla&nbsp;Rozwoju HASHLaw4Growth.</p><p style="text-align:justify">Jak czytamy w&nbsp;raporcie &bdquo;Save &amp; Invest: Prawo chroniące pieniądze Polak&oacute;w&rdquo;, gł&oacute;wną przeszkodą jest brak wystarczającej wiedzy oraz&nbsp;umiejętności. Zar&oacute;wno w&nbsp;przypadku depozyt&oacute;w, jak i&nbsp;papier&oacute;w wartościowych odsetek gospodarstw domowych posiadających poszczeg&oacute;lne instrumenty jest w&nbsp;Polsce znacznie niższy niż w&nbsp;innych krajach strefy euro. Wyjątkiem są tu dobrowolne programy emerytalne oraz&nbsp;polisy na życie &ndash; korzysta z&nbsp;nich aż&nbsp;57 proc. Polak&oacute;w i&nbsp;jest to odsetek wyższy niż w&nbsp;jakimkolwiek kraju ze strefy euro.</p><p style="text-align:justify">&ndash; <em>Aby odbudować zaufanie Polak&oacute;w do rynku kapitałowego, potrzebne są konkretne działania, kt&oacute;re pozwolą wzmacniać nadz&oacute;r nad instytucjami finansowymi. Należy lepiej koordynować wsp&oacute;łpracę pomiędzy Komisją Nadzoru Finansowego, Urzędem Ochrony Konkurencji i&nbsp;Konsument&oacute;w, Rzecznikiem Finansowym oraz&nbsp;prokuraturą, aby przepływ informacji, możliwość ich wykorzystania i&nbsp;wszczynanie postępowań następowało dużo szybciej &ndash;</em>&nbsp;zaznacza ekspert Forum Prawo dla&nbsp;Rozwoju.</p><p style="text-align:justify">Jak podkreśla, Polacy powinni mieć świadomość ryzyka, kt&oacute;re wiąże się z&nbsp;inwestowaniem, wynikającego ze zmian cen, ale rynek musi funkcjonować bez ryzyka systemowego, czyli oszustw, słabego nadzoru i&nbsp;niewystarczającego karania oszust&oacute;w finansowych.</p><p style="text-align:justify">&ndash; <em>W Polsce występują dwa rynki: regulowany pod &nbsp;nadzorem instytucji państwowych oraz&nbsp;firmy działające na wolnym rynku, według og&oacute;lnych regulacji kodeksu cywilnego. R&oacute;żnego typu naruszenia i&nbsp;oszustwa występują na jednym i&nbsp;drugim. Mieliśmy do czynienia z&nbsp;nie do końca uczciwymi działaniami bank&oacute;w, czy to zerokosztowymi strukturami opcyjnymi w&nbsp;2008 roku, z&nbsp;oferowaniem obligacji GetBacku, ze sprzedażą polisolokat czy kredyt&oacute;w frankowych, produktami, kt&oacute;re de facto na rynku nie&nbsp;powinny się pojawić </em>&ndash;&nbsp;tłumaczy dr Konrad Hennig. &ndash; <em>Ci klienci, kt&oacute;rzy padli ofiarą strat nieuzasadnionych ryzykiem rynkowym, prawdopodobnie zupełnie wycofają się z&nbsp;rynku kapitałowego.</em></p><p style="text-align:justify">Tym sposobem w&nbsp;Polsce jest kilkadziesiąt, a może nawet kilkaset tysięcy utraconych inwestor&oacute;w, kt&oacute;rzy mogliby budować siłę polskiej giełdy i&nbsp;finansować polskie przedsiębiorstwa.</p><p style="text-align:justify">Najważniejszą rekomendacją dla&nbsp;rynku kapitałowego sformułowaną w&nbsp;raporcie &bdquo;Save &amp; Invest: Prawo chroniące pieniądze Polak&oacute;w&rdquo; jest zobowiązanie przedsiębiorcy do właściwej polityki informacyjnej wobec klient&oacute;w.</p><p style="text-align:justify">&ndash; <em>Chodzi o&nbsp;to, aby instytucja nadzorcza, prowadząc postępowanie kontrolne w&nbsp;danym przedsiębiorstwie, miała możliwość zobowiązania go do poinformowania klient&oacute;w, że istnieją obawy o&nbsp;istnienie naruszeń lub łamania prawa. Przedsiębiorca powinien mieć obowiązek poinformowania swoich klient&oacute;w o&nbsp;przejrzystości i&nbsp;legalności prowadzonego biznesu, co doprowadziłoby do bardzo wczesnego ostrzegania ich o&nbsp;możliwości czy choćby podejrzeniu, że dany schemat finansowy jest piramidą finansową czy innym oszustwem</em> &ndash;&nbsp;wyjaśnia dyrektor programowy Forum Prawo dla&nbsp;Rozwoju.</p><p style="text-align:justify">Ważną kwestią jest r&oacute;wnież wyznaczenie odpowiednich standard&oacute;w postępowania etycznego przedsiębiorstw finansowych, dział&oacute;w compliance, audytu oraz&nbsp;odpowiednie kształtowanie system&oacute;w motywacji i&nbsp;wynagrodzeń wobec doradc&oacute;w finansowych zatrudnionych w&nbsp;tych instytucjach. W ten spos&oacute;b można by ograniczyć ryzyko missellingu, czyli sprzedaży aktyw&oacute;w, kt&oacute;re nie&nbsp;są przeznaczone dla&nbsp;danej kategorii klient&oacute;w, zbyt ryzykownych, o&nbsp;zbyt długim horyzoncie inwestycyjnym.</p><p style="text-align:justify">&ndash; <em>Doradca finansowy powinien czuć się reprezentantem klienta i&nbsp;brać pełną odpowiedzialność za jego zyski, a to najłatwiej uzyskać poprzez system prowizyjny powiązany z&nbsp;osiąganym zyskiem, a nie&nbsp;z&nbsp;wartością sprzedaży &ndash;&nbsp;</em>zauważa Konrad Hennig.</p><p style="text-align:justify">Jego zdaniem w&nbsp;najbliższej przyszłości na spos&oacute;b oszczędzania i&nbsp;inwestowania pieniędzy przez&nbsp;Polak&oacute;w będzie miało wpływ obniżenie st&oacute;p procentowych. Lokaty bankowe, kt&oacute;re dominują w&nbsp;ich portfelach, stały się mniej opłacalne (średnie oprocentowanie spadło poniżej 0,3 proc. według Analizy.pl), więc będą oni szukali bardziej ryzykownych inwestycji, kt&oacute;re dadzą im szansę na większą stopę zwrotu.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Tu niezbędna jest edukacja. Jeżeli nowi inwestorzy pojawiający się na rynku nie&nbsp;otrzymają wsparcia i&nbsp;nie zostaną otoczeni ofertą doradztwa, istnieje duże ryzyko, że będą kolejnym pokoleniem straconym, kolejną grupą inwestor&oacute;w zniechęconych do polskiego rynku kapitałowego. Znalezienie wiedzy dotyczącej inwestowania nie&nbsp;jest proste, ale jest konieczne przed zainwestowaniem w&nbsp;bardziej ryzykowne instrumenty finansowe niż te, kt&oacute;re są gwarantowane przez&nbsp;instytucje finansowe i&nbsp;banki &ndash;&nbsp;</em>radzi dyrektor programowy Forum Prawo dla&nbsp;Rozwoju.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://1.newseria.pl/video/1339948918_hennig_polacy_inwestycje_1_s.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Ciech stawia w tym roku na digitalizację, zielone projekty i ograniczanie kosztów. Koncern chemiczny dokłada do krajowej gospodarki prawie 2 mld zł]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/ciech-stawia-w-tym-roku-na,p1370214167</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/ciech-stawia-w-tym-roku-na,p1370214167</guid>
     <pubDate>Mon, 09 Mar 2020 06:20:00 +0100</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/ciech-ey-wplyw-na-gospodarke-foto.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Wysokie ceny energii i&nbsp;koszty pozyskiwania surowc&oacute;w, digitalizacja i&nbsp;obszar innowacji oraz&nbsp;ograniczanie emisji CO<sub>2</sub> &ndash; to największe wyzwania na ten i&nbsp;przyszły rok dla&nbsp;Grupy Ciech. Sztandarowy projekt chemicznego giganta na ten rok to zakończenie budowy nowej warzelni soli w&nbsp;zakładzie w&nbsp;Niemczech, firma stawia też na poprawę proces&oacute;w produkcyjnych i&nbsp;umacnianie swojej rynkowej pozycji. To istotne o&nbsp;tyle, że &ndash; jak wynika z&nbsp;raportu firmy doradczej EY &ndash; jej wpływ na krajową gospodarkę jest liczony w&nbsp;miliardach złotych i&nbsp;tysiącach miejsc pracy.</strong></p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Poza tym, że jesteśmy istotnym europejskim graczem, Grupa Ciech jest r&oacute;wnież fundamentalnym ogniwem dla&nbsp;polskiej gospodarki. Generuje ok. 1,7 mld zł wartości dodanej, tworzy ponad 11 tys. miejsc pracy &ndash; z&nbsp;czego 3 tys. to zatrudnienie bezpośrednie &ndash; i&nbsp;zasila sektor finans&oacute;w publicznych kwotą przekraczającą 420 mln zł rocznie &ndash;&nbsp;</em>m&oacute;wi agencji informacyjnej Newseria Biznes Dawid Jakubowicz, prezes zarządu Ciech SA.</p><p style="text-align:justify">Jak wynika z&nbsp;raportu opracowanego przez&nbsp;firmę doradczą EY,&nbsp;gigant polskiego rynku chemicznego w&nbsp;2018 roku wygenerował 1,7 mld zł wkładu do krajowego PKB (ok. 739 mln zł bezpośrednio i&nbsp;ok. 1 mld zł w&nbsp;ramach efekt&oacute;w pośrednich i&nbsp;indukowanych) oraz&nbsp;420 mln zł dochod&oacute;w dla&nbsp;sektora finans&oacute;w publicznych &ndash; gł&oacute;wnie w&nbsp;postaci składek na ubezpieczenia społeczne oraz&nbsp;podatku PIT, CIT i&nbsp;akcyzy. To też jeden z&nbsp;największych polskich eksporter&oacute;w oraz&nbsp;inwestor&oacute;w zagranicznych. Bezpośrednio zatrudnia ponad 3 tys. pracownik&oacute;w, ale działalność grupy wspiera dodatkowo ponad 8 tys. miejsc pracy w&nbsp;innych firmach &ndash; przede wszystkim z&nbsp;sektora g&oacute;rniczego, wydobywczego, transportowego czy handlowego.</p><p style="text-align:justify">EY wskazuje, że wśr&oacute;d największych wyzwań, jakie czekają chemicznego giganta po 2020 roku, są rozwijanie innowacji i&nbsp;digitalizacja. Działania B+R pozwolą grupie utrzymać przewagę konkurencyjną, tworzyć nowe produkty i&nbsp;linie biznesowe. Ciech działa już w&nbsp;tym obszarze w&nbsp;formule Open Innovation, wsp&oacute;łpracując z&nbsp;ośrodkami akademickimi, platformą crowdsourcingową i&nbsp;inwestując w&nbsp;technologiczne start-upy.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Sztandarowym projektem&nbsp;na dziś&nbsp;jest budowa warzelni soli w&nbsp;zakładzie w&nbsp;Niemczech.&nbsp;Chcemy ten projekt zakończyć w&nbsp;tym roku, żeby produkcja była dostarczana do klient&oacute;w od stycznia&nbsp;2021&nbsp;roku. Na tym się skupiamy, to jest nasz gł&oacute;wny cel&nbsp;i&nbsp;driver naszych wskaźnik&oacute;w finansowych, kt&oacute;re pokazujemy w&nbsp;naszej strategii&nbsp;na lata 2019</em>&ndash;2<em>021 </em>&ndash;&nbsp;podkreśla członek zarządu sp&oacute;łki, Mirosław Skowron. <em>&ndash;&nbsp;Poza tym realizujemy też wiele projekt&oacute;w związanych z&nbsp;digitalizacją. Chcemy poprawiać wskaźniki produkcyjne i&nbsp;żeby nasi pracownicy mogli lepiej wykorzystać swoje kompetencje.</em></p><p style="text-align:justify">Digitalizacja sp&oacute;łki ma poprawić efektywność proces&oacute;w biznesowych i&nbsp;produkcyjnych. Innowacyjne rozwiązania z&nbsp;zakresu Przemysłu 4.0 są już wdrażane m.in. w&nbsp;polskich zakładach sodowych grupy. Realizują one obecnie projekt wykorzystujący nowoczesne technologie do rozwoju predictive maintenance, czyli wcześniejszego przewidywania zagrożeń dla&nbsp;płynności produkcji sody. Pracują r&oacute;wnież nad optymalizacją jej produkcji poprzez wykorzystanie modelu opartego na sieciach neuronowych. Z kolei prowadzone we wsp&oacute;łpracy z&nbsp;firmami technologicznymi projekty w&nbsp;fabrykach w&nbsp;Inowrocławiu i&nbsp;niemieckim Stassfurcie pozwolą m.in. na digitalizację sterowania produkcją sody.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Wyzwania są dynamiczne, kr&oacute;tkoterminowo przyglądamy się sytuacji związanej z&nbsp;koronawirusem, gł&oacute;wnie od strony łańcucha dostaw i&nbsp;zabezpieczenia nas w&nbsp;surowce. Na razie nie&nbsp;widzimy istotnego wpływu,&nbsp;ale bacznie&nbsp;monitorujemy całą sytuację </em>&ndash;&nbsp;m&oacute;wi prezes sp&oacute;łki Dawid Jakubowicz.&nbsp;&ndash;<em> Naszym długoterminowym wyzwaniem&nbsp;jest energetyka, kt&oacute;ra jest istotnym kosztem wytwarzania naszych gł&oacute;wnych produkt&oacute;w. Tutaj będziemy skupiać się na dywersyfikacji źr&oacute;deł wytwarzania pary w&nbsp;naszych zakładach na Kujawach poprzez budowę kotł&oacute;w gazowych.&nbsp;Weszliśmy też we&nbsp;wsp&oacute;łpracę z&nbsp;firmami, kt&oacute;re mogą&nbsp;nam&nbsp;zaproponować dywersyfikację technologii&nbsp;dzięki parze&nbsp;ze spalania śmieci. Ta technologia jest&nbsp;sprawdzona,&nbsp;obecna&nbsp;już&nbsp;w naszym zakładzie w&nbsp;Niemczech, i&nbsp;na Kujawach też powinna odnieść sukces.</em></p><p style="text-align:justify">Ciech ma duży wpływ nie&nbsp;tylko na całą krajową gospodarkę, lecz przede wszystkim na kondycję poszczeg&oacute;lnych wojew&oacute;dztw i&nbsp;powiat&oacute;w, w&nbsp;kt&oacute;rych działają fabryki i&nbsp;sp&oacute;łki należące do grupy. To prawie 1 mld zł wpływu na PKB oraz&nbsp;ponad 5 tys. miejsc pracy w&nbsp;lokalnych społecznościach.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Ciech posiada sześć fabryk zlokalizowanych w&nbsp;r&oacute;żnych regionach Polski i&nbsp;trzeba podkreślić, że wartość dodana generowana przez&nbsp;grupę w&nbsp;tych powiatach jest znacząca &ndash;</em>&nbsp;m&oacute;wi Bogdan Dobrzeniecki z&nbsp;Działu Doradztwa Biznesowego w&nbsp;EY.</p><p style="text-align:justify">Wyliczenia EY pokazują też, że Grupa Ciech jest katalizatorem dla&nbsp;innych gałęzi polskiego przemysłu. G&oacute;rnictwo i&nbsp;wydobycie, transport, handel i&nbsp;produkcja energii &ndash; to sektory, kt&oacute;re w&nbsp;największym stopniu korzystają na jej działalności.</p><p style="text-align:justify">Jednak fundamentalne znaczenie Ciech ma przede wszystkim dla&nbsp;sektora produkcji szkła, gdyż produkowana przez&nbsp;niego soda kalcynowana jest w&nbsp;tym procesie niezbędnym surowcem. W tej części Europy powstał w&nbsp;ostatnich latach duży klaster produkcji i&nbsp;przetw&oacute;rstwa szkła, a tylko w&nbsp;Polsce w&nbsp;2018 roku ta gałąź przemysłu wygenerowała 11,2 mld zł wartości dodanej dla&nbsp;gospodarki i&nbsp;zatrudniała ponad 86 tys. pracownik&oacute;w.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Jesteśmy największym graczem dostarczającym sodę kalcynowaną dla&nbsp;całego przemysłu szklarskiego, kt&oacute;ry rozwinął się w&nbsp;Polsce. W tej chwili mamy około 30 krajowych hut, kt&oacute;re zatrudniają ok. 30 tys. os&oacute;b, i&nbsp;jest to znaczący sektor gospodarki</em> &ndash;&nbsp;m&oacute;wi Mirosław Skowron, członek zarządu Ciech SA.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Polska jest jednym z&nbsp;czterech największych producent&oacute;w szkła w&nbsp;Europie, eksport tego sektora wynosi ponad 7 mld zł.&nbsp;Jego funkcjonowanie jest&nbsp;w dużej mierze&nbsp;uzależnione od stałych i&nbsp;stabilnych dostaw od lokalnych producent&oacute;w.&nbsp;Jedną z&nbsp;takich gł&oacute;wnych dostaw jest właśnie soda kalcynowana&nbsp;produkowana przez&nbsp;Ciecha. Inne branże, dla&nbsp;kt&oacute;rych dostarczamy surowce, to m.in.&nbsp;przemysł produkcji środk&oacute;w czyszczących, przemysł meblarski, oponiarski czy branża rolnicza &ndash;</em>&nbsp;dodaje Bogdan Dobrzeniecki z&nbsp;EY.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://3.newseria.pl/video/1370214167_ciech_ey_wplyw_na_gospodarke_1_s.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Uczenie maszynowe wkracza do branży bankowej. Pomaga w prognozowaniu finansów i oferowaniu lepszych usług klientom]]></title>
     <link>http://innowacje.newseria.pl/obronnosc/uczenie-maszynowe-wkracza,p1407573146</link>
     <guid>http://innowacje.newseria.pl/obronnosc/uczenie-maszynowe-wkracza,p1407573146</guid>
     <pubDate>Tue, 05 Nov 2019 06:00:00 +0100</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/80774601/1407573146_ubs_technologia_finanse_2.png" alt="" /> <p><strong>Wykorzystanie algorytm&oacute;w uczenia maszynowego może zrewolucjonizować sektor finansowy. Banki coraz śmielej inwestują w&nbsp;systemy chmurowe oraz&nbsp;aplikacje wykorzystujące sztuczną inteligencję do analizy dużych zasob&oacute;w informacji. Dzięki nim mogą przeprowadzać dokładniejsze prognozy finansowe oraz&nbsp;oferować produkty, kt&oacute;re będą lepiej dopasowane do potrzeb poszczeg&oacute;lnych klient&oacute;w. Dodatkowo&nbsp;zwiększą bezpieczeństwo przeprowadzanych transakcji.</strong></p><p><em>&ndash;&nbsp;Nowe technologie takie jak np. sztuczna inteligencja czy uczenie maszynowe znajdują coraz szersze zastosowanie. Sektor finansowy nadaje się doskonale do ich wykorzystania, ponieważ finanse operują na danych i&nbsp;na liczbach&nbsp;</em>&ndash; m&oacute;wi agencji Informacyjnej Newseria Innowacje Bartek Ostrowski, szef działu finans&oacute;w w&nbsp;firmie UBS.</p><p>Sztuczna inteligencja nie&nbsp;bez powodu fascynuje branżę finansową. Algorytmy wykorzystujące mechanizmy uczenia maszynowego mogą w&nbsp;czasie rzeczywistym analizować duże zasoby informacji, kt&oacute;re spływają np. z&nbsp;giełdy, i&nbsp;błyskawicznie reagować na wahania kurs&oacute;w akcji, maksymalizując zyski i&nbsp;minimalizując straty inwestor&oacute;w.</p><p>Po rozwiązania tego typu sięgnęli m.in. przedstawiciele Narodowego Centrum Badań i&nbsp;Rozwoju oraz&nbsp;Giełdy Papier&oacute;w Wartościowych w&nbsp;Warszawie, kt&oacute;rzy wsp&oacute;lnie będą pełnić pieczę nad rozwojem systemu GPW Data. Projekt zakłada stworzenie repozytorium oraz&nbsp;narzędzi, kt&oacute;re będą wspierały podejmowanie decyzji finansowych przy wykorzystaniu algorytm&oacute;w sztucznej inteligencji w&nbsp;procesie analizy oraz&nbsp;przetwarzania danych pozyskiwanych na rynku finansowym.</p><p>Po sztuczną inteligencję sięgnęła r&oacute;wnież giełda Nasdaq, kt&oacute;ra we wsp&oacute;łpracy z&nbsp;firmą Cryptoindex wprowadziła index kryptograficzny CIX100. Inwestorzy znajdą w&nbsp;nich informacje na temat 100 najważniejszych kryptowalut funkcjonujących na rynku. Każda z&nbsp;nich jest poddawana gruntownej analizie za pośrednictwem algorytm&oacute;w sztucznej inteligencji, kt&oacute;re analizują transakcje przeprowadzane na kluczowych giełdach kryptowalutowych, a także doniesienia prasowe publikowane w&nbsp;portalach branżowych oraz&nbsp;mediach społecznościowych.</p><p><em>&ndash;&nbsp;Decyzje inwestycyjne nie&nbsp;są podejmowane tylko przez&nbsp;roboty; jeśli spojrzeć na globalne rynki, to obecnie za większością transakcji nadal&nbsp;stoi człowiek. Niemniej użycie sztucznej inteligencji zdecydowanie pozwala analitykom na efektywniejszą pracę</em>&nbsp;&ndash; wyjaśnia ekspert.</p><p>Analitycy z&nbsp;Deutsche Bank Research w&nbsp;raporcie &bdquo;Artificial intelligence in banking&rdquo; przyjrzeli się innemu aspektowi fintechowych sztucznych inteligencji. Dostrzegli oni potencjał algorytm&oacute;w uczenia maszynowego jako narzędzia do skutecznej weryfikacji tożsamości uczestnik&oacute;w rynku finansowego. Pierwsze narzędzia tego typu powoli wdraża się na polskim rynku.</p><p>Bank PKO BP eksperymentuje z&nbsp;nowatorskim systemem motywowania pracownik&oacute;w, kt&oacute;ry wykorzystuje algorytm rozpoznawania obrazu do analizy mimiki użytkownika. Sztuczna inteligencja od PKO BP opracowana przez&nbsp;start-up Quantum CX zlicza, jak często pracownik uśmiecha się podczas rozmowy z&nbsp;klientem, dzięki czemu ci najbardziej życzliwi mają szansę na zdobycie nagr&oacute;d motywacyjnych. Tego typu narzędzia rodzą jednak etyczne obiekcje. Na wniosek Rzecznika Praw Obywatelskich Gł&oacute;wny Inspektor Pracy zbada sprawę liczenia uśmiech&oacute;w, czy nie&nbsp;narusza prywatności i&nbsp;godności pracownik&oacute;w banku.</p><p>Z kolei firma Provema wykorzystała algorytmy sztucznej inteligencji w&nbsp;procesie analizy sytuacji finansowej klient&oacute;w. Oprogramowanie automatyzuje proces oceny ryzyka finansowego i&nbsp;znacząco go przyspiesza &ndash; dzięki zastosowaniu technologii uczenia maszynowego firma skr&oacute;ciła czas analizy dokument&oacute;w z&nbsp;3 minut do 4 sekund.</p><p><em>&ndash;&nbsp;Sztuczna inteligencja nie&nbsp;jest bez wad. Są badania, kt&oacute;re pokazują, że algorytmy stworzone przez&nbsp;sztuczną inteligencję mogą mieć zakodowane myślenie stereotypowe czy pewne uprzedzenia. Jedynie połączenie wiedzy i&nbsp;doświadczenia człowieka ze wsparciem, jakie niesie sztuczna inteligencja, może przynieść&nbsp;lepsze rezultaty i&nbsp;pom&oacute;c w&nbsp;uniknięciu&nbsp;błęd&oacute;w&nbsp;</em>&ndash; twierdzi Bartek Ostrowski.</p><p>Według firmy badawczej Research and Markets wartość globalnego rynku fintech&oacute;w do 2023 roku wzrośnie do blisko 306 mld dol. W najbliższych latach ma on się rozwijać w&nbsp;tempie ponad 22 proc. w&nbsp;skali roku.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://1.newseria.pl/video/1407573146_ubs_technologia_finanse_2_s.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Od przyszłego roku główny wskaźnik na rynku finansowym w nowym standardzie. Ma gwarantować bezpieczeństwo kredytobiorców i odporność na manipulacje]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/od-przyszlego-roku,p1039419847</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/od-przyszlego-roku,p1039419847</guid>
     <pubDate>Wed, 14 Aug 2019 06:25:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/gpw-benchmark-wibor-foto.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Od początku 2020 roku w&nbsp;umowach i&nbsp;instrumentach finansowych będzie można bez przeszk&oacute;d stosować WIBOR, czyli kluczowy wskaźnik referencyjny na rynku finansowym. Metoda jego wyznaczania dostosowana do unijnego rozporządzenia BMR ma zapewnić, że wskaźnik ten będzie bardziej przejrzysty i&nbsp;odporny na manipulację, a przy tym, bezpieczniejszy dla&nbsp;rynku i&nbsp;kredytobiorc&oacute;w. W Polsce za nadz&oacute;r nad metodą opracowywania i&nbsp;administrowanie WIBOR-em odpowiada GPW Benchmark. Sp&oacute;łka przeprowadziła testy proponowanego rozwiązania i&nbsp;do końca tego roku zamierza złożyć do KNF wniosek o&nbsp;rejestrację jako administrator stawek referencyjnych WIBID i&nbsp;WIBOR, zgodnie z&nbsp;wymogami rozporządzenia BMR.</strong></p><p style="text-align:justify">Stawki referencyjne WIBID i&nbsp;WIBOR to w&nbsp;uproszczeniu stopy procentowe, po jakich banki są gotowe udzielać sobie nawzajem pożyczek, ich wysokość jest zmienna i&nbsp;ustalana każdego dnia &ndash; to tzw. fixing. WIBOR to stawka kluczowa dla&nbsp;funkcjonowania całego systemu finansowego, bo jest stawką bazową dla&nbsp;obligacji i&nbsp;instrument&oacute;w finansowych, kredyt&oacute;w i&nbsp;innych um&oacute;w finansowych. Ma duże przełożenie na przeciętnego konsumenta, bo występuje de facto w&nbsp;każdej umowie kredytowej w&nbsp;polskiej walucie. Wpływa na wysokość rat kredyt&oacute;w hipotecznych i&nbsp;jest dla&nbsp;bank&oacute;w podstawą do wyznaczania oprocentowania kredyt&oacute;w udzielanych zar&oacute;wno klientom indywidualnym, jak i&nbsp;przedsiębiorstwom.&nbsp;</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; W ciągu ostatnich kilkunastu lat okazało się, że stawkami referencyjnymi da się niestety manipulować. Polska nie&nbsp;była bohaterem tych negatywnych historii, ale wiemy na przykładach rynku londyńskiego czy europejskiego, że niekt&oacute;rym udawało się zmienić poziom takiej stawki. Międzynarodowa społeczność profesjonalnych użytkownik&oacute;w tych stawek i&nbsp;os&oacute;b zarządzających nimi zdecydowała o&nbsp;tym, żeby wprowadzić specjalne regulacje, stopniowo implementowane do porządk&oacute;w prawnych. W Europie wprowadzono rozporządzenie BMR, kt&oacute;re&nbsp;zmienia spos&oacute;b patrzenia na stawki referencyjne &ndash;&nbsp;</em>m&oacute;wi agencji informacyjnej Newseria Biznes Aleksandra Bluj, wiceprezes zarządu GPW Benchmark.</p><p style="text-align:justify">Rozporządzenie BMR ws. wskaźnik&oacute;w referencyjnych, kt&oacute;re obowiązuje od początku ubiegłego roku, to reakcja m.in. na ujawnienie wieloletnich manipulacji bank&oacute;w stawkami LIBOR i&nbsp;EURIBOR. Wprowadza ono nowy standard wyznaczania i&nbsp;stosowania kluczowych wskaźnik&oacute;w referencyjnych, do kt&oacute;rych został zaliczony WIBOR.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; WIBOR jako najważniejsza ze stawek używanych w&nbsp;polskiej gospodarce ma być bezpieczny dla&nbsp;konsumenta, przejrzysty dla&nbsp;wszystkich, kt&oacute;rzy go używają, i&nbsp;odporny na manipulacje. Ma być r&oacute;wnież taką stawką, kt&oacute;ra rozwija się wraz z&nbsp;rynkiem. Tego dotąd brakowało i&nbsp;my chcemy zagwarantować właśnie taki rozw&oacute;j, dostosowując ją do nowych, unijnych wymog&oacute;w i&nbsp;nowego otoczenia prawnego &ndash;</em>&nbsp;m&oacute;wi Aleksandra Bluj.</p><p style="text-align:justify">Według rozporządzenia BMR WIBOR ma być ustalany nie&nbsp;jak dotychczas na podstawie deklaracji bank&oacute;w, ale wartości faktycznych transakcji rynkowych.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; W sytuacjach, kiedy takiej możliwości nie&nbsp;ma, wykorzystywane będą inne źr&oacute;dła informacji, reprezentowane przez&nbsp;kwotowania wiążące uczestnik&oacute;w rynku. Z punktu widzenia konsument&oacute;w cały ten proces nie&nbsp;powoduje żadnych zmian, ponieważ został zaprojektowany tak, żeby zapewnić ciągłość pomiaru reali&oacute;w gospodarczych &ndash;</em>&nbsp;m&oacute;wi Grzegorz Koloch, gł&oacute;wny analityk GPW Benchmark.</p><p style="text-align:justify">Jak podkreśla, stawki referencyjne będą też wrażliwe na zmieniającą się sytuację w&nbsp;gospodarce.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Innymi słowy, metoda, kt&oacute;ra została wykorzystana w&nbsp;procesie kalkulacji stawek referencyjnych przez&nbsp;administratora, daje możliwość rozwoju w&nbsp;przyszłości, jeżeli będą zachodziły ku temu okoliczności, jeżeli będą się zmieniały warunki, czy makroekonomiczne, czy bardziej charakterystyczne dla&nbsp;polskiej gospodarki &ndash;</em> wyjaśnia Grzegorz Koloch. <em>&ndash; Jeżeli będą zachodziły okoliczności związane ze wzrostem czy spadkiem transakcyjności poszczeg&oacute;lnych rynk&oacute;w, będzie istniała możliwość uwzględniania tych okoliczności.</em></p><p style="text-align:justify">Regulacja wprowadza też nadz&oacute;r nad administratorami wskaźnik&oacute;w referencyjnych &ndash; nową kategorią podmiot&oacute;w, kt&oacute;rych zadaniem jest opracowanie nowych wskaźnik&oacute;w spełniających wymogi unijnego rozporządzenia i&nbsp;administrowanie nimi. W Polsce tę rolę pełni sp&oacute;łka GPW Benchmark (w kt&oacute;rej 100 proc. udział&oacute;w posiada GPW).</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Zakres obowiązk&oacute;w administratora, czyli GPW Benchmark, wynika bezpośrednio z&nbsp;rozporządzenia BMR, kt&oacute;re jest implementowane do polskiego porządku prawnego. Sam proces opracowania metody pomiaru stawek referencyjnych, dostosowanej do wymog&oacute;w rozporządzenia BMR, to nie&nbsp;koniec. Administrator zobowiązany jest do wdrożenia r&oacute;wnież procedur związanych z&nbsp;identyfikacją i&nbsp;monitorowaniem podejrzanych kwotowań i&nbsp;transakcji. Te działania spowodują wzrost bezpieczeństwa, stabilności i&nbsp;dalszy, ewolucyjny wzrost jakości wskaźnik&oacute;w referencyjnych, co &nbsp;kolei przełoży się na stabilność rynku i&nbsp;wszystkich podmiot&oacute;w, kt&oacute;re wykorzystują wskaźniki referencyjne&nbsp;&ndash; </em>dodaje gł&oacute;wny analityk GPW Benchmark.</p><p style="text-align:justify">Metoda wyznaczania stawek referencyjnych musi zyskać akceptację Komisji Nadzoru Finansowego. Sp&oacute;łka GPW Benchmark poinformowała, że przeprowadziła testy proponowanych rozwiązań. Do końca tego roku zamierza złożyć do KNF wniosek o&nbsp;zgodę na pełnienie funkcji administratora tych stawek, aby zapewnić ich ciągłość i&nbsp;m&oacute;c administrować nimi od początku 2020. Dwuletni okres przejściowy rozporządzenia BMR został wprawdzie przedłużony do końca 2021 roku, ale GPW Benchmark zapowiada, że nie&nbsp;zamierza z&nbsp;tego korzystać.</p><p style="text-align:justify">Z kolei jeszcze w&nbsp;tym roku &ndash; zgodnie z&nbsp;wymogami rozporządzenia BMR &ndash; sp&oacute;łka ma r&oacute;wnież przejąć od GPW administrowanie indeks&oacute;w giełdowych z&nbsp;gł&oacute;wnego rynku, NewConnect oraz&nbsp;Treasury BondSpot Poland (TBSP), w&nbsp;tym m.in.: WIG20, mWIG40 oraz&nbsp;sWIG80.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://1.newseria.pl/video/1039419847_gpw_benchmark_wibor_s.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[We wrześniu na warszawskiej giełdzie zadebiutują kolejne fundusze inwestycyjne. To dobry sposób długoterminowego inwestowania na emeryturę]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/we-wrzesniu-na,p45190582</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/we-wrzesniu-na,p45190582</guid>
     <pubDate>Fri, 02 Aug 2019 06:25:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/gpw-etf-foto.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>We wrześniu na warszawskim parkiecie wystartują kolejne ETF-y, czyli relatywnie proste i&nbsp;tanie fundusze inwestycyjne, kt&oacute;re są wartym rozważenia sposobem lokowania kapitału na przyszłą emeryturę &ndash; ocenia dr Marek Dietl, prezes Giełdy Papier&oacute;w Wartościowych w&nbsp;Warszawie. Jak podkreśla, zdywersyfikowany portfel może w&nbsp;długiej perspektywie przynieść znacznie większe zyski niż lokaty bankowe czy inwestycje w&nbsp;nieruchomości.</strong></p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Uważam, że każdy powinien mieć część swojego portfela oszczędności w&nbsp;instrumentach rynku kapitałowego. Dlatego uruchomiliśmy ETF na WIG20, we wrześniu będą uruchomione kolejne. To są bardzo tanie instrumenty, kt&oacute;re dają ekspozycję na 20 bądź 40 akcji r&oacute;żnych sp&oacute;łek, przez&nbsp;co jest to najlepszy, najtańszy i&nbsp;najbezpieczniejszy spos&oacute;b inwestowania, czyli stworzenie zdywersyfikowanego portfela, kt&oacute;rym nie&nbsp;trzeba się zajmować. Jest łatwy do zrozumienia, nie&nbsp;wymaga zaangażowania wiele czasu, a w&nbsp;horyzoncie kilku lat przyniesie wyższe zwroty niż jakakolwiek inna inwestycja </em>&ndash; m&oacute;wi agencji informacyjnej Newseria Biznes dr Marek Dietl, prezes warszawskiej Giełdy Papier&oacute;w Wartościowych.</p><p style="text-align:justify">Pierwszy polski ETF &ndash; czyli fundusz inwestycyjny odzwierciadlający indeks WIG20TR (WIG20 z&nbsp;uwzględnieniem wartości dywidend wypłacanych przez&nbsp;sp&oacute;łki wchodzące w&nbsp;jego skład) &ndash; wystartował na początku tego roku. Natomiast we wrześniu br. oferta prostych i&nbsp;tanich funduszy indeksowych na warszawskim parkiecie poszerzy się o&nbsp;kolejne ETF-y.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Chcemy, żeby na parkiecie pojawiły się nie&nbsp;tylko ETF-y long &ndash; czyli takie, kt&oacute;re kupują akcje, jak wpłacamy, i&nbsp;po prostu je trzymają &ndash; lecz także short, kt&oacute;re pożyczają akcje, żeby potem je odsprzedać, kiedy spadną. I taka oferta r&oacute;wnież będzie </em>&ndash; zapowiada dr Marek Dietl.</p><p style="text-align:justify">Prezes Giełdy ocenia, że ETF-y są dobrym sposobem lokowania oszczędności w&nbsp;kontekście przyszłej emerytury. Zwłaszcza że są tanie w&nbsp;zakupie (niższe koszty zarządzania w&nbsp;por&oacute;wnaniu z&nbsp;tradycyjnymi funduszami inwestycyjnymi), płynne i&nbsp;zrozumiałe nawet dla&nbsp;niezaawansowanych inwestor&oacute;w, a długoterminowo można zarobić na nich więcej niż na lokatach bankowych czy inwestycjach w&nbsp;nieruchomości. &nbsp;</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Patrząc w&nbsp;perspektywie 3-letniej, to WIG20 Total Return przyni&oacute;sł nam 38 proc., natomiast w&nbsp;ciągu dekady około 76&ndash;77 proc. Łatwo zauważyć, że jeżeli chcemy mieć ponadprzeciętne zyski, musimy się zaangażować w&nbsp;instrumenty kapitałowe dostępne na giełdzie. Jest to najbardziej bezpieczny ze sposob&oacute;w wejścia w&nbsp;instrumenty kapitałowe. Zwłaszcza, jeżeli wchodzimy w&nbsp;spos&oacute;b zdywersyfikowany, czyli w&nbsp;portfel inwestycji, a nie&nbsp;pojedynczą akcję. Natomiast praw ekonomii nie&nbsp;da się oszukać i&nbsp;ten wyższy zwrot jest okupiony większym ryzykiem, szczeg&oacute;lnie w&nbsp;kr&oacute;tkim okresie. Jednak w&nbsp;długim okresie zdywersyfikowany portfel przynosi dużo większe zyski niż lokaty bankowe czy nieruchomości &ndash;</em> m&oacute;wi dr Marek Dietl.</p><p style="text-align:justify">Jak podkreśla, podstawą długoterminowego oszczędzania na emeryturę są trzy zasady: dywersyfikacja, systematyczność i&nbsp;odporność na stres.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Długoterminowe oszczędzanie ma duży związek z&nbsp;odpornością psychiczną. Zwykle oszczędzamy na emeryturę w&nbsp;długim horyzoncie, więc będą pojawiać się wzloty i&nbsp;upadki &ndash;</em> m&oacute;wi dr Marek Dietl <em>&ndash; Są natomiast podstawowe zasady, kt&oacute;re powinny być znane. Ok. 50&ndash;60 proc. powinniśmy mieć w&nbsp;instrumentach dłużnych bądź lokatach. Kolejne 30&ndash;40 proc.&nbsp;&ndash; w&nbsp;publicznie notowanych akcjach, najlepiej systematycznie dokupowanych. Im częściej dokupujemy, tym bardziej wygładza się nam cykl koniunkturalny. Natomiast 5&ndash;10 proc. w&nbsp;alternatywnych inwestycjach, np. nieruchomościach, funduszach venture capital czy private equity. Trzeba zawsze zakładać, że istnieje możliwość utraty tych 10 proc. całości środk&oacute;w.</em></p>]]></description>
     <enclosure url="https://3.newseria.pl/video/45190582_gpw_etf_1_s.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Polscy inwestorzy indywidualni niechętnie podejmują ryzyko. Ożywienie na giełdzie i deregulacja mogłyby pobudzić rynek]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/polscy-inwestorzy,p1300844775</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/polscy-inwestorzy,p1300844775</guid>
     <pubDate>Fri, 26 Jul 2019 06:25:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/1300844775_ppk_rynek_funduszy_1.png" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Przed polską giełdą szansa na dwa istotne zastrzyki kapitału &ndash; w&nbsp;ciągu kilku miesięcy środki z&nbsp;otwartych funduszy emerytalnych przejdą do nowych indywidualnych kont emerytalnych, a pracownicze plany kapitałowe rozwiną swoją działalność. Wielką niewiadomą pozostaje to, jaka część uczestnik&oacute;w OFE zdecyduje się przenieść środki do ZUS-u i&nbsp;ilu zatrudnionych zdecyduje się na oszczędzanie w&nbsp;ramach PPK. Od tego zależeć będzie dalszy los warszawskiego parkietu. Działalność inwestor&oacute;w wspomogłaby także likwidacja nadmiernych regulacji.</strong></p><p style="text-align:justify">&ndash; <em>Gdy patrzymy na fundusze, kt&oacute;re są kierowane do klienta detalicznego, to ten klient nam się bardzo mocno spolaryzował ze względu na pewien stan niepewności dotyczącej gospodarki, rynku i&nbsp;r&oacute;żnych sprzecznych sygnał&oacute;w, że z&nbsp;jednej strony sytuacja gospodarcza wygląda super, z&nbsp;drugiej strony nie&nbsp;widać reakcji na giełdzie &ndash;&nbsp;</em>m&oacute;wi agencji informacyjnej Newseria Biznes prof. Marcin Dyl, prezes zarządu Izby Zarządzających Funduszami i&nbsp;Aktywami.&nbsp;&ndash; <em>Klient dosyć masowo kupuje fundusze najbardziej bezpieczne i&nbsp;w tym zakresie jesteśmy wyjątkiem w&nbsp;Europie, natomiast nie&nbsp;ma apetytu na ryzyko,&nbsp;wobec tego raczej ostrożnie inwestuje w&nbsp;fundusze z&nbsp;zaangażowaniem akcji albo są to jakieś niewielkie transfery.</em></p><p style="text-align:justify">Z danych Analiz.pl i&nbsp;IZFiA wynika, że na koniec czerwca wartość aktyw&oacute;w funduszy inwestycyjnych wyniosła 250,7 mld zł, o&nbsp;0,7 proc. więcej niż na koniec maja. Jednak inwestorzy więcej pieniędzy z&nbsp;nich wypłacili niż wpłacili. Całe pierwsze p&oacute;łrocze tego roku zamknęło się&nbsp;wzrostem aktyw&oacute;w o&nbsp;ok. 0,4 mld zł. Najwięcej zyskały fundusze dłużne (+1,8 mld zł) oraz&nbsp;akcyjne i&nbsp;mieszane (po 0,8 mld zł), przy czym do końca maja saldo funduszy akcji było ujemne, bo w&nbsp;samym czerwcu zyskały 0,9 mld zł). Spadły aktywa funduszy aktyw&oacute;w niepublicznych (-2,2 mld zł) oraz&nbsp;absolutnej stopy zwrotu (-1,1 mld zł). Choć więc funduszom akcji ostatecznie udało się po czerwcu wyjść na plus, to do maja pozostawały na minusie, bo w&nbsp;samym tylko poprzednim miesiącu pozyskały więcej pieniędzy (0,9 mld zł) niż w&nbsp;całym p&oacute;łroczu.</p><p style="text-align:justify">&ndash; <em>Ten rynek będzie miał dwa dosyć duże, istotne impulsy. Pierwszy to start programu PPK i&nbsp;to, w&nbsp;jaki będzie poziom partycypacji, pokaże siłę rynku. To jest oczywiście proces, kt&oacute;ry będzie trwał przez&nbsp;kilka lat, natomiast sam początek jest bardzo ważny </em>&ndash;&nbsp;uważa Marcin Dyl.&nbsp;<em>&ndash; Druga rzecz, kt&oacute;ra ma znaczenie w&nbsp;zakresie odbudowy zaufania na rynku, to jest zamknięcie tematu OFE planowane na początek przyszłego roku. Przekształcenie otwartych funduszy emerytalnych w&nbsp;fundusze inwestycyjne pokaże, jaka część os&oacute;b zdecyduje się na transfer środk&oacute;w do funduszy, a jaka część wybierze ZUS.</em></p><p style="text-align:justify">Od lipca br. największe firmy, zatrudniające 250 lub więcej pracownik&oacute;w, mają obowiązek utworzenia pracowniczych plan&oacute;w kapitałowych, w&nbsp;kt&oacute;rych pracownicy gromadzić będą dodatkowe środki na emeryturę. Jednak obowiązek podpisania umowy o&nbsp;zarządzanie mają do 25 października, a do zawarcia um&oacute;w w&nbsp;imieniu pracownik&oacute;w &ndash; do 12 listopada. Wtedy będzie wiadomo, ilu pracownik&oacute;w największych firm zdecydowało się partycypować w&nbsp;programie. Na razie PKO TFI pochwaliło się, że ma już z&nbsp;klientami 100 pierwszych um&oacute;w o&nbsp;zarządzanie. Wiadomo też, że PKN Orlen wsp&oacute;łpracować będzie z&nbsp;PZU TFI.</p><p style="text-align:justify">&ndash; <em>Okazuje się, że wśr&oacute;d podmiot&oacute;w, kt&oacute;re oferują PPK, rynek będzie zdominowany przez&nbsp;towarzystwa funduszy inwestycyjnych, wobec tego na nich będzie spoczywał ciężar wdrożenia tych regulacji, kontaktu z&nbsp;klientami, z&nbsp;pracodawcami &ndash;</em>&nbsp;m&oacute;wi prezes IZFiA. &ndash;&nbsp;<em>To, ile os&oacute;b zaufa PPK, jest bardzo istotne. Szacuje się to na poziomie od 40 do 60 proc. Są kraje, w&nbsp;kt&oacute;rych wprowadzone tego rodzaju reformy, jak Włochy, gdzie poziom uczestnictwa był zdecydowanie niższy, i&nbsp;jak Wielka Brytania czy Nowa Zelandia, gdzie był on zdecydowanie wyższy.</em></p><p style="text-align:justify">Tw&oacute;rcy PPK zakładają, że do PPK przystąpi połowa zatrudnionych. Jest to program o&nbsp;tyle atrakcyjny, że składka odprowadzana jest nie&nbsp;tylko przez&nbsp;pracownika i&nbsp;pracodawcę, lecz także państwo się dokłada: na początek wpłaca 250 zł, a potem co roku 240 zł. Jednak kluczowy dla&nbsp;powodzenia projektu jest spos&oacute;b, w&nbsp;jaki zalety uczestnictwa w&nbsp;PPK będą komunikowane i&nbsp;z jakim zaangażowaniem pracodawcy będą edukowali pracownik&oacute;w na ten temat. Dotychczasowe doświadczenia z&nbsp;IKE i&nbsp;IKZE pokazują, że Polacy nie&nbsp;są przekonani o&nbsp;konieczności dodatkowego oszczędzania na emeryturę. Według KNF na koniec roku 2018 rachunki IKE miało 995,65 tys. pracujących, a IKZE &ndash; 730,4 tys., tymczasem zatrudnionych jest 16,4 mln os&oacute;b. Od 2020 roku powstaną tzw. nowe IKE, w&nbsp;kt&oacute;re przekształcone zostaną otwarte fundusze emerytalne, kt&oacute;re tym samym znikną z&nbsp;polskiego rynku.</p><p style="text-align:justify">&ndash; <em>Jeżeli chodzi o&nbsp;przekształcenie OFE w&nbsp;fundusze, r&oacute;wnież ciężar będzie spoczywał na funduszach, bo będziemy mieli nowe fundusze, kt&oacute;re będą działały według starych zasad, będą utożsamiały się z&nbsp;rynkiem i&nbsp;będą wykorzystywane relacje, kt&oacute;re dotychczasowe TFI wypracowały z&nbsp;klientem &ndash;</em>&nbsp;uzasadnia Marcin Dyl.</p><p style="text-align:justify">Podkreśla także, że funduszom w&nbsp;działalności pomogłyby nie&nbsp;tylko zachęty do inwestowania, lecz także maksymalnie liberalny &ndash; w&nbsp;granicach pozostawionych przez&nbsp;unijne regulacje &ndash; rynek. Polscy prawodawcy mają bowiem tendencję do wprowadzania bardziej rygorystycznych przepis&oacute;w niż wymaga tego Unia, co utrudnia działalność uczestnikom rynku i&nbsp;do niej zniechęca.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Mamy taką przypadłość, że pr&oacute;bujemy we własnym warsztacie wystrugać własny model, nie&nbsp;patrząc na to, że ktoś inny już coś takiego zbudował i&nbsp;pewne rzeczy ma wystandaryzowane. Tak jest niestety w&nbsp;zakresie regulacji. Mamy zapisane w&nbsp;projekcie Strategii Rynku Kapitałowego, że w&nbsp;ciągu p&oacute;ł roku od jej wejścia w&nbsp;życie zostanie dokonany przegląd tego, co jest nadregulacją, i&nbsp;zostanie to usunięte z&nbsp;naszego reżimu prawnego &ndash;</em>&nbsp;tłumaczy prezes IZFiA.&nbsp;&ndash;<em> To pokazuje, że to zjawisko jest, jest silne i&nbsp;trzeba z&nbsp;nim walczyć.</em></p>]]></description>
     <enclosure url="https://3.newseria.pl/video/1300844775_ppk_rynek_funduszy_1_s.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Zbiórki pieniędzy od społeczności internetowej stają się coraz popularniejszą formą pozyskiwania kapitału na rozwój spółek]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/zbiorki-pieniedzy-od,p2040098058</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/zbiorki-pieniedzy-od,p2040098058</guid>
     <pubDate>Tue, 07 May 2019 06:10:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/huczek-crowdinvesting-foto-ok.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Crowdinvesting ułatwia sp&oacute;łkom pozyskanie środk&oacute;w na rozw&oacute;j. Chętnie korzystają z&nbsp;niego przede wszystkim początkujące przedsięwzięcia, np. start-upy. Dla emitent&oacute;w crowdinvesting to szansa na pozyskanie większego grona inwestor&oacute;w, a dla&nbsp;nich z&nbsp;kolei oznacza to większą ofertę inwestycyjną. To r&oacute;wnież opcja dla&nbsp;niedoświadczonych inwestor&oacute;w, kt&oacute;rzy boją się angażować duże środki.</strong></p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Crowdinvesting polega, po pierwsze, na budowaniu wok&oacute;ł sp&oacute;łek społeczności akcjonariuszy, po drugie, na pozyskiwaniu przez&nbsp;interesujące sp&oacute;łki kapitału od szerokiego grona potencjalnych inwestor&oacute;w, w&nbsp;tym np. od swoich klient&oacute;w</em> &ndash; wyjaśnia w&nbsp;rozmowie z&nbsp;agencją Newseria Biznes Sebastian Huczek z&nbsp;Domu Maklerskiego INC SA<em>. &ndash; Oferty prowadzone crowdinvestingowo to nic innego jak oferty publiczne. Jest to forma przekazywania informacji o&nbsp;tych ofertach.</em></p><p style="text-align:justify">Dla inwestor&oacute;w jest to rozszerzenie dostępnej na rynku oferty inwestycyjnej. Może także służyć jako środowisko testowe dla&nbsp;tych początkujących.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie, czy akcje w&nbsp;og&oacute;le są dobrym instrumentem dla&nbsp;początkujących inwestor&oacute;w, w&nbsp;szczeg&oacute;lności akcje małych i&nbsp;średnich sp&oacute;łek. Natomiast cechą crowdinvestingu jest to, że z&nbsp;założenia dopuszcza bardzo niewielkie kwoty inwestycji. Jeżeli inwestor jest niedoświadczony, może na początku nie&nbsp;ryzykować dużych kwot i&nbsp;spr&oacute;bować dokonać inwestycji na bardzo niewielką kwotę &ndash;</em> podkreśla Sebastian Huczek.</p><p style="text-align:justify">Jeszcze niedawno takie oferty wymagały skomplikowanych i&nbsp;czasochłonnych procedur. Platformy crowdinvestingowe oferują szereg ułatwień dla&nbsp;zainteresowanego inwestora. Nie&nbsp;musi on już składać wizyty w&nbsp;domu maklerskim i&nbsp;podpisywać licznych dokument&oacute;w. Wystarczy, że zapozna się z&nbsp;ofertą i&nbsp;profilem sp&oacute;łki na platformie i&nbsp;złoży zapis na stronie sp&oacute;łki.</p><p style="text-align:justify">Pierwszą platformą crowdinvestingową w&nbsp;Polsce prowadzoną przez&nbsp;dom maklerski jest Platforma Crowdconnect.pl. Publikowane są tu informacje dotyczące parametr&oacute;w oferty, opis emitenta, opis czynnik&oacute;w ryzyka i&nbsp;możliwość przejścia na właściwą stronę emitenta, na kt&oacute;rej zainteresowany inwestor może złożyć zapis. Emisje prowadzone są w&nbsp;trybie uproszczonej oferty publicznej o&nbsp;wartości do 1 mln euro.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Na platformie Crowdconnect.pl prezentowane są oferty publiczne sp&oacute;łek, kt&oacute;re docelowo zamierzają zadebiutować na rynku NewConnect. Są to oferty sp&oacute;łek małych i&nbsp;średnich </em>&ndash; m&oacute;wi przedstawiciel Domu Maklerskiego INC SA.</p><p style="text-align:justify">Sp&oacute;łki, kt&oacute;re przeprowadzą swoją ofertę za pośrednictwem platformy, docelowo będą notowane na rynku zorganizowanym, aby m&oacute;c zapewnić potencjalnym inwestorom możliwość wyjścia z&nbsp;inwestycji. Jak wyjaśniają eksperci Crowdconnect.pl, kupno akcji będzie miało więc charakter inwestowania tylko w&nbsp;sytuacji, gdy sp&oacute;łka ma wartościową historię, nie&nbsp;jest w&nbsp;trudnej sytuacji finansowej lub planuje upublicznienie. W innych przypadkach przekazanie środk&oacute;w będzie zwykłym wsparciem, a nie&nbsp;inwestycją.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em>&nbsp;Podstawową r&oacute;żnicą pomiędzy platformą CrowdConnect.pl a innymi już funkcjonującymi platformami jest zakres informacji o&nbsp;sp&oacute;łce. Prezentujemy znacznie więcej informacji na r&oacute;żnych poziomach szczeg&oacute;łowości, czyli od og&oacute;lnych materiał&oacute;w reklamowych aż&nbsp;po bardzo zaawansowany i&nbsp;obszerny dokument ofertowy, gdzie inwestorzy mogą znaleźć bardzo szczeg&oacute;łowe informacje o&nbsp;działalności firmy&nbsp;&ndash;</em> przekonuje Sebastian Huczek.</p><p style="text-align:justify">Pierwszą emisją publiczną była ta przeprowadzona przez&nbsp;sp&oacute;łkę Plantwear SA. Dostępna jest na platformie od połowy marca i&nbsp;potrwa do 10 maja. Producent zajmuje się ręczną produkcją akcesori&oacute;w modowych z&nbsp;drewna &ndash; zegark&oacute;w, okular&oacute;w, etui do telefon&oacute;w i&nbsp;biżuterii. W&nbsp;2018&nbsp;r. sp&oacute;łka sprzedała ponad 30 tysięcy produkt&oacute;w, a&nbsp;przychody ze sprzedaży przekroczyły 4,7&nbsp;mln zł. Plantwear chce pozyskać łącznie 2,4 mln zł. Do 6 maja uzbierał niemal 550 tys. zł.</p><p style="text-align:justify">Jeszcze w&nbsp;II kwartale planowana jest emisja sp&oacute;łki genXone, implementującej innowacyjne rozwiązania genetyczne do codziennego życia, a przed końcem III kwartału trzech kolejnych przedsięwzięć: czarterującej katamarany w&nbsp;regionie Adriatyku i&nbsp;Karaib&oacute;w sp&oacute;łki The Yachting Club, produkującej, sprzedającej i&nbsp;wynajmującej kontenery socjalne, biurowe i&nbsp;magazynowe sp&oacute;łki Polkon oraz&nbsp;dystrybutora części samochodowych z&nbsp;p&oacute;łnocnej Polski sp&oacute;łki ITD.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Naszym założeniem jest to, że przynajmniej w&nbsp;pierwszym etapie rozwoju Crowdconnect.pl na platformie będą sp&oacute;łki, kt&oacute;re już mają pewną historię, wyniki finansowe i&nbsp;rozsądne wyceny rynkowe. Na razie większość ofert crowdinvestingowych w&nbsp;Polsce to były oferty start-up&oacute;w&nbsp;&ndash;</em> m&oacute;wi Sebastian Huczek. <em>&ndash;Chcemy do możliwości zapisywania szerokiego grona akcjonariuszy dodać element inwestycyjny, czyli żeby parametry emisji były korzystne.</em></p><p style="text-align:justify">Brytyjskie portale crowdinvestingowe Seedrs i&nbsp;Crowdcube, kt&oacute;re są światowymi liderami w&nbsp;tym obszarze, przeprowadziły oferty na łączną kwotę przekraczająca 1 mld funt&oacute;w. Na Seedrs pierwsze środki na rozw&oacute;j pozyskał fintech Revoult, kt&oacute;rego wycena w&nbsp;niecały rok wzrosła pięciokrotnie do 1,7 mld dol.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://4.newseria.pl/video/2040098058_huczek_crowdinvesting_2_s.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Nadchodzą trudne czasy dla towarzystw funduszy inwestycyjnych. Połowa z nich może zniknąć z polskiego rynku]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/nadchodza-trudne-czasy,p1048893562</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/nadchodza-trudne-czasy,p1048893562</guid>
     <pubDate>Tue, 26 Mar 2019 06:30:00 +0100</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/franklin-fundusze-foto.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Wyniki niekt&oacute;rych funduszy inwestycyjnych i&nbsp;związany z&nbsp;nimi kryzys zaufania oraz&nbsp;wejście w&nbsp;życie dyrektywy MiFID II spowodowały trudności na rynku TFI. Pogłębiają je r&oacute;wnież spowolnienie koniunktury w&nbsp;Europie i&nbsp;wojna handlowa między USA a Chinami. Duża część towarzystw funduszy inwestycyjnych, zwłaszcza tych mniejszych, nie&nbsp;przetrwa &ndash; przewiduje szef jednego z&nbsp;największych holding&oacute;w na świecie zarządzających funduszami inwestycyjnymi Franklin Templeton Investments w&nbsp;Polsce. Jego zdaniem w&nbsp;ciągu najbliższych 2&ndash;5 lat z&nbsp;rynku zniknie nawet połowa z&nbsp;60 TFI.</strong></p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; W następnych kwartałach sytuacja wielu funduszy będzie nadal bardzo trudna&nbsp;&ndash; </em>m&oacute;wi agencji informacyjnej Newseria Biznes Borno Janekovic, prezes zarządu Franklin Templeton Investments w&nbsp;Polsce.<em> &ndash;&nbsp;Prognozy dla&nbsp;TFI na następne miesiące i&nbsp;lata są bardzo interesujące, ale można też zauważyć pewne trudności. Powodem tego jest wejście w&nbsp;życie w&nbsp;Polsce dyrektywy MiFID II, w&nbsp;związku z&nbsp;czym wiele TFI nie&nbsp;będzie w&nbsp;stanie osiągać zysk&oacute;w i&nbsp;znikną z&nbsp;rynku. Obecnie w&nbsp;Polsce działa około 60 towarzystw. Przewiduję, że w&nbsp;okresie od dw&oacute;ch do pięciu lat zostanie tylko połowa z&nbsp;nich.</em></p><p style="text-align:justify">W 2018 roku, zwłaszcza w&nbsp;jego drugiej połowie, inwestorzy więcej pieniędzy wycofywali z&nbsp;funduszy, niż do nich wpłacali. W efekcie w&nbsp;ciągu 12 miesięcy, do końca stycznia 2019 roku, z&nbsp;funduszy oferowanych przez&nbsp;polskie TFI odpłynęło 25,1 mld zł. Styczeń przyni&oacute;sł poprawę nastroj&oacute;w i&nbsp;wzrost aktyw&oacute;w funduszy o&nbsp;0,7 proc. &ndash; do 258,5 mld zł.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Nadszedł trudny okres dla&nbsp;sektora funduszy inwestycyjnych. Inwestorzy byli bardzo rozczarowani 2018 rokiem z&nbsp;powodu wynik&oacute;w niekt&oacute;rych funduszy, choć gł&oacute;wnych przyczyn tego rozczarowania należy szukać w&nbsp;metodach zarządzania funduszami niekt&oacute;rych firm inwestycyjnych &ndash;&nbsp;</em>ocenia Borno Janekovic. <em>&ndash; Zwłaszcza że niekt&oacute;re z&nbsp;nich stosowały nieuczciwe praktyki, przez&nbsp;co klienci stracili pieniądze. Teraz są oni niezadowoleni i&nbsp;stracili zaufanie do tego sektora.</em></p><p style="text-align:justify">To właśnie utrata zaufania do rynku spowodowała falę umorzeń w&nbsp;TFI. Pod koniec grudnia 2018 roku KNF przedstawił listę zachęt, kt&oacute;re wolno będzie stosować pośrednikom, namawiając klient&oacute;w do zakupu funduszy. Mają też spaść prowizje &ndash; według rozporządzenia ministra finans&oacute;w w&nbsp;2019 roku nie&nbsp;mogą być one wyższe niż 3,5 proc., w&nbsp;2020 roku &ndash; niż 3 proc., a w&nbsp;2021 roku &ndash; 2,5 proc. To sprawi, że banki, chcąc zatrzymać całą, coraz mniejszą prowizję dla&nbsp;siebie, będą promować gł&oacute;wnie fundusze własnych TFI, a instytucje niezależne nie&nbsp;będą w&nbsp;stanie osiągać wystarczających zysk&oacute;w.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Duże podmioty będą musiały rozwijać swoją działalność, aby przetrwać, bo tylko duże TFI pozostaną na rynku, natomiast małe z&nbsp;niego znikną. W ostatnich dziesięciu latach w&nbsp;Polsce inwestorzy patrzyli tylko na jedną rzecz &ndash; na wyniki funduszy. Zapoznawali się z&nbsp;danymi, kt&oacute;ry fundusz osiągał najwyższe wyniki w&nbsp;okresie ostatnich sześciu miesięcy i&nbsp;inwestowali w&nbsp;niego&nbsp;&ndash;</em> m&oacute;wi prezes Franklin Templeton Investments w&nbsp;Polsce. <em>&ndash;&nbsp;Moim zdaniem nie&nbsp;należy się kierować tylko tym jednym kryterium. Ludzie powinni nauczyć się zwracać uwagę r&oacute;wnież na inne aspekty: w&nbsp;jaki spos&oacute;b inwestuje dana firma, czy prowadzi działalność zgodnie z&nbsp;zasadami etyki, jak długo jest na rynku. To zmieni nasz spos&oacute;b postrzegania inwestycji.</em></p><p style="text-align:justify">Do lokowania pieniędzy w&nbsp;funduszach inwestor&oacute;w nie&nbsp;zachęcają r&oacute;wnież napięcia na światowych rynkach. Gł&oacute;wnym problemem pozostaje wciąż wojna handlowa między Stanami Zjednoczonymi a Chinami, kt&oacute;ra negatywnie odbija się na rynkach wschodzących. Do tego dochodzi spowolnienie w&nbsp;strefie euro, gł&oacute;wnie w&nbsp;Niemczech, najważniejszym dla&nbsp;polskiej gospodarki rynku. Wciąż nie&nbsp;wiadomo też, jakie skutki przyniesie brexit.</p><p style="text-align:justify">Stopniowemu odzyskiwaniu zaufania inwestor&oacute;w do rynku kapitałowego mogą służyć pracownicze plany kapitałowe, kt&oacute;re zaczną funkcjonować w&nbsp;II połowie roku.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Uważam, że PPK są bardzo dobrym rozwiązaniem dla&nbsp;Polski. Są podobne do rozwiązań amerykańskich, gdzie każdy pracownik jest uczestnikiem funduszu &ndash;</em>&nbsp;m&oacute;wi Borno Janekovic. <em>&ndash; Z czasem w&nbsp;Polsce sytuacja będzie wyglądała tak samo, a więcej os&oacute;b zainwestuje swoje środki w&nbsp;fundusze, co pozytywnie wpłynie na ten rynek i&nbsp;klienci będą zadowoleni z&nbsp;wynik&oacute;w. Zaletą tego rozwiązania jest fakt, że jeżeli długoterminowe inwestycje zaczną przynosić wysokie zyski, to przyczyni się to do poprawy wizerunku całego sektora.</em></p>]]></description>
     <enclosure url="https://4.newseria.pl/video/1048893562_franklin_fundusze_2_s.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Prace nad strategią rozwoju rynku kapitałowego nabierają tempa. Jeszcze w I kwartale trafi pod obrady rządu]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/prace-nad-strategia,p388546501</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/prace-nad-strategia,p388546501</guid>
     <pubDate>Fri, 22 Feb 2019 06:25:00 +0100</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/izfia-strategia-foto.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Jeszcze w&nbsp;I kwartale 2019 roku rząd ma się zająć projektem strategii rozwoju rynku kapitałowego. Opracowany przez&nbsp;Ministerstwo Finans&oacute;w dokument został już wpisany do wykazu prac legislacyjnych i&nbsp;programowych Rady Ministr&oacute;w. Zdaniem Marcina Dyla, szefa Izby Zarządzających Funduszami i&nbsp;Aktywami, powinien on być ukierunkowany przede wszystkim na złagodzenie rygorystycznych regulacji.</strong></p><p style="text-align:justify">&ndash;<em>&nbsp;Strategia rozwoju rynku kapitałowego jest procedowana przez&nbsp;ministra finans&oacute;w i&nbsp;w założeniu ma być stanowiskiem, opracowaniem rządowym. To, że to będzie stanowisko rządu, powinno wzmocnić siłę tej strategii i&nbsp;ułatwić p&oacute;źniej jej stosowanie i&nbsp;wdrażanie&nbsp;&ndash;</em> m&oacute;wi agencji informacyjnej Newseria Biznes Marcin Dyl, prezes zarządu Izby Zarządzających Funduszami i&nbsp;Aktywami (IZFiA). &ndash;&nbsp;<em>Sama strategia to pewien dokument, kt&oacute;ry wyznaczał kierunki. Z&nbsp;punktu widzenia rynku najważniejsze jest to, co konkretnego z&nbsp;tego będzie wynikało, jakiego rodzaju regulacje, ustawy i&nbsp;rozwiązania, kt&oacute;re umożliwią rozw&oacute;j rynku, ułatwią funkcjonowanie na nim i&nbsp;jak zadziałają w&nbsp;praktyce.</em></p><p style="text-align:justify">14 lutego projekt został wpisany na listę najbliższych prac rządu i&nbsp;zaplanowany do rozpatrzenia jeszcze w&nbsp;I kwartale br. Strategia była jednym z&nbsp;punkt&oacute;w tzw. planu Morawieckiego, czyli Strategii na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju, ogłoszonej w&nbsp;2016 roku, kt&oacute;ry dla&nbsp;polskiej giełdy był wyjątkowo niekorzystny. Jedną z&nbsp;przyczyn są bardzo ostre regulacje rynku, kt&oacute;re zniechęcają sp&oacute;łki do szukania finansowania na parkiecie, a inwestor&oacute;w &ndash; do lokowania na GPW pieniędzy.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Zjawisko nadregulacji powinno zostać wyeliminowane. Konkurujemy z&nbsp;innymi krajami, z&nbsp;innymi instytucjami finansowymi na rynku, mamy rynek otwarty, globalny z&nbsp;punktu widzenia całej Unii. Wobec tego bardzo ważnym elementem tej strategii jest to, żebyśmy mieli wdrażane regulacje unijne w&nbsp;spos&oacute;b przyjazny, w&nbsp;spos&oacute;b nieprzeregulowany, ale cały czas z&nbsp;dużym poziomem bezpieczeństwa </em>&ndash;&nbsp;podkreśla Marcin Dyl.&nbsp;</p><p style="text-align:justify">Tekst projektu opracowanego we wsp&oacute;łpracy z&nbsp;Komisją Europejską, Europejskim Bankiem Odbudowy i&nbsp;Rozwoju oraz&nbsp;brytyjską firmą doradczą BTA Consulting ma zdefiniować dwadzieścia największych przeszk&oacute;d w&nbsp;rozwoju polskiej giełdy, zar&oacute;wno tych zewnętrznych, jak i&nbsp;wewnętrznych, oraz&nbsp;zarekomendować rozwiązania. Chodzi m.in. o&nbsp;obniżenie koszt&oacute;w wejścia na giełdę, zwłaszcza dla&nbsp;sektora małych i&nbsp;średnich przedsiębiorstw, zwiększenie płynności, skr&oacute;cenie procedur czy zachęcenie Polak&oacute;w do oszczędzania na emeryturę w&nbsp;IKE i&nbsp;IKZE.</p><p style="text-align:justify">&ndash; <em>Największym plusem strategii jest to, że ona będzie. Chodzi o&nbsp;to, żeby miała gospodarza, kt&oacute;ry będzie opiekował się rynkiem, i&nbsp;żeby patrzeć na rynek nie&nbsp;tylko z&nbsp;punktu widzenia nadzorczego. Cały czas mieliśmy takie postrzeganie, że Polska jest jednym z&nbsp;najbardziej rygorystycznie nadzorowanych rynk&oacute;w kapitałowych w&nbsp;Europie. Chodzi o&nbsp;to, żebyśmy mieli także możliwość rozwoju i&nbsp;działań prorozwojowych</em> &ndash;&nbsp;m&oacute;wi prezes IZFiA. &ndash;&nbsp;<em>Strategia będzie punktem wyjścia do r&oacute;żnych prac proaktywnych, ale będzie mogła być wykorzystywana do blokowania r&oacute;żnych dziwnych pomysł&oacute;w, kt&oacute;re byłyby niezgodne ze sprawnym funkcjonowaniem rynku.</em></p><p style="text-align:justify">Największy indeks Giełdy Papier&oacute;w Wartościowych w&nbsp;Warszawie, kt&oacute;ra przeżywała boom przed kryzysem finansowym z&nbsp;drugiej połowy ubiegłej dekady, wciąż nie&nbsp;powr&oacute;cił do rekordowych poziom&oacute;w w&nbsp;przeciwieństwie do największych rynk&oacute;w światowych. W październiku 2007 roku WIG20 liczył niemal 4 tys. punkt&oacute;w, obecnie &ndash; mniej niż 2,4 tys. Nieco lepiej radził sobie indeks szerokiego rynku, kt&oacute;ry przed rokiem odrobił straty sprzed ponad 10 lat, jednak w&nbsp;2018 zn&oacute;w poszedł w&nbsp;d&oacute;ł. Spada liczba sp&oacute;łek, co oznacza, że więcej podmiot&oacute;w wycofuje się z&nbsp;giełdy, niż na niej debiutuje. W 2015 roku było ich 487, obecnie &ndash; 463. Obroty na rynku gł&oacute;wnym tylko w&nbsp;2018 roku spadły o&nbsp;18,8 proc., a liczba transakcji &ndash; o&nbsp;9,9 proc.</p><p style="text-align:justify">&ndash; <em>Strategia jest potrzebna. Trzeba się wzorować, patrzeć, jak zadziałały tego rodzaju dokumenty i&nbsp;działania np. w&nbsp;Turcji &ndash;&nbsp;</em>ocenia Marcin Dyl. &ndash; <em>Jest to istotne wtedy, kiedy rząd deklaruje w&nbsp;spos&oacute;b jasny, twardy i&nbsp;otwarty, że giełda to ważny element gospodarki, kt&oacute;ry trzeba wspierać, promować, rozwijać, bo jest to najlepsze narzędzie dla&nbsp;akumulacji kapitału i&nbsp;oszczędności Polak&oacute;w.</em></p>]]></description>
     <enclosure url="https://3.newseria.pl/video/388546501_izfia_strategia_1_s.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Nasilający się egoizm gospodarczy może mieć negatywne skutki dla Polski. Ucierpią m.in. handel i przetwórstwo przemysłowe]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/nasilajacy-sie-egoizm,p228255181</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/nasilajacy-sie-egoizm,p228255181</guid>
     <pubDate>Mon, 18 Feb 2019 06:30:00 +0100</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/dnb-egozim-ekonomiczny-foto.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Egoizm gospodarczy, kt&oacute;rego przejawem jest m.in. brexit czy wojna handlowa między USA a Chinami, to poważne zagrożenie dla&nbsp;polskiej gospodarki &ndash; oceniają eksperci DNB Bank Polska i&nbsp;PwC. Wprawdzie 65 proc. firm nie&nbsp;dostrzega jeszcze wśr&oacute;d swoich zagranicznych kontrahent&oacute;w oznak zniechęcenia wobec wzajemnej wsp&oacute;łpracy, jednak zjawisko to może uderzyć w&nbsp;branżę motoryzacyjną, przetw&oacute;rstwo przemysłowe i&nbsp;handel. Ponad połowa firm w&nbsp;Polsce obawia się pogłębiających się podział&oacute;w w&nbsp;Europie. Z drugiej strony pozytywnie postrzegają globalizację jako zjawisko prowadzące do wzrostu światowego bogactwa i&nbsp;wzajemnego wzbogacania kultur.</strong></p><p style="text-align:justify">&ndash; <em>Przez wiele lat powszechnie uważano, że integracja gospodarcza, umożliwienie wymiany handlowej i&nbsp;swobodnego przepływu kapitału to kierunek rozwoju, kt&oacute;ry w&nbsp;naturalny spos&oacute;b zwiększa bezpieczeństwo i&nbsp;dobrobyt. Jednak po kryzysie z&nbsp;lat&nbsp;2008&ndash;2009 widać, że ten paradygmat się zmienia, przynajmniej od strony politycznej. Idziemy w&nbsp;kierunku egoizmu gospodarczego &ndash;</em> m&oacute;wi agencji informacyjnej Newseria Biznes Artur Tomaszewski, prezes DNB Bank Polska.</p><p style="text-align:justify">Jak podkreśla, w&nbsp;kr&oacute;tkoterminowej perspektywie egoizm gospodarczy może mieć pozytywne efekty dla&nbsp;danego państwa: prowadzić do pogłębionej, silniejszej integracji społeczno-kulturowej, a nawet generować wyższy wzrost PKB. Może być r&oacute;wnież sposobem na ochronę lokalnego rynku pracy przed napływem cudzoziemc&oacute;w. Długoterminowe skutki egoizmu gospodarczego mogą być jednak katastrofalne. W globalnej skali taka postawa może chociażby doprowadzić do załamania systemu emerytalnego i&nbsp;problem&oacute;w w&nbsp;radzeniu sobie z&nbsp;globalnymi wyzwaniami, jak na przykład ochrona klimatu, kt&oacute;re wymagają międzynarodowej otwartości i&nbsp;wsp&oacute;łpracy.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Wszystko to w&nbsp;konsekwencji prowadzi do jeszcze silniejszego zr&oacute;żnicowania w&nbsp;rozwoju gospodarczym poszczeg&oacute;lnych państw i&nbsp;powstania głębszych r&oacute;żnic</em> &ndash;&nbsp;m&oacute;wi Artur Tomaszewski.&nbsp;</p><p style="text-align:justify">Jak wynika z&nbsp;raportu DNB Bank Polska i&nbsp;PwC &bdquo;Kierunki 2019. Nowe nadzieje, nowe zagrożenia w&nbsp;dobie rosnącego egoizmu gospodarczego. Skutki dla&nbsp;polskiej gospodarki i&nbsp;przedsiębiorstw&rdquo;, jak na razie polscy przedsiębiorcy nie&nbsp;odczuwają jeszcze faktycznych zmian w&nbsp;wymianie towarowej, dostępie do rynk&oacute;w czy kapitału zagranicznego. Mimo że nastawienie polityk&oacute;w do kwestii globalizacji i&nbsp;międzynarodowych relacji wyraźnie zmieniło się w&nbsp;ostatnich latach, 2/3 polskich firm nie&nbsp;dostrzega wśr&oacute;d swoich zagranicznych kontrahent&oacute;w oznak zniechęcenia wobec wsp&oacute;łpracy z&nbsp;nimi.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Polska jest krajem bardzo dynamicznie rozwijającym&nbsp;eksport, przede wszystkim do Unii Europejskiej. W obecnym układzie, patrząc na sytuację globalnie, chociażby wojnę handlową między Stanami Zjednoczonymi a Chinami, Polska nie&nbsp;będzie mieć dużych ograniczeń w&nbsp;wielkości produkcji i&nbsp;wzrostu PKB. Gdyby jednak w&nbsp;tej wojnie dochodziło do kolejnych eskalacji, a dotknięty konfliktem zostałby r&oacute;wnież sektor motoryzacyjny, w&oacute;wczas mogłoby to istotnie wpłynąć na polską gospodarkę, ponieważ w&nbsp;Polsce ulokowana jest duża część produkcji motoryzacyjnej</em> &ndash;&nbsp;wskazuje Jacek Socha, wiceprezes zarządu PwC Polska.</p><p style="text-align:justify">&ndash; <em>W Polsce wpływ egoizmu gospodarczego na poszczeg&oacute;lne branże będzie zależny od ich otwartości na zagranicę. Wydaje się, że najbardziej może dotknąć szeroko rozumiane przetw&oacute;rstwo przemysłowe, sektor usług, a jeśli chodzi o&nbsp;pracownik&oacute;w &ndash; firmy związane z&nbsp;ochroną, sprzątaniem, budownictwem i&nbsp;transportem </em>&ndash; wymienia Artur Tomaszewski.</p><p style="text-align:justify">Negatywnych konsekwencji konfliktu na linii Chiny &ndash; USA obawia się 1/4 polskich firm. Z kolei 13 proc. uważa, że duże lub bardzo duże skutki dla&nbsp;ich działalności będzie miał tzw. twardy brexit. 60 proc. ankietowanych przedsiębiorstw spodziewa się, że będzie on niewielki. Jednak eksperci DNB i&nbsp;PwC podkreślają, że dziś trudno jeszcze wyrokować, jakie będą skutki &bdquo;rozwodu&rdquo; Wielkiej Brytanii z&nbsp;UE. Według szacunk&oacute;w PwC PKB Wielkiej Brytanii w&nbsp;2020 roku powinien być o&nbsp;3&ndash;5,5 proc. niższy niż gdyby brexit nie&nbsp;miał miejsca. Z kolei, w&nbsp;zależności od scenariusza, Unia Europejska do 2030 roku straci na wyjściu Wielkiej Brytanii od 13,3 mld do 63 mld euro, co oznacza spadek PKB o&nbsp;0,11&ndash;0,52 proc.</p><p style="text-align:justify">Skutki dla&nbsp;Polski szacowane są na około 0,4&ndash;0,55 proc. PKB. Ponadto analitycy spodziewają się deprecjacji złotego i&nbsp;podniesienia st&oacute;p procentowych przez&nbsp;NBP, co spowolni wzrost gospodarczy.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Sytuacja będzie wyglądać dużo gorzej, gdyby doszło do twardego brexitu. W Niemczech taki scenariusz może oznaczać utratę około 100 tys. miejsc pracy. Jesteśmy gospodarką, kt&oacute;ra w&nbsp;dużym stopniu zależy od sąsiad&oacute;w, i&nbsp;to, co wydarzy się na tamtejszym rynku, będzie miało przełożenie r&oacute;wnież na nas</em> &ndash;&nbsp;m&oacute;wi Jacek Socha.</p><p style="text-align:justify">Blisko 2/3 całego polskiego eksportu do Wielkiej Brytanii stanowią maszyny, urządzenia, sprzęt elektryczny i&nbsp;elektrotechniczny (m.in. komputery), sprzęt transportowy (m.in. samochody i&nbsp;części do nich), a także przetwory spożywcze oraz&nbsp;artykuły przemysłowe. Te branże będą najbardziej narażone na negatywne konsekwencje twardego brexitu.</p><p style="text-align:justify">Eksperci DNB i&nbsp;PwC podkreślają, że pomysły takie jak brexit czy Unia Europejska dw&oacute;ch prędkości stanowią zwrot w&nbsp;kierunku izolacji i&nbsp;pociągną za sobą spadek średniego wskaźnika globalnej otwartości (stosunek obrot&oacute;w handlowych, czyli sumy eksportu i&nbsp;importu do wielkości PKB danego państwa). Ponad połowa (56,5 proc.) polskich firm obawia się pogłębiających się podział&oacute;w i&nbsp;realizacji scenariusza Europy dw&oacute;ch prędkości.</p><p style="text-align:justify">Z drugiej strony przedsiębiorstwa pozytywnie postrzegają globalizację. 2/3 firm ocenia ją jako zjawisko prowadzące do wzrostu światowego bogactwa i&nbsp;wzajemnego wzbogacania kultur. Zdaniem 50 proc. rządy nie&nbsp;powinny stosować polityki gospodarczej, kt&oacute;ra chroni rodzimych przedsiębiorc&oacute;w, nawet kosztem ograniczenia swobody przepływu towar&oacute;w, kapitału i&nbsp;przedsiębiorczości. Aż 91,3 proc. badanych nie&nbsp;zgadza się też ze stwierdzeniem, że cudzoziemcy mają negatywny wpływ na rynek pracy.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Przedsiębiorcy uważają, że cudzoziemcy mają pozytywne przełożenie na lokalny rynek pracy. Tymczasem Polska jako jedyny kraj badany w&nbsp;naszym raporcie ma deficyt migracyjny. Więcej os&oacute;b z&nbsp;Polski wyjeżdża, niż przyjeżdża &ndash; i&nbsp;tę lukę musimy zapełnić. Pojawienie się cudzoziemc&oacute;w w&nbsp;Polsce jest istotne dla&nbsp;utrzymania poziomu produkcji i&nbsp;wzrostu PKB</em> &ndash;&nbsp;podkreśla Jacek Socha, wiceprezes zarządu PwC Polska.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://3.newseria.pl/video/228255181_dnb_egozim_ekonomiczny_s.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Właściciel największego producenta prefabrykowanych domów drewnianych chce sprzedać duży pakiet akcji. Wartość oferty może wynieść 360 mln zł]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/wlasciciel-najwiekszego,p372414925</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/wlasciciel-najwiekszego,p372414925</guid>
     <pubDate>Fri, 13 Apr 2018 06:20:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/danwood-oferta-foto-2.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Firma Danwood Holding, dostawca prefabrykowanych dom&oacute;w o&nbsp;konstrukcji drewnianej wykańczanych pod klucz, rozpoczyna pierwszą ofertę publiczną akcji. Właściciel chce sprzedać do 50 proc. akcji z&nbsp;możliwością zwiększenia o&nbsp;10 proc. W przypadku sprzedaży 60 proc. wartość oferty &ndash; po cenie maksymalnej &ndash; może wynieść 360 mln zł. Sp&oacute;łka ma dziś portfel zam&oacute;wień sięgający ponad 2,2 tys. dom&oacute;w. Roczna sprzedaż sięga 1,2 tys. dom&oacute;w (2017 rok) i&nbsp;obejmuje gł&oacute;wnie rynek niemiecki. Jednak zapotrzebowanie na domy prefabrykowane rośnie w&nbsp;Europie, w&nbsp;tym r&oacute;wnież w&nbsp;Polsce.</strong></p><p style="text-align:justify">&ndash;<em>&nbsp;Właściciel zdecydował się na sprzedaż części posiadanych akcji, co przy cenie maksymalnej wyznaczonej na 15 zł daje wartość emisji 360 mln zł. Od 12 kwietnia trwa budowanie księgi popytu dla&nbsp;inwestor&oacute;w instytucjonalnych, od 13 kwietnia ruszają zapisy dla&nbsp;inwestor&oacute;w indywidualnych&nbsp;&ndash;</em>&nbsp;m&oacute;wi agencji informacyjnej Newseria Biznes Jarosław Jurak, prezes zarządu Danwood Holding.</p><p style="text-align:justify">Oferta publiczna będzie obejmować wyłącznie istniejące akcje &ndash; do 20 mln akcji (50 proc. w&nbsp;kapitale) należących do Enterprise Investors, z&nbsp;opcją powiększenia puli do 4 mln walor&oacute;w (10 proc. w&nbsp;kapitale). Zapisy inwestor&oacute;w indywidualnych mają potrwać do 23 kwietnia. Najp&oacute;źniej do 24 kwietnia ma zostać opublikowana cena sprzedaży, ostateczna liczba akcji oferowanych w&nbsp;ramach oferty oraz&nbsp;ostateczna liczba akcji oferowanych poszczeg&oacute;lnym kategoriom inwestor&oacute;w.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em>&nbsp;Mamy bardzo dobry portfel zam&oacute;wień. To ok. 2,2 tys. dom&oacute;w, gł&oacute;wnie dla&nbsp;klient&oacute;w na rynku niemieckim&nbsp;</em>&ndash; m&oacute;wi Jarosław Jurak. <em>&ndash;&nbsp;Na wszystkich rynkach, na kt&oacute;rych działa firma &ndash; w&nbsp;Niemczech, Austrii, Szwajcarii, Wielkiej Brytanii, Irlandii i&nbsp;Polsce&nbsp;&ndash; domy prefabrykowane cieszą się coraz większą popularnością. Ten rynek rozwija się szybko, szczeg&oacute;lnie w&nbsp;segmencie dom&oacute;w wykańczanych pod klucz&nbsp;</em>&ndash;&nbsp;podkreśla prezes Danwood Holding.</p><p style="text-align:justify">Obecne moce produkcyjne Danwood pozwalają na wytworzenie 1,5 tys. dom&oacute;w rocznie.</p><p style="text-align:justify">W 2017 roku firma przekazała nieco ponad 1,2 tys. dom&oacute;w, przy 995 rok wcześniej (wzrost o&nbsp;22 proc.). Sp&oacute;łka planuje rozbudowę mocy produkcyjnych w&nbsp;latach 2018&ndash;2019 o&nbsp;kolejne 500 dom&oacute;w rocznie, czyli do 2 tys. dom&oacute;w do roku 2019. Z tegorocznego raportu firmy Roland Berger wynika, że udział dom&oacute;w prefabrykowanych wśr&oacute;d oddawanych do użytku nowych dom&oacute;w systematycznie rośnie. Na rynkach, na kt&oacute;rych działa Danwood Holding, średni roczny wzrost w&nbsp;latach 2014&ndash;2017 dla&nbsp;dom&oacute;w prefabrykowanych w&nbsp;standardzie pod klucz wyni&oacute;sł 7,3 proc., dla&nbsp;dom&oacute;w jednorodzinnych prefabrykowanych nieco ponad 6 proc., przy 5,3 proc. dla&nbsp;dom&oacute;w jednorodzinnych og&oacute;łem.</p><p style="text-align:justify">Obecnie ponad 84 proc. wszystkich zam&oacute;wień sp&oacute;łki pochodzi z&nbsp;Niemiec, realizacje w&nbsp;Polsce stanowią 6,4 proc.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em>&nbsp;Najwięcej dom&oacute;w sprzedajemy właśnie w&nbsp;południowych i&nbsp;południowo-zachodnich Niemczech. To regiony, gdzie rynek jest najsilniejsi. Tam udział dom&oacute;w prefabrykowanych konstrukcji drewnianej sięga ok. 30 proc. og&oacute;łu budynk&oacute;w </em>&ndash;&nbsp;m&oacute;wi Jarosław Jurak.&nbsp;&ndash;&nbsp;<em>W Polsce rynek rozwija się nieco wolniej niż w&nbsp;&nbsp;Europie. Widać jednak, że młodzi Polacy, kt&oacute;rzy wyjeżdżają na Zach&oacute;d, spotykają tam takie domy, coraz częściej po powrocie decydują się na taki zakup.</em></p><p style="text-align:justify">Z danych Roland Berger wynika, że w&nbsp;Polsce udział dom&oacute;w prefabrykowanych wynosi 1,9 proc. Dla por&oacute;wnania w&nbsp;Skandynawii to już 42 proc., w&nbsp;Austrii &ndash; 35 proc., a w&nbsp;Niemczech czy Szwajcarii &ndash; ok. 20 proc. Przewagą takich dom&oacute;w jest szybki czas realizacji projektu &ndash; nawet w&nbsp;kilka miesięcy, niższy koszt niż przy budowie klasycznych dom&oacute;w (w Niemczech Danwood Holding oferuje domy w&nbsp;cenie 150&ndash;250 tys. euro) i&nbsp;realizacja domu przez&nbsp;jeden podmiot, kt&oacute;ry udziela gwarancji.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em>&nbsp;Domy prefabrykowane oferują klientom dużo większą jakość. Poza tym w&nbsp;odpowiedzi na aktualną sytuację rynkową w&nbsp;Polsce i&nbsp;na Zachodzie ich budowa wymaga mniejszego zaangażowania pracownik&oacute;w bezpośrednio na budowie. Wykonanie wielu czynności w&nbsp;hali produkcyjnej, przy zastosowaniu nowoczesnych maszyn, nadzorze i&nbsp;właściwym przeszkoleniu pracownik&oacute;w, pozwala na to, by wszystkie produkowane elementy miały bardzo dokładne wymiary i&nbsp;wysoką jakość</em>&nbsp;&ndash;&nbsp;podkreśla Jarosław Jurak.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://4.newseria.pl/video/372414925_danwood_oferta_s.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Prawie połowa Polaków wysoko ocenia swoją wiedzę o finansach. Największe braki dotyczą podatków i cyberbezpieczeństwa]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/prawie-polowa-polakow,p1713714593</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/prawie-polowa-polakow,p1713714593</guid>
     <pubDate>Thu, 05 Apr 2018 06:20:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/wib-edukacja-foto.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Polacy dobrze oceniają swoją og&oacute;lną wiedzę o&nbsp;finansach, a największe braki odczuwają w&nbsp;zakresie cyberbezpieczeństwa oraz&nbsp;systemu podatkowego &ndash; wynika z&nbsp;badania &bdquo;Poziom edukacji finansowej Polak&oacute;w 2018&rdquo; Warszawskiego Instytutu Bankowości. Swoją wiedzę najwyżej oceniają mężczyźni, osoby młode, o&nbsp;wyższych dochodach i&nbsp;mieszkające w&nbsp;dużych miastach. Polacy mają za to krytyczne opinie na temat formalnej edukacji w&nbsp;zakresie finans&oacute;w.</strong></p><p style="text-align:justify">Dużą wiedzę na temat finans&oacute;w osobistych deklaruje&nbsp;44 proc. badanych. Tylko 17,4 proc. twierdzi, że ma małą wiedzę o&nbsp;oszczędzaniu, inwestowaniu i&nbsp;emeryturach. Nieco lepszą ocenę wystawiają sobie mężczyźni niż kobiety &ndash; wśr&oacute;d pań co piąta przyznaje się do bardzo małej wiedzy o&nbsp;finansach osobistych.</p><p style="text-align:justify">&ndash; <em>Wprawdzie swoją wiedzę ekonomiczną lepiej oceniają mężczyźni, ale w&nbsp;praktyce wiemy, że w&nbsp;codziennym życiu lepiej z&nbsp;punktu widzenia wiedzy i&nbsp;doświadczenia ekonomicznego zachowują się kobiety, kt&oacute;re prowadzą często budżety domowe &ndash;</em> m&oacute;wi agencji Newseria Biznes Waldemar Zbytek, wiceprezes zarządu Warszawskiego Instytutu Bankowości.</p><p style="text-align:justify">Najlepiej swoją wiedzę oceniają osoby pomiędzy 30 a 39 rokiem życia &ndash; 58 proc. z&nbsp;nich m&oacute;wi w&nbsp;swoim przypadku o&nbsp;dużej wiedzy. Najmniej takich deklaracji jest wśr&oacute;d senior&oacute;w &ndash; zaledwie 19 proc. wskazań. Poziom świadomości zależy też od zarobk&oacute;w. Okazuje się, że im mniej zarabiamy, tym mniej wiemy, jakimi prawami rządzi się świat pieniądza. Dobrze swoją wiedzę w&nbsp;tym zakresie oceniają osoby o&nbsp;dochodach między 3 a 4 tys. zł netto miesięcznie oraz&nbsp;ci, kt&oacute;rzy zarabiają więcej niż 5 tys. (odpowiednio 67 i&nbsp;72 proc. wskazań). Na małą lub bardzo małą wiedzę o&nbsp;finansach wskazuje aż&nbsp;30 proc. os&oacute;b pomiędzy 18. a 29. rokiem życia.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Osoby o&nbsp;niższych zarobkach sygnalizują brak wiedzy i&nbsp;potrzebę intensywnej edukacji &ndash;</em> wyjaśnia Waldemar Zbytek.</p><p style="text-align:justify">Ocena wiedzy w&nbsp;zakresie finans&oacute;w i&nbsp;edukacji finansowej zależy też od miejsca zamieszkania.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Ci, kt&oacute;rzy mieszkają w&nbsp;większych miastach, bardziej krytycznie patrzą na system edukacji w&nbsp;tym zakresie. Wszyscy jednakże w&nbsp;olbrzymiej większości zgadzają się co do tego, że należy pogłębić i&nbsp;rozwijać edukację w&nbsp;zakresie finans&oacute;w, ekonomii, przedsiębiorczości i&nbsp;cyberbezpieczeństwa, bo dzisiaj już w&nbsp;zasadzie nie&nbsp;ma finans&oacute;w i&nbsp;ekonomii bez internetu i&nbsp;problem&oacute;w w&nbsp;zakresie cyberbezpieczeństwa</em> &ndash; tłumaczy Waldemar Zbytek.</p><p style="text-align:justify">To właśnie cyberbezpieczeństwo Polacy wskazują jako obszar, w&nbsp;kt&oacute;rym najbardziej brakuje im wiedzy. Tak odpowiedziało 38 proc. pytanych. Na braki w&nbsp;wiedzy w&nbsp;tym obszarze nieco częściej wskazują mężczyźni (40 proc. pytanych) niż kobiety (36 proc. wskazań). Podobnie jest z&nbsp;wiedzą o&nbsp;podatkach. Na braki w&nbsp;tym zakresie skarży się 39 proc. mężczyzn i&nbsp;32 proc. kobiet. Młodzi respondenci, między 18 a 26 rokiem życia, deklarują, że największą lukę mają w&nbsp;wiedzy na temat emerytur (49 proc. wskazań) oraz&nbsp;kredyt&oacute;w i&nbsp;pożyczek (46 proc. ).</p><p style="text-align:justify">&ndash; <em>Respondenci odpowiedzieli, że niezbyt dobrze oceniają system edukacji formalnej. Uznają, że należy uzupełnić tę formalną edukację w&nbsp;szkołach w&nbsp;zakresie przedsiębiorczości o&nbsp;wsp&oacute;łpracę z&nbsp;instytucjami sektora finansowego, o&nbsp;praktyk&oacute;w finans&oacute;w, biznesu, tak aby poziom edukacji w&nbsp;przeciętnej polskiej szkole znacząco w&nbsp;tym zakresie wzr&oacute;sł</em> &ndash; m&oacute;wi Waldemar Zbytek.</p><p style="text-align:justify">Wagę wiedzy ekonomicznej w&nbsp;życiu docenia ponad połowa Polak&oacute;w. Badani wskazywali, że odpowiednia wiedza o&nbsp;finansach i&nbsp;gospodarce pomaga uchronić się przed niebezpieczeństwami, takimi jak wpadnięcie w&nbsp;spiralę zadłużenia czy utrata oszczędności na skutek złych decyzji finansowych, a także ułatwia uzyskanie odpowiedniego finansowania na realizację cel&oacute;w prywatnych oraz&nbsp;zawodowych.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Polacy uważają, że wiedza ekonomiczna i&nbsp;finansowa przyda im się w&nbsp;codziennym życiu. To nie&nbsp;tylko kwestia inwestowania czy ryzyka konkretnych czynności finansowych, ale przede wszystkim chęć poznania systemu finansowego po to, żeby całe życie racjonalnie zarządzać własnym budżetem</em> &ndash; dodaje Waldemar Zbytek.</p><p style="text-align:justify">Uczestnicy badania IBRIS uznali, że publiczny system edukacji zbyt mało czasu poświęca obecnie na przekazywanie młodym ludziom wiedzy o&nbsp;finansach &ndash; twierdzi tak aż&nbsp;73 proc. pytanych. Rozwijanie kompetencji finansowych Polak&oacute;w ma wspierać program &bdquo;Bankowcy dla&nbsp;edukacji&rdquo;.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Będziemy realizować warsztaty dla&nbsp;nauczycieli wielu poziom&oacute;w kształcenia, bo wsp&oacute;łpracujemy nie&nbsp;tylko ze szkołami, lecz także z&nbsp;uczelniami. Realizujemy projekty edukacyjne nie&nbsp;tylko dla&nbsp;dzieci, młodzieży i&nbsp;student&oacute;w, lecz także dla&nbsp;senior&oacute;w. W&nbsp;tej chwili w&nbsp;ramach programu&nbsp;wsp&oacute;łpracujemy z&nbsp;ponad 800 instytucjami, w&nbsp;tym ponad 400 polskimi samorządami </em>&ndash; m&oacute;wi Waldemar Zbytek.</p><p style="text-align:justify">Realizowany przez&nbsp;Warszawski Instytut Bankowości program to jeden z&nbsp;największych program&oacute;w edukacji finansowej w&nbsp;Europie. Jak wskazują organizatorzy, do końca 2018 roku dotrze on do 350 tys. uczni&oacute;w, student&oacute;w i&nbsp;senior&oacute;w podczas 9 tys. bezpośrednich lekcji, wykład&oacute;w i&nbsp;spotkań w&nbsp;120 szkołach wyższych oraz&nbsp;800 szkołach podstawowych w&nbsp;całej Polsce.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Formy tej edukacji mogą być bardzo r&oacute;żne &ndash; od bezpośrednich kontakt&oacute;w w&nbsp;formie lekcji prowadzonych w&nbsp;polskich szkołach, poprzez oczywiście gry, konkursy, elektroniczne formy, przygotowanie film&oacute;w, materiał&oacute;w prasowych. Wsp&oacute;łpracujemy z&nbsp;wieloma mediami i&nbsp;pismami w&nbsp;Polsce, r&oacute;wnież środowiskowymi, bo celujemy mocno w&nbsp;konkretne środowiska, w&nbsp;dotarcie z&nbsp;konkretną informacją do os&oacute;b w&nbsp;konkretnym wieku &ndash;&nbsp;</em>podkreśla wiceprezes Warszawskiego Instytutu Bankowości.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://1.newseria.pl/video/1713714593_WIB_edukacja_s.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Polska trzeci rok z rzędu liderem eksportu stolarki okiennej w Unii. Największy producent prognozuje dobre wyniki również na 2018 rok]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/polska-trzeci-rok-z-rzedu,p814134113</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/polska-trzeci-rok-z-rzedu,p814134113</guid>
     <pubDate>Wed, 04 Apr 2018 06:30:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/velux-podsumowanie-4-foto_1.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Łączna produkcja stolarki budowlanej w&nbsp;polskich zakładach wzrosła w&nbsp;2017 roku o&nbsp;prawie 6 proc. i&nbsp;sięgnęła 23,4 mln sztuk. Natomiast w&nbsp;ciągu ostatnich czterech lat liczba okien i&nbsp;drzwi wyprodukowanych w&nbsp;polskich fabrykach zwiększyła się o&nbsp;24 proc. &ndash; wynika z&nbsp;danych Centrum Analiz Branżowych. Eksperci prognozują, że w&nbsp;przyszłym roku rynek urośnie ok. 5 proc., a eksport nawet o&nbsp;9&ndash;10 proc. Wzrosty w&nbsp;branży stolarskiej to gł&oacute;wnie zasługa eksportu, w&nbsp;kt&oacute;rym największy, 25-proc. udział ma Grupa VELUX. Ubiegłoroczne wyniki sp&oacute;łki są odzwierciedleniem dobrej sytuacji całego sektora i&nbsp;dobrym prognostykiem na 2018 rok.</strong></p><p style="text-align:justify">&ndash;<em>&nbsp;Sytuacja polskiej branży stolarskiej jest doskonała. W zeszłym roku produkcja wzrosła o&nbsp;6 proc. i&nbsp;był to czwarty rok z&nbsp;rzędu, w&nbsp;kt&oacute;rym cała branża rosła. Przyrost eksportu sięgnął w&nbsp;tym czasie 25 proc., natomiast sprzedaż krajowa wzrosła o&nbsp;9 proc. w&nbsp;ciągu tych czterech lat </em>&ndash;&nbsp;m&oacute;wi agencji informacyjnej Newseria Biznes Robert Klos z&nbsp;Centrum Analiz Branżowych.</p><p style="text-align:justify">Produkcja i&nbsp;eksport okien są polską specjalnością w&nbsp;Unii Europejskiej. Z danych Centrum Analiz Branżowych wynika, że w&nbsp;2017 roku łączna produkcja stolarki budowlanej w&nbsp;polskich zakładach wzrosła o&nbsp;prawie 6 proc. i&nbsp;sięgnęła 23,4 mln sztuk. Natomiast w&nbsp;ciągu ostatnich czterech lat liczba okien i&nbsp;drzwi wyprodukowanych w&nbsp;polskich fabrykach zwiększyła się aż&nbsp;o&nbsp;24 proc. Za wzrosty odpowiada gł&oacute;wnie eksport, od 2015 roku Polska niezmiennie pozostaje liderem pod względem wartości eksportu stolarki budowlanej. Gł&oacute;wnymi odbiorcami polskich okien i&nbsp;drzwi są Niemcy, Wielka Brytania i&nbsp;Francja.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Kondycja branży jest dobra dzięki eksportowi. Największy wpływ na rozw&oacute;j branży okienno-drzwiowej ma wysoki popyt na te wyroby, nie&nbsp;tylko w&nbsp;Polsce, lecz także w&nbsp;Europie. Drugim czynnikiem jest bardzo wysoka jakość produkt&oacute;w z&nbsp;Polski. W ostatnich latach postawiliśmy na najnowsze fabryki, linie produkcyjne i&nbsp;w tej chwili niewielu producent&oacute;w w&nbsp;Europie jest w&nbsp;stanie dor&oacute;wnać polskim. Sprzedajemy obecnie za granicę ponad 10 mln okien i&nbsp;drzwi o&nbsp;wartości około 8 mld zł. To są duże ilości, co roku rosną o&nbsp;kilkanaście procent. Polskie firmy wyspecjalizowały się w&nbsp;produkcji okien i&nbsp;drzwi jeśli chodzi o&nbsp;cały kontynent europejski &ndash;</em>&nbsp;podkreśla Robert Klos.</p><p style="text-align:justify">Ekspert CAB zauważa też, że polski eksport rośnie r&oacute;wnież dzięki zagranicznym producentom, kt&oacute;rzy lokują swoją produkcję w&nbsp;Polsce, korzystając z&nbsp;dobrej sytuacji tutejszego rynku, fachowej kadry pracowniczej i&nbsp;zaplecza dostawc&oacute;w, kt&oacute;rzy dostarczają komponenty do produkcji.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Już niemal 40 proc. polskiego eksportu okien i&nbsp;drzwi to eksport producent&oacute;w zagranicznych bądź firm o&nbsp;zagranicznym kapitale zagranicznym. Takie przedsiębiorstwa mają duży wpływ na to, że odnosimy tak spektakularne sukcesy w&nbsp;eksporcie </em>&ndash;&nbsp;m&oacute;wi Robert Klos.</p><p style="text-align:justify">Największy w&nbsp;Polsce producent okien, Grupa VELUX, ma w&nbsp;krajowym eksporcie ponad 25-procentowy udział. Ubiegłoroczne wyniki sp&oacute;łki są odzwierciedleniem dobrej sytuacji całego rynku. VELUX zakończył go 10-procentowym wzrostem przychod&oacute;w oraz&nbsp;12-procentowym wzrostem zatrudnienia.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Rok 2017 był dla&nbsp;całej Grupy VELUX okresem dynamicznego rozwoju. Mieliśmy do czynienia z&nbsp;bardzo dobrą koniunkturą na rynkach eksportowych, co pozwoliło zwiększyć produkcję w&nbsp;naszych zakładach. Dzięki temu zwiększyliśmy nasze przychody o&nbsp;ponad 10 proc. do poziomu 1,9 mld zł. Umocniliśmy naszą pozycję jako największego producenta i&nbsp;eksportera okien w&nbsp;Polsce. Na rynku polskim r&oacute;wnież mieliśmy do czynienia ze wzmożoną aktywnością inwestor&oacute;w, zar&oacute;wno komercyjnych, jak i&nbsp;indywidualnych. To w&nbsp;połączeniu z&nbsp;nowymi, innowacyjnymi produktami, kt&oacute;re wprowadziliśmy na rynek, pozwoliło nam r&oacute;wnież znacznie zwiększyć sprzedaż </em>&ndash;&nbsp;podsumowuje Jacek Siwiński, prezes VELUX Polska.</p><p style="text-align:justify">VELUX co roku inwestuje w&nbsp;nowe technologie i&nbsp;rozw&oacute;j produkt&oacute;w. W drugim kwartale ubiegłego roku grupa wprowadziła na rynek trzyszybowe okna energooszczędne, w&nbsp;kt&oacute;rych zastosowano szereg nowoczesnych technologii, m.in. innowacyjną konstrukcję profili okiennych ThermoTechnologyTM oraz&nbsp;specjalną konstrukcję szyby zapewniającą korzystny bilans energetyczny. Okna spełniają wymogi dyrektywy dotyczącej budownictwa energooszczędnego, kt&oacute;ra zacznie obowiązywać w&nbsp;Polsce w&nbsp;2021 roku.</p><p style="text-align:justify">Ubiegłoroczny wzrost produkcji i&nbsp;sprzedaży przełożył się na zatrudnienie. VELUX Polska i&nbsp;jej sp&oacute;łki siostrzane w&nbsp;2017 roku zatrudniły pięciuset nowych pracownik&oacute;w (wzrost o&nbsp;12 proc.). Łącznie dla&nbsp;Grupy pracuje w&nbsp;tej chwili w&nbsp;Polsce przeszło 4250 os&oacute;b.</p><p style="text-align:justify">Grupa VELUX ma w&nbsp;Polsce cztery zakłady produkcyjne &ndash; dwa w&nbsp;Gnieźnie i&nbsp;po jednym w&nbsp;Namysłowie oraz&nbsp;Wędkowach koło Tczewa. W ubiegłym roku grupa zainwestowała w&nbsp;ich rozw&oacute;j ponad 100 mln zł. Skumulowane inwestycje w&nbsp;trakcie ostatnich trzech lat sięgają 310 mln zł.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Od samego początku nasza polityka zakładała, żeby systematycznie i&nbsp;długofalowo rozwijać biznes. W ubiegłym roku m.in. ukończyliśmy rozbudowę fabryki okuć w&nbsp;Gnieźnie oraz&nbsp;budowę kotła na biomasę w&nbsp;fabryce w&nbsp;Namysłowie, kt&oacute;ry pozwoli dzięki wykorzystaniu odpad&oacute;w produkcyjnych zmniejszyć o&nbsp;około 80 proc. zapotrzebowanie na gaz zużywany na ciepło technologiczne i&nbsp;ogrzewanie hal</em> &ndash;&nbsp;m&oacute;wi Jacek Siwiński.</p><p style="text-align:justify">Najnowszy, oddany do użytku projekt to centrum dystrybucyjne w&nbsp;Wiosce Okiennej w&nbsp;Wędkowach na Pomorzu, gdzie znajduje się największa w&nbsp;Polsce fabryka okien. Inwestycja, kt&oacute;ra powstała kosztem 22 mln zł, pozwoli zwiększyć tegoroczną produkcję okien o&nbsp;kolejnych 10&ndash;15 proc. i&nbsp;zatrudnić setkę dodatkowych pracownik&oacute;w.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Uważamy, że 2018 rok r&oacute;wnież będzie udany. Na ten moment popyt nie&nbsp;słabnie, rynek nadal jest rozgrzany i&nbsp;będzie to sprzyjać zwiększaniu sprzedaży. My zaoferujemy klientom kolejne nowe produkty &ndash; w&nbsp;tym r&oacute;wnież energooszczędne, trzyszybowe okna dachowe w&nbsp;segmencie premium i&nbsp;wiele innych, kt&oacute;re mam nadzieję, spotkają się z&nbsp;r&oacute;wnie dobrym odbiorem. Jesteśmy optymistami </em>&ndash;&nbsp;m&oacute;wi prezes VELUX Polska.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Prognozy dla&nbsp;branży stolarskiej są świetlane, dlatego że rozwijają się rynki budowlane w&nbsp;UE i&nbsp;rozwija się także rynek budowlany w&nbsp;Polsce. Nie jest to już tylko kwestia budownictwa mieszkaniowego, ale też budownictwa komercyjnego, biur, budynk&oacute;w użyteczności publicznej, galerii i&nbsp;obiekt&oacute;w handlowych. Spodziewamy się, że w&nbsp;przyszłym roku ten rynek w&nbsp;Polsce urośnie o&nbsp;ok. 5 proc., natomiast eksport nawet o&nbsp;9</em>&ndash;<em>10 proc.&nbsp;</em>&ndash;&nbsp;dodaje Robert Klos.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://1.newseria.pl/video/814134113_velux_podsumowanie_6_s.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Polska branża transportowa niedoinwestowana. Na innowacje technologiczne firmy wydają znacznie mniej niż w Europie Zachodniej]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/polska-branza,p10485289</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/polska-branza,p10485289</guid>
     <pubDate>Wed, 04 Apr 2018 06:25:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/tomtom-technologie-foto_1.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Podstawowym nośnikiem informacji w&nbsp;polskich firmach nadal są klasyczne papierowe segregatory i&nbsp;arkusze Excel &ndash; wynika z&nbsp;badania TomTom Telematics. Klasyczne analogowe narzędzia stosowane są w&nbsp;40 proc. Jedynie co &oacute;sma firma używa system&oacute;w telemetrycznych, kt&oacute;re pomagają obniżyć koszty, zwiększyć efektywność wykorzystania pojazd&oacute;w i&nbsp;bezpieczeństwo kierowc&oacute;w. Polskie przedsiębiorstwa wydają na ten cel znacznie mniej niż te we Francji czy w&nbsp;Niemczech &ndash; problem ten szczeg&oacute;lnie widoczny jest w&nbsp;branży transportowej, gdzie inwestycja zwraca się najszybciej.</strong></p><p style="text-align:justify">Polscy przedsiębiorcy na inwestycje w&nbsp;innowacyjne rozwiązania technologiczne wydają średnio 12 tys. euro rocznie. To zaledwie 36 proc. wydatk&oacute;w firm francuskich i&nbsp;41 proc. niemieckich.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; To wielka strata dla&nbsp;biznesu, ponieważ systemy zarządzania flotą mogą radykalnie podnieść efektywność tych przedsiębiorstw i&nbsp;znacznie zwiększyć ich konkurencyjność w&nbsp;kraju i&nbsp;za granicą </em>&ndash;&nbsp;m&oacute;wi agencji informacyjnej Newseria Biznes Marek Kujawiński, dyrektor sprzedaży TomTom Telematics Polska.</p><p style="text-align:justify">Wśr&oacute;d barier ograniczających wprowadzanie nowych rozwiązań w&nbsp;polskich przedsiębiorstwach zarządzający najczęściej wymieniają wysokie koszty (37 proc. odpowiedzi ), trudności we wprowadzaniu innowacji (18 proc. ) i&nbsp;brak wykwalifikowanych pracownik&oacute;w (13 proc.).</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Faktycznie nowe technologie mogą się kojarzyć z&nbsp;nakładami finansowymi, ale prawda jest taka, że m&oacute;wimy o&nbsp;koszcie rzędu 1 proc. miesięcznych koszt&oacute;w pojazdu, a co ważniejsze &ndash; wydatki te szybko się zwracają. Warto rozpatrzeć tego typu nakłady jako inwestycję, kt&oacute;ra zarabia na siebie i&nbsp;pomaga firmom osiągnąć więcej&nbsp;&ndash;</em>&nbsp;podkreśla Marek Kujawiński.</p><p style="text-align:justify">Systemy telematyczne wspierają tylko ok. 13 proc. samochod&oacute;w firmowych w&nbsp;polskich firmach. To niewiele na tle Europy, gdzie takie rozwiązania wybiera dwukrotnie więcej firm.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> W branży transportowej jest trochę lepiej, bo efekty z&nbsp;wdrożenia tej technologii są bardziej zauważalne, nawet wśr&oacute;d os&oacute;b mniej otwartych na innowacje. Zwroty z&nbsp;inwestycji są bardzo szybkie, a korzyści obejmują nie&nbsp;tylko operacyjne wsparcie przewozu, lecz także wykraczają daleko poza&nbsp;podstawowe funkcjonalności &ndash;</em>&nbsp;tłumaczy Marek Kujawiński.</p><p style="text-align:justify">Kluczem do efektywnego wdrożenia nowych rozwiązań jest jednak dobranie odpowiednich urządzeń i&nbsp;wsparcie dostawcy systemu na etapie wprowadzania technologii i&nbsp;pracy operacyjnej.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; 46 proc. polskich menadżer&oacute;w deklaruje, że w&nbsp;ciągu ostatnich 5 lat zainwestowało w&nbsp;technologie, jednocześnie przyznając, że została ona źle wykorzystana, gł&oacute;wnie ze względu na brak zasob&oacute;w ludzkich bądź nieodpowiednie wdrożenie i&nbsp;przeszkolenie pracownik&oacute;w&nbsp;&ndash;</em> tłumaczy Marek Kujawiński.&nbsp; &nbsp;</p><p style="text-align:justify">Do wdrożenia system&oacute;w telemetrycznych firmy może jednak zmusić rosnąca konkurencja wewnętrzna (63 proc.), tendencja do obniżania marż (32 proc.) i&nbsp;rosnące koszty pracy (30 proc.) &ndash; wynika z&nbsp;badania &bdquo;Finanse Inwestycje Trendy (FIT) Branży Transportowej w&nbsp;pierwszej połowie 2017 roku&rdquo; Instytutu Keralla Research. Cyfryzacja zarządzania flota przynosi wymierne oszczędności dotyczące koszt&oacute;w paliwa, serwisowania i&nbsp;ubezpieczenia pojazd&oacute;w.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Inne korzyści z&nbsp;system&oacute;w, takich jak platforma WebFleet, to pełna komunikacja pracownik&oacute;w biura z&nbsp;kierowcami, wysyłanie trasy i&nbsp;dystrybucja zadań z&nbsp;raportowaniem bieżących etap&oacute;w ich realizacji, uwzględniając ruch drogowy, zdalny nadz&oacute;r nad tankowaniem i&nbsp;zużyciem paliwa, bieżące powiadomienie o&nbsp;wszelkich zdarzeniach czy możliwość automatycznego powiadomienia klienta o&nbsp;realnym czasie dostawy &ndash;</em>&nbsp;podkreśla dyrektor sprzedaży TomTom Telematics w&nbsp;Polsce,</p><p style="text-align:justify">Analiza stylu jazdy kierowcy w&nbsp;czasie rzeczywistym pozwala na zmniejszenie wypadkowości i&nbsp;tym samym poważnych koszt&oacute;w przestoj&oacute;w. Cyfryzacja pomaga też bardziej efektywnie zarządzać pracownikami, podnosi też ich bezpieczeństwo.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> W aspekcie zapewnienia zgodności z&nbsp;wymogami prawnymi, takimi jak rozliczanie czasu pracy, wyliczenie delegacji, przestrzeganie przepis&oacute;w drogowych czy obowiązk&oacute;w wynikających z&nbsp;rejestracji danych na tachografie, systemy telematyczne pozwalają właścicielowi w&nbsp;pełni skoncentrować się na swoim biznesie, unikając potencjalnych kar i&nbsp;problem&oacute;w </em>&ndash;&nbsp;dodaje Marek Kujawiński.</p><p style="text-align:justify">Firmy, kt&oacute;re stosują rozwiązania telemetryczne, skuteczniej budują r&oacute;wnież sw&oacute;j wizerunek.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Nowoczesna technologia może r&oacute;wnież pom&oacute;c w&nbsp;budowaniu pozytywnych relacji z&nbsp;klientami, np. poprzez umożliwienie im weryfikacji warunk&oacute;w przewozu, jak przewożone są ich towary, czy dzięki bieżącej informacji o&nbsp;szacowanej godzinie przyjazdu </em>&ndash;&nbsp;dodaje Marek Kujawiński.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://4.newseria.pl/video/10485289_tomtom_technologie_2_s.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Polacy bardziej zadowolonymi konsumentami niż Amerykanie. Poziom satysfakcji klientów zbliża się do 80 proc.]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/polacy-bardziej,p105754382</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/polacy-bardziej,p105754382</guid>
     <pubDate>Wed, 04 Apr 2018 06:20:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/jakosc-obslugi-foto.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>W ciągu ostatnich sześciu lat wskaźnik zadowolenia konsument&oacute;w w&nbsp;Polsce wzr&oacute;sł o&nbsp;ponad 17 pkt proc. i&nbsp;obecnie wynosi prawie 78 proc. Przewyższa tym samym poziom satysfakcji klient&oacute;w w&nbsp;USA i&nbsp;Wielkiej Brytanii. Na rosnące zadowolenie konsument&oacute;w ogromny wpływ ma jakość obsługi i&nbsp;coraz większe znaczenie, jakie przywiązują do niej firmy. Najlepsi przedsiębiorcy na tym polu po raz jedenasty otrzymali Gwiazdy Jakości Obsługi.</strong></p><p style="text-align:justify">Satysfakcja klienta to jeden z&nbsp;najbardziej znaczących element&oacute;w budowania pozycji marki na rynku oraz&nbsp;jej przewagi nad konkurencją. Polacy z&nbsp;roku na rok stają się coraz bardziej świadomymi konsumentami i&nbsp;choć przy wyborze sklepu lub usługodawcy wciąż kierują się przede wszystkim ceną, to coraz większe znaczenie przywiązują także do jakości. Dotyczy to zar&oacute;wno jakości produktu bądź usługi, jak i&nbsp;poziomu obsługi.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Poziom satysfakcji konsument&oacute;w w&nbsp;Polsce rośnie z&nbsp;roku na rok i&nbsp;wynosi aktualnie 77,9 proc. To bardzo wysoki wskaźnik, biorąc pod uwagę to, że amerykański wskaźnik satysfakcji konsument&oacute;w wynosi 76 proc., podobnie brytyjski, czyli w&nbsp;Polsce jest lepiej niż w&nbsp;Ameryce&nbsp;</em>&ndash;&nbsp;m&oacute;wi agencji informacyjnej Newseria Biznes Mirosław Bartoń, prezes Polskiego Programu Jakości Obsługi.</p><p style="text-align:justify">Konsumenci nieustannie oceniają firmy, z&nbsp;kt&oacute;rych usług korzystają, zwłaszcza że internet daje im w&nbsp;tym zakresie ogromne możliwości. Przedsiębiorstwa powinny wykorzystywać skłonność Polak&oacute;w do oceniania, aby stale monitorować stan satysfakcji klient&oacute;w. Do dyspozycji mają m.in. ankiety konsumenckie wykorzystujące takie wskaźniki, jak Net Promoter Score i&nbsp;Customer Satisfaction Index, badania tajemniczego klienta, stałe analizowanie opinii zgłaszanych za pomocą medi&oacute;w społecznościowych czy przez&nbsp;contact center.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Mamy bardzo rozbudowane badania związane z&nbsp;satysfakcją klient&oacute;w i&nbsp;z tych badań pozyskujemy pomysły, co w&nbsp;naszych procesach i&nbsp;narzędziach zmieniać, by spełniać oczekiwania klient&oacute;w i&nbsp;realizować jak najlepiej ich potrzeby. Na takim materiale wynikającym z&nbsp;badań pracujemy i&nbsp;następnie przekładamy te pomysły na konkretne usprawnienia w&nbsp;procesach</em> &ndash; m&oacute;wi Zuzanna Chodyra-Piast, kierownik Działu Zarządzania Doświadczeniem Klienta w&nbsp;Play, firmie nagrodzonej Gwiazdą Jakości Obsługi.</p><p style="text-align:justify">Dobrą strategią jest szybkie reagowanie na sytuacje kryzysowe oraz&nbsp;eksponowanie pozytywnych opinii o&nbsp;firmie. Polski Program Jakości Obsługi stworzył portal jakoscobslugi.pl, czyli platformę, na kt&oacute;rej klienci mogą wystawić ocenę usługodawcy i&nbsp;kt&oacute;ra jest kanałem wymiany informacji między firmą a konsumentem. Przedsiębiorstwa, kt&oacute;re zaangażują się w&nbsp;program, zyskują dodatkową możliwość poznania opinii swych klient&oacute;w, korzystać bezpośrednio z&nbsp;ich rad i&nbsp;zaleceń.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Firmy mogą czerpać z&nbsp;bogatych zbior&oacute;w opinii konsument&oacute;w, kt&oacute;rzy doradzają, co zrobić, aby poprawić jakość obsługi, aby zyskać jeszcze większą satysfakcję konsument&oacute;w, a te firmy, kt&oacute;re zostają Gwiazdami, cieszą się najwyższym uznaniem konsument&oacute;w i&nbsp;mogą komunikować ten wyjątkowy znak we wszystkich swoich działaniach i&nbsp;materiałach &ndash;&nbsp;</em>m&oacute;wi Mirosław Bartoń.</p><p style="text-align:justify">Dobra obsługa klienta nie&nbsp;jest możliwa bez satysfakcji samych pracownik&oacute;w, stąd nacisk na rekrutację i&nbsp;utrzymanie odpowiednich kadr pracowniczych.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Znacząco zwiększyliśmy wynagrodzenia dla&nbsp;naszych pracownik&oacute;w w&nbsp;ubiegłym i&nbsp;w tym roku. Budujemy cały system motywacyjny tak, żeby on nagradzał nie&nbsp;tylko sprzedaż, lecz także jakość obsługi &ndash;</em>&nbsp;m&oacute;wi Adam Pawłowicz, wiceprezes zarządu ds. handlu, LOTOS Paliwa, jednej z&nbsp;firm nagrodzonych Gwiazdą Obsługi Jakości.</p><p style="text-align:justify">Drugim istotnym elementem, poza&nbsp;odpowiednim wynagrodzeniem, jest cały system szkoleń.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Kładziemy ogromny nacisk na szkolenie pracownik&oacute;w, na nieustanne monitorowanie tego, w&nbsp;jaki spos&oacute;b klienci są obsługiwani. Wprowadziliśmy stały system szkoleń kroczących, kt&oacute;re są powtarzane. Wprowadziliśmy system e-learningu i&nbsp;e-tutoringu, więc tych narzędzi szkoleniowych, zar&oacute;wno internetowych, jak i&nbsp;tradycyjnych, jest bardzo dużo i&nbsp;staramy się nieustannie poprawiać umiejętności naszych pracownik&oacute;w </em>&ndash;&nbsp;m&oacute;wi Adam Pawłowicz.</p><p style="text-align:justify">LOTOS stara się stawiać klienta w&nbsp;centrum swojego zainteresowania, a jakość obsługi buduje poprzez takie elementy jak spos&oacute;b traktowania klienta przez&nbsp;sprzedawcę, szybkość obsługi, co na stacjach paliwowych ma ogromne znaczenie, wygląd każdej stacji, odpowiednie wyeksponowanie towar&oacute;w tak, aby klient nie&nbsp;musiał długo szukać potrzebnego produktu, widoczność loga przy wjeździe na stację oraz&nbsp;prawidłowa obsługa na podjeździe.</p><p style="text-align:justify">Najlepiej oceniane na portalu firmy raz w&nbsp;roku, z&nbsp;okazji przypadającego na 15 marca Międzynarodowego Dnia Konsumenta, zostają wyr&oacute;żnione Gwiazdą Jakości Obsługi. Wśr&oacute;d tegorocznych laureat&oacute;w znalazły się takie przedsiębiorstwa, jak 5.10.15, Allegro.pl, Allianz, Avon, Bank Millennium, Bank Zachodni WBK, BGŻ BNP Paribas, Ceneo.pl, Circle K, CityFit, Costa Coffee, Deichmann, DHL Parcel, Drogerie Natura, Enel-Med, ERGO Hestia, Gothaer, Hebe, ING Bank Śląski, Inmedio, Intersport. Jula, Kaufland, Kazar, Lidl, Link4, Lotos, Lux Med, mBank, Media Expert, NEONET, Net Credit, NJU Mobile, OBI, Oriflame, Pepco, Piekarnie Hert, PKN Orlen, PLAY, RTV EURO AGD, Samsung, Santander Consumer Bank, Selgros, Serwis Fabryczny Sprzętu Gospodarstwa Domowego Bosch Siemens Gaggenau Zelmer, Shell, Smyk, SPAR, T-Mobile, UPC, Vivus.pl, Warta, Wonga.pl.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Gwiazda Jakości Obsługi jest nagrodą wyjątkową, ponieważ ona jest przyznawana przez&nbsp;konsument&oacute;w. Ona nie&nbsp;trafia do nas w&nbsp;wyniku decyzji kapituły jakiegoś konkursu czy jury, ale tę nagrodę dają nam konsumenci, więc to jest dla&nbsp;nas dow&oacute;d na to, że nasza codzienna praca jest przez&nbsp;klient&oacute;w doceniana i&nbsp;pozytywnie oceniona&nbsp;</em>&ndash; m&oacute;wi Zuzanna Chodyra-Piast.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Nagroda Gwiazda Jakości Obsługi jest dla&nbsp;nas potwierdzeniem tego, że nasze starania o&nbsp;to, żeby naszych klient&oacute;w obsługiwać jak najlepiej, przynoszą efekty w&nbsp;postaci ocen klient&oacute;w. Przykładamy do tego ogromną wagę, badamy nieustannie satysfakcję naszych klient&oacute;w i&nbsp;jakość obsługi &ndash;</em>&nbsp;m&oacute;wi Adam Pawłowicz.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://1.newseria.pl/video/105754382_jakosc_obslugi_5.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Poprawia się kultura jazdy samochodem w Polsce. Wciąż jednak na drodze obecne są negatywne emocje]]></title>
     <link>http://lifestyle.newseria.pl/wszystkie-newsy/poprawia-sie-kultura,p28235852</link>
     <guid>http://lifestyle.newseria.pl/wszystkie-newsy/poprawia-sie-kultura,p28235852</guid>
     <pubDate>Wed, 04 Apr 2018 06:10:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1111980533/wsb-kultura-jazdy-foto_1.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Polacy uważani są za jednych z&nbsp;najbardziej agresywnych kierowc&oacute;w na świecie.&nbsp;Wymuszanie pierwszeństwa, nadużywanie klaksonu i&nbsp;oślepianie światłami to największe grzechy polskich kierowc&oacute;w. Polakami za kierownicą wciąż rządzą emocje, choć ich zachowanie na drodze znacznie poprawiło się na przestrzeni ostatnich dziesięciu lat.</strong></p><p style="text-align:justify">Z badania Instytutu Transportu Samochodowego wynika, że ponad 80 proc. polskich kierowc&oacute;w obserwuje agresywne zachowania na drogach co najmniej raz w&nbsp;tygodniu. Co trzeci z&nbsp;badanych przyznaje natomiast, że jemu samemu r&oacute;wnież zdarzają się tego rodzaju postępki. Do zachowań, na kt&oacute;re najbardziej narzekają kierowcy, należy m.in. oślepianie światłami, niebezpieczne zmiany pasa ruchu, agresywne wyprzedzanie, krzyki oraz&nbsp;nadużywanie klaksonu. Jak pokazuje raport &bdquo;Polak w&nbsp;drodze 2.0 &ndash; wydatki kierowc&oacute;w&rdquo;, ponad 30 proc. mandat&oacute;w wystawianych jest właśnie za niekulturalne zachowania za kierownicą, m.in. za nieprawidłowe manewry.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em>&nbsp;Na zachowanie za kierownicą przede wszystkim wpływa czas. Jeżeli mocno się spieszymy, to nagle wszyscy nam zajeżdżają drogę. To siedzi tak naprawdę w&nbsp;nas, bo to nie&nbsp;jest kwestia tego, co się dzieje na drodze. Gdybyśmy jechali z&nbsp;innymi emocjami, prawdopodobnie ta droga byłaby zdecydowanie przyjaźniejsza&nbsp;</em>&ndash; m&oacute;wi agencji informacyjnej Newseria dr Anna Orzeł, menedżer kierunku logistyka, wykładowca Wyższej Szkoły Bankowej we Wrocławiu.</p><p style="text-align:justify">Do najczęstszych przyczyn niekulturalnego zachowania na drodze należy nieumiejętność panowania nad stresem, przeżywanie negatywnych wydarzeń z&nbsp;własnego życia, a także osobowość o&nbsp;skłonności do agresji. Raport Instytutu Transportu Samochodowego pokazuje, że Polacy pod względem zachowania na drodze przypominają kierowc&oacute;w z&nbsp;południa Europy, znanych z&nbsp;żywego temperamentu i&nbsp;ekspresywnego wyrażania emocji.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em>&nbsp;Jeżeli patrzymy na polskich kierowc&oacute;w na tle Europy, to jesteśmy dość dobrymi kierowcami pod względem dynamiki jazdy i&nbsp;przede wszystkim myślenia za kierownicą. To jest najważniejszy element, kt&oacute;ry nas wyr&oacute;żnia, natomiast jesteśmy jeszcze bardziej nerwowi. Poza tym w&nbsp;Polsce jest społeczne przyzwolenie na to, że możemy jeździć szybciej niż 50 km/h</em>&nbsp;&ndash;&nbsp;m&oacute;wi dr Anna Orzeł.</p><p style="text-align:justify">Agresywne zachowania na drodze to jedna z&nbsp;najczęstszych przyczyn wypadk&oacute;w komunikacyjnych. Z danych Komendy Gł&oacute;wnej Policji wynika, że w&nbsp;2016 roku blisko 26 proc. kolizji spowodowanych zostało przez&nbsp;kierowc&oacute;w nieprzestrzegających pierwszeństwa przejazdu, a prawie 9 proc. wynikało z&nbsp;nietrzymania bezpiecznej odległości między pojazdami. Eksperci nie&nbsp;mają jednak wątpliwości, że w&nbsp;ciągu ostatnich 10 lat poziom kultury jazdy w&nbsp;Polsce wyraźnie się zwiększył.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; W latach 90. obserwowaliśmy częściej tzw. styl turecki, czyli ja, kierowca, czyli pan i&nbsp;władca. Ostatnia dekada pokazuje, że zmierzamy w&nbsp;kierunku norweskim, czyli większa uprzejmość, puszczanie pieszych. Zmienia się to bardzo pozytywnie, choć emocje nadal rządzą &ndash;</em>&nbsp;m&oacute;wi dr Anna Orzeł.</p><p style="text-align:justify">Zdaniem ekspertki na poprawę kultury na polskich drogach istotny wpływ ma rozw&oacute;j nowych technologii. Innowacyjne rozwiązania, takie jak układy automatycznego hamowania, tempomaty utrzymujące prędkość jazdy, systemy monitorujące martwą strefę i&nbsp;utrzymujące samoch&oacute;d na pasie ruchu zwiększają poczucie bezpieczeństwa i&nbsp;pewności za kierownicą, a tym samym redukują poziom stresu i&nbsp;agresji.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;My na kierunku logistyka kochamy telematykę, czyli wszystkie rozwiązania, kt&oacute;re są nam w&nbsp;stanie pokazać, w&nbsp;jakim czasie dojedziemy do celu, pozwalają nam zaplanować drogę i&nbsp;poprawić płynność jazdy. Mam nadzieję, że im bardziej miasta będą inteligentne, czyli im bardziej będziemy wchodzili w&nbsp;smart city 3.0, tym styl jazdy będzie się poprawiał&nbsp;&ndash;</em>&nbsp;m&oacute;wi dr Anna Orzeł.</p><p style="text-align:justify">Na zmianę stylu prowadzenia auta wpływa r&oacute;wnież zyskujący coraz większą popularność system car-sharingu, a więc wsp&oacute;lnego użytkowania samochod&oacute;w osobowych. Kierowcy mają świadomość, że wszelkie usterki spowodowane nieprawidłowym zachowaniem na drodze wiążą się w&nbsp;tym przypadku z&nbsp;karami finansowymi. Przywiązują więc większą uwagę do ekonomiki jazdy i&nbsp;stanu technicznego wypożyczanego samochodu.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Kiedy korzystam z&nbsp;takiej formy wypożyczenia samochodu, zauważam, że w&nbsp;samochodach jest czysto, co jest bardzo pozytywne. Co prawda, brak jeszcze w&nbsp;aplikacjach informacji o&nbsp;czystości samochodu, ale to widać gołym okiem, że kierowcy rzeczywiście dbają o&nbsp;te samochody, o&nbsp;to, gdzie są zaparkowane, w&nbsp;jaki spos&oacute;b. Więc dzięki temu r&oacute;wnież og&oacute;lna uważność i&nbsp;kultura bardzo mocno się rozwijają&nbsp;</em>&ndash;&nbsp;m&oacute;wi dr Anna Orzeł.</p><p style="text-align:justify">O konieczności zachowania kultury na drodze kierowcom przypomina Dzień Grzeczności za Kierownicą przypadający na 5 kwietnia.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://4.newseria.pl/video/28235852_wsb_kultura_jazdy_2_s.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Niespłacone długi polskich przedsiębiorców i konsumentów potężnym problemem dla gospodarki. Polskie firmy tracą rocznie ok. 180 mld zł]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/niesplacone-dlugi,p1648126711</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/niesplacone-dlugi,p1648126711</guid>
     <pubDate>Tue, 03 Apr 2018 06:30:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/1648126711_kpf_roter_1.png" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Ponad 2,5 mln Polak&oacute;w ma problem z&nbsp;terminową spłatą swoich zobowiązań. Niespłacone długi są ogromnym problemem dla&nbsp;całej gospodarki i&nbsp;sektora przedsiębiorstw, kt&oacute;re przeznaczają 5&ndash;6 proc. całości swoich koszt&oacute;w, żeby sobie z&nbsp;tym poradzić. Statystycznie niewielki procent dług&oacute;w udaje się wyegzekwować. Np. komornicy odzyskują mniej więcej co piątą złot&oacute;wkę. Eksperci Konferencji Przedsiębiorstw Finansowych podkreślają, że proponowane zmiany w&nbsp;prawie dotyczącym przedawnienia roszczeń, w&nbsp;większym stopniu chroniące dłużnik&oacute;w, mogą jeszcze pogorszyć te statystyki.</strong></p><p style="text-align:justify">Z danych Narodowego Banku Polskiego wynika, że między 2014 a 2016 rokiem całkowita wartość zadłużenia gospodarstw domowych w&nbsp;Polsce zwiększyła się o&nbsp;23 proc. Dziś 40,5 proc. gospodarstw ma kredyty, z&nbsp;tego 13,9 proc. to kredyty mieszkaniowe. Pozostałe 32 proc. stanowią inne kredyty i&nbsp;pożyczki: konsumpcyjne, konsolidacyjne, na działalność gospodarczą i&nbsp;zawodową, pożyczki pozabankowe, zadłużenie na kartach kredytowych. Dla 5,2 proc. gospodarstw zobowiązania z&nbsp;tego tytułu (nie mieszkaniowe) przekraczają 50 tys. zł.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Połowa gospodarstw domowych w&nbsp;Polsce nie&nbsp;ma żadnych zobowiązań finansowych. Jeszcze więcej, bo aż&nbsp;80 proc., bez problem&oacute;w wywiązuje się z&nbsp;zaciągniętych zobowiązań. Problem dotyczy zatem około 20 proc. polskich gospodarstw domowych. W tej liczbie jest około 6 proc., kt&oacute;re naprawdę mają problemy, ale jedynie dla&nbsp;0,3 proc. są one tak poważne, że są oni niewypłacalni lub zbliżają się do tej niewypłacalności &ndash;&nbsp;</em>m&oacute;wi agencji informacyjnej Newseria Biznes Andrzej Roter, prezes Konferencji Przedsiębiorstw Finansowych w&nbsp;Polsce.</p><p style="text-align:justify">Problemy z&nbsp;terminową spłatą dotyczą nie&nbsp;tylko niespłaconych rat kredyt&oacute;w i&nbsp;pożyczek, ale r&oacute;wnież rachunk&oacute;w za telefon i&nbsp;media, aliment&oacute;w, grzywien czy mandat&oacute;w za jazdę komunikacją bez ważnego biletu.</p><p style="text-align:justify">&ndash;&nbsp;<em>Banki tracą kilkanaście miliard&oacute;w złotych przez&nbsp;kredytobiorc&oacute;w, kt&oacute;rzy nie&nbsp;zwracają kredyt&oacute;w. My, konsumenci zyskujemy natomiast co roku kilkanaście miliard&oacute;w złotych z&nbsp;odsetek z&nbsp;depozyt&oacute;w, kt&oacute;re składamy w&nbsp;bankach. Gdyby wszyscy dłużnicy kredytowi w&nbsp;bankach zwracali pieniądze &ndash; w&nbsp;portfelach gospodarstw domowych byłoby 15-17 mld zł więcej z&nbsp;tytułu uzyskiwanych odsetek. Ta kwota miałaby poważne skutki dla&nbsp;wzrostu gospodarczego i&nbsp;konsumpcji, co widać na przykładzie kwoty, kt&oacute;ra trafia do gospodarki z&nbsp;tytułu programu 500+ [ponad 20 mld zł &ndash; red.] &ndash;</em>&nbsp;podkreśla Andrzej Roter.</p><p style="text-align:justify">Prezes KPF zwraca uwagę, że gospodarstwa domowe i&nbsp;dłużnicy, kt&oacute;rzy nie&nbsp;regulują w&nbsp;terminie swoich zobowiązań są potężnym problemem nie&nbsp;tylko dla&nbsp;bank&oacute;w, ale przede wszystkim &ndash; dla&nbsp;całej gospodarki i&nbsp;sektora przedsiębiorstw. Firmy nie&nbsp;chcą wsp&oacute;łpracować z&nbsp;dłużnikami, są wręcz gotowe sprzedawać im tylko za got&oacute;wkę. W efekcie 8 na 10 ma kłopoty z&nbsp;odzyskiwaniem należności.</p><p style="text-align:justify">&ndash;&nbsp;<em>Polskie przedsiębiorstwa &ndash; żeby poradzić sobie z&nbsp;problemem niewywiązywania się przez&nbsp;kontrahent&oacute;w ze swoich zobowiązań &ndash; wydają r&oacute;wnowartość ok. 5&ndash;6 proc. całości swoich koszt&oacute;w. To w&nbsp;skali całej gospodarki około 150&ndash;180 mld zł. Wyobraźmy sobie, jak pozytywnym impulsem dla&nbsp;gospodarki byłoby to, gdyby przedsiębiorstwa nie&nbsp;musiały ponosić tych koszt&oacute;w. W&oacute;wczas wspomniane kwoty podniosłyby ich dochody, a w&nbsp;efekcie budżet państwa otrzymałby podatki od tych kwot. Warto zauważyć też potencjał dla&nbsp;zwiększenia wzrostu gospodarczego &ndash; w&nbsp;Polsce ok. 600 tys. małych i&nbsp;średnich przedsiębiorstw zleca zarządzanie wierzytelnościami profesjonalnym firmom, kt&oacute;re w&nbsp;skali roku odzyskują dla&nbsp;MŚP ok. 20 mld zł. Jednak podobnej kwoty w&nbsp;og&oacute;le nie&nbsp;udaje się odzyskać. Jak wyglądałby polski PKB, gdyby ta kwota trafiła do przedsiębiorstw? </em>&ndash;&nbsp;m&oacute;wi Andrzej Roter.</p><p style="text-align:justify">W&nbsp;badaniu &bdquo;Moralność finansowa Polak&oacute;w&rdquo;, przeprowadzonym na zlecenie KPF i&nbsp;partner&oacute;w, ankietowani jednoznacznie deklarują, że należy spłacać swoje zobowiązania finansowe. Jednocześnie rośnie też akceptacja dla&nbsp;zachowań, kt&oacute;re pozwalają tego uniknąć (np. przepisywania majątku na rodzinę, by uciec przed wierzycielem, zmiana rachunku bankowego, żeby uniknąć zajęcia komorniczego albo praca na czarno, żeby uniknąć ściągania dług&oacute;w z&nbsp;pensji). Polacy są skłonni usprawiedliwiać naruszanie przez&nbsp;konsument&oacute;w norm prawnych i&nbsp;standard&oacute;w etycznych w&nbsp;ponad jednej piątej takich sytuacji.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> W ostatnich kilku latach branża windykacyjna zrobiła bardzo dużo, żeby przekonać rynek &ndash; i&nbsp;r&oacute;wnież samych dłużnik&oacute;w &ndash; że jest częścią sektora usług finansowych. Zmieniła też filozofię podejścia do dłużnika &ndash; dziś jest to przede wszystkim klient. Filozofia koncyliacyjna polega na tym, że w&nbsp;pierwszej rozmowie &ndash; jeżeli uda się skontaktować z&nbsp;dłużnikiem &ndash; rozmawia się o&nbsp;tym, ile jest on w&nbsp;stanie spłacać, a nie&nbsp;o&nbsp;tym, że dług ma być spłacony&nbsp;natychmiast</em>&nbsp;&ndash;&nbsp;m&oacute;wi Andrzej Roter.</p><p style="text-align:justify">Prezes KPF ocenia, że sytuację mogą pogorszyć zaproponowane przez&nbsp;resort sprawiedliwości zmiany w&nbsp;przepisach odnoszące się do przedawnienia roszczeń majątkowych czy egzekucji komorniczej.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Nowe przepisy mogą wpłynąć na zwiększenie zjawiska hazardu moralnego. A jeśli tak, to zachwiana może zostać r&oacute;wnowaga między dobrym rozumieniem praw i&nbsp;obowiązk&oacute;w przez&nbsp;samych dłużnik&oacute;w. Wszelkie rozwiązania, kt&oacute;re mogą zburzyć ten balans, mogą wpływać na zachowania rynkowe i&nbsp;po pewnym czasie powodować negatywne skutki dla&nbsp;kondycji moralnej, jak i&nbsp;dla gospodarki </em>&ndash;&nbsp;m&oacute;wi Andrzej Roter.&nbsp;</p><p style="text-align:justify">Resort sprawiedliwości zaproponował nowelizację Kodeksu cywilnego, Kodeksu postępowania cywilnego oraz&nbsp;ustawy o&nbsp;prawach konsumenta, kt&oacute;rej gł&oacute;wnym założeniem jest praktycznie ustanowienie braku możliwości sądowego dochodzenia roszczeń przedawnionych &ndash; nawet jeśli dłużnik czułby się w&nbsp;obowiązku spłacić swoje zobowiązanie.</p><p style="text-align:justify">Prezes KPF ocenia, że pod względem poziomu ściągalności dług&oacute;w branża windykacyjna w&nbsp;Polsce nie&nbsp;odbiega od rynk&oacute;w europejskich. Dojrzałość rynku finansowego w&nbsp;Polsce okazała się pozytywną przesłanką do wejścia na polski rynek&nbsp;inwestor&oacute;w zagranicznych. To dlatego na rozpoczęcie działalności nad Wisłą zdecydowali się najwięksi, światowi gracze. Polska zaczyna r&oacute;wnież wyznaczać trendy w&nbsp;kwestii zaawansowania technologicznego i&nbsp;filozofii podejścia do klient&oacute;w, co sprawdza się na zagranicznych rynkach.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash;&nbsp;Firmy z&nbsp;polskim kapitałem odnoszą duże sukcesy, inwestując i&nbsp;rozpoczynając działalność poza&nbsp;granicami kraju. Członkowie KPF są m.in. w&nbsp;Czechach, na Słowacji, w&nbsp;Niemczech, Bułgarii, Rumunii, Hiszpanii, we Włoszech i&nbsp;odnoszą tam sukcesy. One biorą się stąd, że poziom kultury korporacyjnej jest często wyższy niż przeciętna europejska. Filozofia podejścia do klienta zaskakuje rynki zagraniczne, a w&nbsp;tle są zasady dobrych praktyk&nbsp;&ndash;&nbsp;</em>podkreśla Andrzej Roter.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://1.newseria.pl/video/1648126711_kpf_roter_1.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Zarobki nauczycieli w Polsce należą do najniższych w Europie. Kwietniowe podwyżki tego nie zmienią]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/zarobki-nauczycieli-w,p1748187806</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/zarobki-nauczycieli-w,p1748187806</guid>
     <pubDate>Tue, 03 Apr 2018 06:25:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/znp-foto_1.jpg" alt="" /> <p><strong>Pod względem wysokości wynagrodzenia nauczycieli Polsce daleko nie&nbsp;tylko do zamożnych państw Europy, ale i&nbsp;naszych najbliższych sąsiad&oacute;w. Wprowadzone od kwietnia podwyżki tego obrazu nie&nbsp;zmienią. Ponad 99 proc. nauczycieli może liczyć na średni wzrost wynagrodzeń o&nbsp;5,35 proc., czyli od 95 do 168 zł w&nbsp;zależności od stopnia awansu zawodowego. W skali roku podwyżki wyniosą 3,75 proc., a odliczając inflację &ndash; 1,45 proc. To znacznie niższa dynamika, niż notują wynagrodzenia w&nbsp;całej gospodarce &ndash; podkreśla Sławomir Broniarz, prezes ZNP.</strong></p><p><em>&ndash; Pod względem zarobk&oacute;w nauczycieli mieścimy się w&nbsp;dolnej strefie stan&oacute;w średnich. Daleko nam do Luksemburga czy Finlandii, ale także Słowenia i&nbsp;Czechy mają wyższy poziom wynagrodzenia. W krajach UE lokujemy się na samym dole. Oczywiście wyprzedzamy Bułgarię, ale to żaden pow&oacute;d do satysfakcji. Nasze średnie wynagrodzenie, kt&oacute;re wynika z&nbsp;rozporządzenia ministra edukacji narodowej, r&oacute;wnież jest zdecydowanie niższe aniżeli średnie wynagrodzenie krajowe &ndash;</em> m&oacute;wi agencji Newseria Biznes Sławomir Broniarz, prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego.</p><p>Z raportu &bdquo;Education at Glance 2017&rdquo; wynika, że zarobki polskich nauczycieli należą do najniższych w&nbsp;Europie. Choć w&nbsp;latach 2007&ndash;2012 wzrosły łącznie o&nbsp;44 proc. (6 podwyżek), to do 2017 roku stały w&nbsp;miejscu. W 2017 roku waloryzacja wyniosła 1,3 proc. Od kwietnia tego roku zarobki ponownie rosną &ndash; o&nbsp;5,35 proc., jednak w&nbsp;skali roku podwyżka wyniesie 3,75 proc., a biorąc pod uwagę inflację (w ustawie budżetowej szacowanej na 2,3 proc.) &ndash; realnie podwyżka wyniesie 1,45 proc.</p><p><em>&ndash; Jeżeli płaca w&nbsp;ostatnich dw&oacute;ch miesiącach miała dynamikę na poziomie około 8 proc., to nam się proponuje w&nbsp;ujęciu rocznym 3,7 proc., a w&nbsp;tym jest także zawarty element inflacyjny. Nauczyciele m&oacute;wią zdecydowanie, że oczekują więcej. Jeżeli słyszymy, że budżet państwa pozwala na to, żeby wypłacać kilkudziesięciotysięczne nagrody dla&nbsp;ministr&oacute;w, że wydajemy miliony w&nbsp;skali całego kraju na r&oacute;żnego rodzaju apanaże dla&nbsp;tych os&oacute;b i&nbsp;pani premier Beata Szydło m&oacute;wi, że oni na to zasłużyli, to ja chcę powiedzieć: wszyscy nauczyciele zasłużyli na to, żeby lepiej zarabiać &ndash;</em> podkreśla Sławomir Broniarz.</p><p>Obecnie średnia płaca zasadnicza wynosi niewiele ponad 2,3 tys. zł. Od 1 kwietnia zasadnicze pensje nauczycieli z&nbsp;tytułem magistra i&nbsp;wykształceniem pedagogicznym wzrosły odpowiednio o&nbsp;123 zł dla&nbsp;nauczyciela stażysty, o&nbsp;126 zł dla&nbsp;nauczyciela kontraktowego, o&nbsp;143 zł dla&nbsp;nauczyciela mianowanego i&nbsp;o 168 zł dla&nbsp;nauczyciela dyplomowanego. Na znacznie większe, bo nawet 22-proc. podwyżki (344&ndash;493 zł) mogą liczyć m.in. ci nauczyciele, kt&oacute;rzy ukończyli studium nauczycielskie, studium wychowania przedszkolnego, studium nauczania początkowego i&nbsp;pedagogiczne studium techniczne. Taka podwyżka dotyczy jednak zaledwie 3,7 tys. os&oacute;b, czyli 0,6 proc. nauczycieli.</p><p><em>&ndash; Nauczyciel z&nbsp;najwyższym stopniem awansu zawodowego, czyli nauczyciel dyplomowany, po podwyżce będzie zarabiał 3317 złotych brutto, a więc jego wynagrodzenie wzrośnie o&nbsp;168 złotych. Oczywiście minister Anna Zalewska posługuje się średnimi wynikającymi z&nbsp;Karty Nauczyciela, tyle tylko, że nauczyciele, kt&oacute;rzy owe średnie osiągają, stanowią niewielką grupę. Stąd m.in. zapis w&nbsp;Karcie Nauczyciela o&nbsp;tzw. dodatkach uzupełniających, ale dla&nbsp;każdego pracownika najważniejsze jest to, co jest zapisane w&nbsp;jego angażu, a więc ile będzie wynosiło jego wynagrodzenie zasadnicze &ndash; </em>wskazuje prezes ZNP.</p><p>Mimo podwyżek, część nauczycieli może jednak na zmianach stracić, bo utracą znaczną część dodatk&oacute;w socjalnych zapisanych w&nbsp;Karcie Nauczyciela &ndash; dodatek mieszkaniowy (z kt&oacute;rego korzysta nawet co trzeci nauczyciel), zasiłek na zagospodarowanie, prawo do lokalu mieszkaniowego, prawo do działki, prawo do mieszkania w&nbsp;budynkach szkolnych i&nbsp;użytkowanych przez&nbsp;szkoły.</p><p><em>&ndash; W przypadku nauczyciela kontraktowego, kt&oacute;ry dostaje od 1 kwietnia 126 zł brutto podwyżki, a jednocześnie straci dodatek mieszkaniowy w&nbsp;wysokości 150 zł, to jego wynagrodzenie łącznie zmniejszy się o&nbsp;24 zł &ndash;</em> wylicza Broniarz.</p><p>Podwyżki dla&nbsp;nauczycieli mają kosztować budżet ponad 1,1 mld zł, jednak Związek Powiat&oacute;w Polskich już alarmował, że powiatom zabraknie 600 mln zł. Pieniędzy na podwyżki może zabraknąć, mimo że wprowadzone przez&nbsp;MEN zmiany, teoretycznie powinny pozwolić na ich wypłatę. Ograniczenie możliwości przechodzenia na urlop dla&nbsp;poratowania zdrowia miało, według wyliczeń MEN, tylko w&nbsp;tym roku pozwolić na zaoszczędzenie 68 mln zł. Na wynagrodzeniu nauczycieli, kt&oacute;rzy stracili pracę w&nbsp;wyniku reformy szkolnictwa (6,6 tys. os&oacute;b) &ndash; nawet 250 mln zł, a na wydłużeniu ścieżki awansu z&nbsp;10 do 15 lat &ndash; 590 mln w&nbsp;2022 roku i&nbsp;nawet 1 mld zł rok p&oacute;źniej.</p><p><em>&ndash; Nie da się przeprowadzić wzrostu wynagrodzeń bez zwiększenia nakład&oacute;w na edukację. UNESCO proponuje, żeby to było 4 proc. PKB, my mamy 2,21 proc. Nie da się zwiększyć płac nauczycieli, jeżeli będziemy tylko m&oacute;wili, że damy na wynagrodzenie zasadnicze, resztę niech dadzą samorządy, bo one teraz poza&nbsp;płacami nauczycieli muszą się zderzyć z&nbsp;wynagrodzeniem pracownik&oacute;w służby zdrowia &ndash;</em> podkreśla prezes ZNP.</p><p>Kwestia podwyżek dla&nbsp;nauczycieli była jednym z&nbsp;powod&oacute;w złożenia przez&nbsp;Związek Nauczycielstwa Polskiego wniosku o&nbsp;odwołanie minister edukacji Anny Zalewskiej ze stanowiska. Opr&oacute;cz pauperyzacji środowiska, wskazują też na chaotycznie przygotowaną reformę, likwidację części dodatk&oacute;w i&nbsp;uprawnień socjalnych czy przyzwolenie na pracę nauczycieli w&nbsp;formie wolontariatu.</p><p><em>&ndash; To pierwszy minister edukacji narodowej, kt&oacute;ry jest tak wyraźnie anty-nauczycielski, nie&nbsp;w&nbsp;słowach, ale w&nbsp;działaniach &ndash;</em> podsumowuje Sławomir Broniarz.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://4.newseria.pl/video/1748187806_znp_podwyzki_2_s.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Szybko przybywa pracowników zza wschodniej granicy. Zapotrzebowanie ze strony firm jest jednak znacznie większe]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/szybko-przybywa,p100943415</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/szybko-przybywa,p100943415</guid>
     <pubDate>Tue, 03 Apr 2018 06:20:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/nbp-rynek-pracy-foto.jpg" alt="" /> <p><strong>W Polsce pracuje około miliona Ukraińc&oacute;w, a w&nbsp;ciągu najbliższych dw&oacute;ch lat ich liczba będzie rosnąć o&nbsp;200&ndash;300 tysięcy &ndash; ocenia NBP. Naszą granicę w&nbsp;poszukiwaniu pracy coraz częściej przekraczają też Gruzini czy Białorusini. Mimo takiej dynamiki to wciąż za mało, by zaspokoić zapotrzebowanie na pracownik&oacute;w ze strony firm. Wyzwaniem jest także zatrzymanie cudzoziemc&oacute;w w&nbsp;Polsce.</strong></p><p><em>&ndash; Na rynku pracy obserwujemy bardzo wysoki popyt na pracę, jednocześnie widzimy już pewne ograniczenia po stronie podaży pracy, ale nie&nbsp;zmienia to faktu, że liczba pracujących nadal rośnie. Pocieszający jest fakt, że uruchamiają się rezerwy aktywności zawodowej, zwłaszcza wśr&oacute;d os&oacute;b w&nbsp;wieku przedemerytalnym, 45&ndash;60 lat, gdzie nasza aktywność zawodowa była relatywnie nisko na tle UE, ale w&nbsp;ostatnich latach wzrosła o&nbsp;prawie 10 pkt proc. Tam cały czas są jeszcze dosyć duże rezerwy &ndash;</em> m&oacute;wi agencji informacyjnej Newseria Biznes Jacek Kotłowski, wicedyrektor Departamentu Analiz Ekonomicznych w&nbsp;Narodowym Banku Polskim.</p><p>W ostatnim czasie coraz ważniejszym źr&oacute;dłem pracownik&oacute;w na polskim rynku pracy stają się kraje za naszą wschodnią granicą. W 2017 roku pracodawcy złożyli ponad 1,7 mln oświadczeń o&nbsp;zamiarze powierzenia pracy Ukraińcom. Jak wynika z&nbsp;szacunk&oacute;w NBP, pracuje u nas już ponad 1 mln os&oacute;b z&nbsp;Ukrainy, a w&nbsp;kolejnych latach ta liczba ma rosnąć o&nbsp;200&ndash;300 tys. rocznie. Istnieje jednak szereg czynnik&oacute;w, kt&oacute;re mogą wpłynąć na te szacunki, jak np. polityka wizowa UE czy też sytuacja na Ukrainie.</p><p><em>&ndash; Ci pracownicy bardzo szybko integrują się z&nbsp;polskim społeczeństwem, a jednocześnie są bardzo dobrymi pracownikami </em>&ndash; m&oacute;wi Jacek Kotłowski. <em>&ndash; Pewnie byłoby bardzo korzystne, gdyby można było łatwiej zatrudniać pracownik&oacute;w zagranicznych czy gdyby ułatwić im przyjazd i&nbsp;znalezienie zatrudnienia w&nbsp;Polsce. Te ułatwienia stopniowo wchodzą, ale podejrzewam, że są nadal jeszcze niewystarczające, żeby w&nbsp;pełni odpowiedzieć na popyt firm.</em></p><p>Kotłowski wskazuje, że najłatwiej jest pozyskać pracownik&oacute;w z&nbsp;rynk&oacute;w najbliższych. Zatrudnienia w&nbsp;naszym kraju, poza&nbsp;Ukraińcami, szukają także pracownicy z&nbsp;Mołdawii, Gruzji czy Białorusi. Pracodawcy mogliby także sięgać po kadry z&nbsp;dalszych rynk&oacute;w, ale w&nbsp;ich przypadku zar&oacute;wno procedury związane z&nbsp;zatrudnieniem, jak i&nbsp;proces integracji ze społeczeństwem trwają dłużej niż w&nbsp;przypadku Ukraińc&oacute;w czy Białorusin&oacute;w.</p><p>Dyrektor w&nbsp;NBP podkreśla, że istotne są zachęty do tego, by imigranci zarobkowi traktowali Polskę jako rynek docelowy.</p><p><em>&ndash; Pozostaniu w&nbsp;Polsce bardzo sprzyjają niewielka bariera językowa, bliskość geograficzna i&nbsp;kulturowa, więc grupa os&oacute;b, kt&oacute;ra chce jechać dalej na Zach&oacute;d, jest stosunkowo niewielka</em> &ndash; podkreśla Jacek Kotłowski. &ndash;<em> Poza tym w&nbsp;Polsce jest im dużo łatwiej podjąć pracę, w&nbsp;innych krajach UE te ograniczenia są dużo silniejsze, ale trzeba stwarzać r&oacute;żnego rodzaju bodźce i&nbsp;zachęty, żeby pracownicy zostali na dłużej, żeby nie&nbsp;byli tylko pracownikami sezonowymi.</em></p><p>Potwierdza to badanie &bdquo;Barometr Imigracji Zarobkowej (I p&oacute;łrocze 2018)&rdquo; Personnel Service. Ponad połowa Ukraińc&oacute;w wskazuje, że wybrała Polskę ze względu na niewielką odległość. 44 proc. wybrało nasz kraj z&nbsp;uwagi na wysokość zarobk&oacute;w &ndash; w&nbsp;por&oacute;wnaniu do minimalnej pensji na Ukrainie (w przeliczeniu ok. 480 zł) nasze minimalne wynagrodzenie (2000 zł brutto) jest dla&nbsp;nich bardzo atrakcyjne. Kolejne powody wskazywane przez&nbsp;co trzeciego pracownika to niska bariera językowa oraz&nbsp;obecność rodziny i&nbsp;znajomych w&nbsp;Polsce. &nbsp;</p><p>Jednak tylko co dziesiąty pracownik z&nbsp;Ukrainy myśli o&nbsp;pozostaniu w&nbsp;Polsce na stałe. Zdecydowana większość zamierza jednak wr&oacute;cić do ojczyzny. Tylko 0,5 proc. pracownik&oacute;w deklaruje, że posiadają w&nbsp;Polsce mieszkanie lub dom, a kolejne 3 proc. myśli o&nbsp;zakupie nieruchomości.</p><p>Istotnym czynnikiem, kt&oacute;ry m&oacute;głby zatrzymać pracownik&oacute;w z&nbsp;Ukrainy w&nbsp;Polsce, jest stabilna sytuacja ekonomiczna kraju.</p><p><em>&ndash; Polska gospodarka jest obecnie w&nbsp;fazie dojrzałej ekspansji. Bardzo korzystne jest to, że rozwijamy się nie&nbsp;tylko szybko, ale r&oacute;wnież bez narastania istotnych nier&oacute;wnowag &ndash; inflacja jest nisko, saldo rachunku obrot&oacute;w bieżących jest korzystne, nie&nbsp;widzimy właściwie takich miejsc w&nbsp;gospodarce, gdzie powstawałyby jakieś nier&oacute;wnowagi i&nbsp;to jest najkorzystniejsze </em>&ndash; ocenia Kotłowski.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://4.newseria.pl/video/100943415_nbp_rynek_pracy_1.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Cyfryzacja państwa nabiera rozpędu. Operatorzy telekomunikacyjni podłączą do szybkiego internetu 1,3 mln gospodarstw domowych i 10 tys. szkół]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/cyfryzacja-pastwa,p1620684187</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/cyfryzacja-pastwa,p1620684187</guid>
     <pubDate>Fri, 30 Mar 2018 06:30:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/zagorski-buk-foto_1.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Program Operacyjny Polska Cyfrowa to gł&oacute;wne źr&oacute;dło unijnych dotacji na budowę sieci&nbsp;szerokopasmowego internetu w&nbsp;Polsce. Zakończony w&nbsp;lutym konkurs przyni&oacute;sł rekordowe efekty: operatorzy telekomunikacyjni zobowiązali się podłączyć do szybkiej sieci 1,3 mln gospodarstw domowych i&nbsp;blisko 10 tys. szk&oacute;ł. Do 2 mld zł wkładu publicznego w&nbsp;ramach uruchomionej dźwigni inwestycyjnej zobowiązali się dołożyć 1,7 mld środk&oacute;w własnych. Centrum Projekt&oacute;w Polska Cyfrowa organizujące konkurs liczy, że sukcesem będzie też ogłoszona niedawno kolejna edycja naboru. Budowa sieci może przyspieszyć pod warunkiem usprawnienia wsp&oacute;łpracy wszystkich interesariuszy oraz&nbsp;terminowego wydawania decyzji i&nbsp;pozwoleń.</strong></p><p style="text-align:justify">&ndash;&nbsp;<em>Jesteśmy w&nbsp;połowie perspektywy unijnej. W ubiegłym roku przeprowadziliśmy największy w&nbsp;historii funduszy europejskich konkurs na dofinansowanie budowy infrastruktury telekomunikacyjnej. Alokacja wyniosła prawie 3 mld zł, z&nbsp;czego finalnie 2 mld zł trafiły do naszych beneficjent&oacute;w. Zaprojektowane przez&nbsp;nas warunki konkursowe uruchomiły dźwignię inwestycyjną, co oznacza, że do tych 2 mld zł, kt&oacute;re operatorzy dostaną z&nbsp;Centrum Projekt&oacute;w Polska Cyfrowa, dołożą jeszcze 1,7 mld zł. To pozwoli na kompleksowe inwestycje telekomunikacyjne na prawie 70 proc. obszaru kraju. Konkurs jest ogromnym sukcesem, udało nam się podpisać umowy na realizację projekt&oacute;w na 53 z&nbsp;79 obszar&oacute;w</em>&nbsp;&ndash;&nbsp;m&oacute;wi agencji informacyjnej Newseria Biznes Wanda Buk, dyrektor Centrum Projekt&oacute;w Polska Cyfrowa.</p><p style="text-align:justify">Centrum przeprowadziło już dwa nabory na &bdquo;Wyeliminowanie terytorialnych r&oacute;żnic w&nbsp;możliwości dostępu do szerokopasmowego internetu o&nbsp;wysokich przepustowościach&rdquo;. To gł&oacute;wne źr&oacute;dło unijnych dotacji na budowę lub rozbudowę sieci internetu szerokopasmowego. Według szacunk&oacute;w Ministerstwa Cyfryzacji, opracowanych na podstawie danych UKE, w&nbsp;Polsce jest jeszcze ponad 1,7 mln białych plam, czyli punkt&oacute;w adresowych, kt&oacute;re nie&nbsp;znajdują się w&nbsp;zasięgu internetu o&nbsp;przepustowości co najmniej 30 Mb/s (w przypadku plac&oacute;wek oświatowych, 100 Mb/s).</p><p style="text-align:justify">Aplikując o&nbsp;dotacje operatorzy konkurowali ceną i&nbsp;liczbą gospodarstw domowych, kt&oacute;re zostaną podłączone do szybkiego internetu. Mogli otrzymać ponad 3 mld zł wsparcia publicznego na podłączenie 700 tys. gospodarstw domowych. Dobrze zaprojektowane zasady konkursu doprowadziły do tego, że finalnie szybki internet zostanie doprowadzony do ponad 1,3 mln dom&oacute;w na 53 z&nbsp;79 wyznaczonych obszar&oacute;w (8,5 proc. gospodarstw domowych w&nbsp;Polsce) przy kwocie wsparcia środk&oacute;w publicznych o&nbsp;1 mld zł niższej niż oferowana. Konkurs uruchomił dźwignię inwestycyjną &ndash; operatorzy do 2 mld zł dotacji unijnej zobowiązali się dołożyć do projekt&oacute;w ze środk&oacute;w własnych prawie 1,7 mld zł. &nbsp;</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Pierwszy raz w&nbsp;historii zobowiązaliśmy operator&oacute;w r&oacute;wnież do tego, aby na obszarach, na kt&oacute;rych będą realizowali projekty, podłączyli wszystkie szkoły do szerokopasmowego internetu. W efekcie tak zaprojektowanych warunk&oacute;w konkursowych operatorzy zobowiązali się do podłączenia ponad 10 tys. plac&oacute;wek oświatowych na terenie całej Polski. To jest niezmiernie ważne, ponieważ jesteśmy w&nbsp;przeddzień projektu Og&oacute;lnopolskiej Sieci Edukacyjnej, kt&oacute;ry ruszy jeszcze w&nbsp;tym roku i&nbsp;będzie realizowany właśnie na bazie sieci, kt&oacute;ra powstała z&nbsp;funduszy unijnych&nbsp;</em>&ndash;&nbsp;m&oacute;wi Wanda Buk.</p><p style="text-align:justify">W projektach wyłonionych do dofinansowania operatorzy zadeklarowali r&oacute;wnież podłączenie do szerokopasmowego internetu o&nbsp;przepustowości co najmniej 100 Mb/s dokładnie 6803 punkt&oacute;w adresowych, w&nbsp;kt&oacute;rych działa łącznie 9975 szk&oacute;ł i&nbsp;plac&oacute;wek oświatowych. Lwia część (80 proc.) z&nbsp;nich, prawie 8 tys., zostanie podłączonych do sieci jeszcze w&nbsp;IV kwartale tego roku.</p><p style="text-align:justify">Działania Centrum Projekt&oacute;w Polska Cyfrowa zapewnią pokrycie ponad 40 proc. obszar&oacute;w, kt&oacute;re do tej pory stanowiły białe plamy w&nbsp;dostępie do internetu. Co istotne, większość gospodarstw podłączanych do sieci znajduje się w&nbsp;małych miastach, poniżej 5 tys. mieszkańc&oacute;w, czyli tych najmniej atrakcyjnych dla&nbsp;rynku telekomunikacyjnego. Skalę i&nbsp;społeczno-ekonomiczne oddziaływanie projektu doceniła Komisja Europejska, a organizator konkursu, Centrum Projekt&oacute;w Polska Cyfrowa, znalazło się wśr&oacute;d finalist&oacute;w European Broadband Awards 2017.</p><p style="text-align:justify">Zaoszczędzone w&nbsp;Programie Operacyjnym środki pozwoliły na uruchomienie drugiej edycji konkursu na budowę sieci na obszarach, na kt&oacute;rych nie&nbsp;udało się wyłonić beneficjent&oacute;w w&nbsp;2017 r. (wystartował w&nbsp;grudniu i&nbsp;potrwa do 11 maja 2018 roku). Tym razem operatorzy telekomunikacyjni mogą się ubiegać o&nbsp;prawie 2 mld zł na budowę sieci szerokopasmowych. Minimalna liczba gospodarstw domowych do objęcia zasięgiem dla&nbsp;wszystkich obszar&oacute;w łącznie wynosi 460 565, natomiast łączna liczba adres&oacute;w plac&oacute;wek edukacyjnych, kt&oacute;re mają zostać podłączone, to 2 579.</p><p style="text-align:justify">&ndash;&nbsp;<em>Program Operacyjny Polska Cyfrowa jest realizowany dobrze, zwłaszcza jeśli chodzi o&nbsp;inwestycje z&nbsp;pierwszej osi i&nbsp;inwestycje operator&oacute;w telekomunikacyjnych. Dwa pierwsze konkursy, kt&oacute;re się już zakończyły, dadzą wymierne efekty w&nbsp;postaci dostępu do szerokopasmowego internetu. Liczymy na to, że sukcesem będzie także trzeci konkurs w&nbsp;tej chwili ogłoszony &ndash;</em>&nbsp;m&oacute;wi Marek Zag&oacute;rski.</p><p style="text-align:justify">Stan i&nbsp;przyszłość inwestycji z&nbsp;POPC oraz&nbsp;rozw&oacute;j szerokopasmowego internetu w&nbsp;Polsce były przewodnim motywem ostatniej debaty, zorganizowanej przez&nbsp;Politykę Insight. Uczestnicy dyskusji ocenili, że jedną z&nbsp;gł&oacute;wnych barier w&nbsp;ich realizacji jest brak koordynacji pomiędzy wszystkimi podmiotami, kt&oacute;re są zaangażowane w&nbsp;ten proces. Kolejnym utrudnieniem są ograniczenia czasowe. Projekty unijne mają określone ramy czasowe, co oznacza, że beneficjenci nie&nbsp;mogą miesiącami czekać na wydanie decyzji i&nbsp;pozwoleń przez&nbsp;jednostki samorządu terytorialnego.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Bardzo dużym utrudnieniem dla&nbsp;naszych beneficjent&oacute;w jest wsp&oacute;łpraca z&nbsp;administracją na poziomie lokalnym. Staramy się to zmienić, nie&nbsp;tylko poprzez rozmowy. Przeprowadziliśmy już warsztaty dla&nbsp;jednostek samorząd&oacute;w w&nbsp;kilku wojew&oacute;dztwach, na tym się na pewno nie&nbsp;skończy. Ministerstwo Cyfryzacji podejmie też inicjatywy legislacyjne, kt&oacute;re pomogą przede wszystkim obniżyć stawki za zajęcie pasa. Bardzo ciekawa propozycja padła dziś ze strony jednego z&nbsp;uczestnik&oacute;w debaty, kt&oacute;ry stwierdził, że być może warto byłoby odg&oacute;rnie nakreślić termin na wydanie każdej decyzji. Uważam, że jest to pomysł, nad kt&oacute;rym warto się pochylić i&nbsp;być może włożyć w&nbsp;ramy legislacyjne&nbsp;</em>&ndash;&nbsp;m&oacute;wi Wanda Buk.</p><p style="text-align:justify">Wiceminister cyfryzacji Marek Zag&oacute;rski podkreślił, że ważny jest r&oacute;wnież rozw&oacute;j dw&oacute;ch pozostałych obszar&oacute;w cyfryzacji stymulowanych przez&nbsp;środki unijne z&nbsp;&nbsp;POPC: dotyczący budowania e-usług (II oś POPC) oraz&nbsp;poprawy kompetencji cyfrowych społeczeństwa (III oś POPC).</p><p style="text-align:justify">&ndash; <em>Liczymy na to, że obywatele odczują poprawę jakości dzięki projektom realizowanym w&nbsp;ramach II osi, czyli wsparcia inwestycji administracji, kt&oacute;rych celem jest poprawa obsługi obywateli. Będą to lepsze systemy teleinformatyczne w&nbsp;administracji, lepsze e-usługi oferowane obywatelom</em>&nbsp;&ndash;&nbsp;podkreśla Marek Zag&oacute;rski. &ndash;&nbsp;<em>W ramach III osi r&oacute;wnież jest całkiem sporo środk&oacute;w i&nbsp;realizowanych projekt&oacute;w. Z&nbsp;programu grantowego będzie mogło skorzystać prawie 1,5 tys. gmin, co przełoży się na to, że około 200 mieszkańc&oacute;w z&nbsp;danej gminy zostanie przeszkolonych z&nbsp;obsługi komputera i&nbsp;efektywnego wykorzystania narzędzi, jakie oferuje internet.</em></p><p style="text-align:justify">Jak informuje wiceminister cyfryzacji, dodatkowa pula środk&oacute;w prawdopodobnie zostanie przesunięta z&nbsp;osi drugiej do pierwszej. Opr&oacute;cz inwestycji realizowanych przez&nbsp;operator&oacute;w telekomunikacyjnych zostanie z&nbsp;nich sfinansowana część infrastruktury Og&oacute;lnopolskiej Sieci Edukacyjnej, kt&oacute;ra do końca 2020 roku zapewni bezpłatny internet we wszystkich 30,5 tys. szk&oacute;ł w&nbsp;Polsce.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://1.newseria.pl/video/1620684187_zagorski_buk_2_s.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Polskie start-upy na celowniku inwestorów. Zysk z inwestycji w takie przedsięwzięcie może sięgnąć nawet kilkuset procent]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/polskie-startupy-na,p2098353156</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/polskie-startupy-na,p2098353156</guid>
     <pubDate>Thu, 29 Mar 2018 06:30:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/assay-wsparcie-firm-foto2.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Dzięki wsp&oacute;łpracy z&nbsp;inwestorem start-up dostaje zwykle nie&nbsp;tylko kapitał na rozw&oacute;j, lecz także wsparcie merytoryczne i&nbsp;know-how, do kt&oacute;rego na co dzień nie&nbsp;ma dostępu. Korzyścią po stronie inwestora jest z&nbsp;kolei stopa zwrotu o&nbsp;wiele większa niż w&nbsp;przypadku tradycyjnych inwestycji, sięgająca nawet kilkuset procent. Blisko co piąty start-up w&nbsp;Polsce rozwija się w&nbsp;tempie przekraczającym 50 proc. miesięcznie.&nbsp;</strong></p><p style="text-align:justify">&ndash; <em>Inwestorzy zwracają uwagę na młode przedsiębiorstwa, ponieważ mają one bardzo dużą dynamikę wzrostu i&nbsp;tym samym zapewniają dużą dynamikę zwrotu z&nbsp;inwestycji. Jeżeli takie młode przedsiębiorstwo rozwija się zgodnie z&nbsp;założonym planem, to inwestor, kt&oacute;ry ulokował w&nbsp;nim kapitał, jest w&nbsp;stanie uzyskać stopy zwrotu niepor&oacute;wnywalne z&nbsp;tymi, kt&oacute;re oferują tradycyjne rynki kapitałowe, czyli instrumenty dłużne, obligacje, o&nbsp;lokatach nawet nie&nbsp;wspominając </em>&ndash;&nbsp;m&oacute;wi agencji&nbsp; informacyjnej Newseria Biznes Łukasz Blichewicz, prezes zarządu Assay Investment.</p><p style="text-align:justify">Z ostatniego badania Fundacji Startup Poland, przeprowadzonego na grupie ponad 760 młodych innowacyjnych sp&oacute;łek, wynika, że aż&nbsp;17 proc. z&nbsp;nich rośnie w&nbsp;tempie przekraczającym 50 proc. miesięcznie. Autorzy raportu &bdquo;Polskie startupy 2017&rdquo; podkreślili, że nie&nbsp;każda nowa firma jest automatycznie start-upem. Dotyczy to przedsięwzięć, kt&oacute;re dzięki przewadze technologicznej lub niezagospodarowanej niszy rynkowej mają potencjał bardzo szybkiego wzrostu. Start-upy to firmy projektowane z&nbsp;zamierzeniem osiągnięcia olbrzymiej skali w&nbsp;kr&oacute;tkim czasie. To czyni je z&nbsp;kolei przedmiotem zainteresowania inwestor&oacute;w.</p><p style="text-align:justify">Mimo to deficyt kapitału inwestycyjnego jest wciąż gł&oacute;wnym problemem, z&nbsp;kt&oacute;rym borykają się polskie start-upy. Brakuje zasob&oacute;w inwestorskich, jakie mają do dyspozycji takie sp&oacute;łki w&nbsp;dojrzałych ekosystemach. Blisko dwie trzecie polskich start-up&oacute;w finansuje się wyłącznie ze środk&oacute;w własnych. Najpopularniejszym źr&oacute;dłem zewnętrznego kapitału jest z&nbsp;kolei krajowy lub zagraniczny venture capital, a dalej &ndash; pieniądze publiczne pochodzące ze środk&oacute;w unijnych (PARP lub NCBiR).</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Młode, innowacyjne przedsiębiorstwa potrzebują dw&oacute;ch rzeczy. Pierwszą jest kapitał na rozw&oacute;j sp&oacute;łki, drugą, wsparcie merytoryczne i&nbsp;wsparcie kontaktami, relacjami z&nbsp;podmiotami i&nbsp;inwestorami, do kt&oacute;rych te młode przedsiębiorstwa nie&nbsp;mają na co dzień dostępu. My staramy się zapewnić obie te rzeczy: dostarczyć kapitał w&nbsp;formie inwestycyjnej, czy to ze środk&oacute;w własnych, czy też pochodzących od inwestor&oacute;w, oraz&nbsp;skontaktować młode przedsiębiorstwo z&nbsp;większą firmą już istniejącą na rynku, kt&oacute;ra może mocno wesprzeć jego rozw&oacute;j&nbsp;</em>&ndash; m&oacute;wi Łukasz Blichewicz.</p><p style="text-align:justify">Korzyścią po stronie inwestora jest stopa zwrotu o&nbsp;wiele większa niż w&nbsp;przypadku tradycyjnych inwestycji, sięgająca nawet kilkuset procent.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Przykładem takiej inwestycji jest sp&oacute;łka Jeden Ślad, bardzo młode przedsiębiorstwo, kt&oacute;re dopiero co ukończyło sw&oacute;j pierwszy rok działalności operacyjnej i&nbsp;rozwinęło się już do tego stopnia, że z&nbsp;punktu widzenia inwestora korzyść osiągnęła mocne kilkaset procent w&nbsp;ujęciu rocznym </em>&ndash;&nbsp;m&oacute;wi Łukasz Blichewicz.</p><p style="text-align:justify">Prezes Assay Investment ocenia, że w&nbsp;Polsce otoczenie rynkowe coraz bardziej sprzyja start-upom. Duża w&nbsp;tym zasługa program&oacute;w uruchamianych przez&nbsp;NCBiR czy Polski Fundusz Rozwoju, kt&oacute;ry &ndash; w&nbsp;ramach pięciu funduszy venture capital &ndash; wpompuje 2,8 mld zł w&nbsp;start-upy na każdym etapie rozwoju i&nbsp;pomoże im w&nbsp;ekspansji. Z ostatniego badania Fundacji Startup Poland wynika, że już w&nbsp;tej chwili blisko połowa polskich start-up&oacute;w sprzedaje za granicą. Polskie start-upy są też coraz bardziej innowacyjne, a 46 proc. wsp&oacute;łpracuje z&nbsp;instytucjami naukowymi i&nbsp;akademickimi.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Trzeba przyznać, że przedsięwzięcia realizowane w&nbsp;Polsce są bardzo innowacyjne, jest do tego bardzo dobry klimat. Każdy nowy pomysł &ndash; czy to na skalę europejską, czy światową &ndash; kt&oacute;ry rozwiązuje jakiś rynkowy problem, bez względu na branżę, pozwala przedsiębiorstwom szybko się rozwijać. Generalnie, Polacy jako nar&oacute;d są bardzo otwarci na innowacje, są w&nbsp;stanie przyjąć na rynek bardzo wiele nowych usług czy towar&oacute;w w&nbsp;kr&oacute;tkim okresie. Jesteśmy krajem, kt&oacute;ry chętnie przyjmuje nowości, ten proces zmiany zajmuje w&nbsp;Polsce kr&oacute;cej, niż ma to miejsce gdziekolwiek indziej w&nbsp;Europie, w&nbsp;szczeg&oacute;lności w&nbsp;Europie Zachodniej &ndash;</em>&nbsp;ocenia Łukasz Blichewicz.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://1.newseria.pl/video/2098353156_assay_wsparcie_firm_1_s.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Emisje zielonych obligacji na świecie w tym roku mogą sięgnąć 200 mld dol. Inwestycje finansowane w ten sposób pomogą w walce ze smogiem i globalnym ociepleniem]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/emisje-zielonych-obligacji,p1496696507</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/emisje-zielonych-obligacji,p1496696507</guid>
     <pubDate>Thu, 29 Mar 2018 06:10:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/petrykowski-gospodarka-wyzwania-foto.jpg" alt="" /> <p><strong>Rośnie zainteresowanie zielonymi obligacjami, z&nbsp;kt&oacute;rych wszystkie pozyskane środki muszą być bezpośrednio przeznaczone na działania prośrodowiskowe. W 2018 roku wartość emisji zielonych obligacji może sięgnąć 200 mld dol., przy 13 mld dol. w&nbsp;2013 roku. W Polsce jako pierwszym kraju na świecie wyemitowane zostały rządowe zielone obligacje, jednak w&nbsp;ujęciu globalnym zdecydowana większość emisji pochodzi z&nbsp;sektora prywatnego. Dla firm ochrona środowiska powinna się stać trwałym elementem ich modeli biznesowych &ndash; przekonuje Marcin Petrykowski z&nbsp;S&amp;P Global Ratings.</strong></p><p><em>&ndash;&nbsp;W szerokim rozumieniu zielone finanse to wszelkie działania związane z&nbsp;rynkiem finansowym, gdzie alokacja środk&oacute;w</em> <em>dokonywana jest w&nbsp;celu bezpośredniego rozwijania inwestycji</em><em> oraz&nbsp;</em><em>inicjatyw prośrodowiskowych, czyli wszelkiego rodzaju projekt&oacute;w, kt&oacute;re starają się poprawić sytuację klimatu i&nbsp;w&nbsp;szeroki spos&oacute;b chronią środowisko&nbsp;&ndash;</em>&nbsp;tłumaczy w&nbsp;rozmowie z&nbsp;agencją informacyjną Newseria Biznes Marcin Petrykowski, dyrektor zarządzający S&amp;P Global Ratings na region EMEA.</p><p>Zielone finanse oznaczają nie&nbsp;tylko inwestycje w&nbsp;rozwiązania chroniące środowisko, lecz także w&nbsp;inwestycje na wsparcie po stronie regulacyjnej. Instrumentami do tego typu inwestowania są tzw. green bonds, czyli zielone obligacje. W momencie emisji to zwykłe obligacje, jednak wszystkie pozyskane z&nbsp;nich środki muszą zostać w&nbsp;całości przeznaczone właśnie na&nbsp;projekty wspierające ochronę środowiska.</p><p><em>&ndash;&nbsp;To klasa aktyw&oacute;w, kt&oacute;ra nabiera coraz większego znaczenia na rynku finansowym. Obserwujemy bardzo duże wzrosty z&nbsp;punktu widzenia emisji &ndash; przez&nbsp;ostatnie 5 lat to ok. 80 proc. wzrostu rok do roku. W 2018 roku szacujemy wielkość emisji zielonych obligacji na 200 mld dol. Obecnie to tylko 2 proc. całego rynku obligacji, ale to jedynie pokazuje potencjał wzrostu&nbsp;&ndash;&nbsp;</em>ocenia Petrykowski.</p><p>Agencja Standard &amp; Poor&HASH39;s szacuje, że wartość emisji zielonych obligacji w&nbsp;2017 roku sięgnęła 155 mld dolar&oacute;w, przy 90 mld dolar&oacute;w rok wcześniej. Jeszcze w&nbsp;2013 roku było to zaledwie 13 mld dolar&oacute;w. W ostatnich latach pod względem emisji dominowała Europa, ale coraz więcej obligacji pochodzi z&nbsp;kraj&oacute;w rozwijających się &ndash; przede wszystkim Chin, Indii i&nbsp;Meksyku.</p><p><em>&ndash;&nbsp;W Polsce mieliśmy dwie udane emisje zielonych obligacji, kt&oacute;re zostały przeprowadzone przez&nbsp;Skarb Państwa. Z&nbsp;dużym sukcesem zaznaczyliśmy swoją obecność. Teraz coraz większym wyzwaniem jest konwersja i&nbsp;adaptacja tego instrumentu dla&nbsp;szerszej grupy uczestnik&oacute;w rynku &ndash; dla&nbsp;przedsiębiorstw i&nbsp;bank&oacute;w. Na świecie już 2/3 emisji zielonych obligacji pochodzi z&nbsp;sektora prywatnego&nbsp;&ndash;&nbsp;</em>wskazuje dyrektor zarządzający S&amp;P Global Ratings w&nbsp;regionie EMEA.</p><p>Polska jest pierwszym krajem na świecie, kt&oacute;ry z&nbsp;sukcesem wyemitował zielone obligacje, po raz pierwszy w&nbsp;grudniu 2016 roku &ndash; była to emisja o&nbsp;wartości 750 mln dolar&oacute;w 5-letnich obligacji z&nbsp;rentownością na poziomie 0,634 proc. Pozyskane z&nbsp;nich środki sfinansowały wydatki budżetowe na projekty z&nbsp;zakresu m.in. zr&oacute;wnoważonego rolnictwa, czystego transportu czy odnawialnych źr&oacute;deł energii. W styczniu 2018 roku Polska po raz drugi wyemitowała zielone obligacje na inwestycje związane z&nbsp;ochroną środowiska o&nbsp;nominale 1 mld dolar&oacute;w. Popyt wyni&oacute;sł 3,25 mld euro, a rentowność 8,5-letnich obligacji sięgnęła 1,153 proc. To jednak dopiero początek i&nbsp;zdaniem eksperta, jeżeli chcemy pełnić istotną rolę w&nbsp;regionie, musimy p&oacute;jść w&nbsp;kierunku zielonych finans&oacute;w.</p><p><em>&ndash;&nbsp;</em><em>Taki jest trend na świecie, kt&oacute;ry wyraźnie przyspieszył w&nbsp;2015 roku, co związane jest z&nbsp;porozumieniem klimatycznym zawartym w&nbsp;Paryżu, gdzie 133 kraje ratyfikowały umowę nakładającą ambitne założenia dotyczące zmniejszania emisji gaz&oacute;w cieplarnianych, czyli walkę ze zjawiskiem globalnego ocieplenia. Jesteśmy częścią świata, kt&oacute;ry taką decyzję podjął i&nbsp;w tym kierunku zmierza całe nasze otoczenie&nbsp;&ndash;</em>&nbsp;podkreśla Petrykowski.</p><p>Ochrona środowiska to fundamentalna część polityki i&nbsp;gospodarki. W Unii Europejskiej zakłada się redukcję emisji dwutlenku węgla, oszczędność energii i&nbsp;większy udział energii wyprodukowanej ze źr&oacute;deł odnawialnych. Inwestycje w&nbsp;ochronę środowiska są konieczne, zwłaszcza przy obecnym poziomie zanieczyszczeń powietrza. Inwestycje mają konkretne efekty dla&nbsp;środowiska, na co wskazuje przykład Chin, gdzie od 2013 roku nałożono limity zużycia węgla, czy zakazano budowy nowych mocy węglowych. W efekcie w&nbsp;IV kwartale 2017 rok poziom stężenia PM 2,5 był o&nbsp;ponad 50 proc. niższy niż rok wcześniej.</p><p>W Polsce, jak ocenia ekspert, wyzwaniem jest przekonanie prywatnych przedsiębiorstw do zielonych inwestycji.</p><p><em>&ndash;&nbsp;Jesteśmy częścią UE, kt&oacute;ra przyjęła ambitną politykę związaną z&nbsp;adaptacją i&nbsp;wdrożeniem zielonych inwestycji oraz&nbsp;przejściem na model gospodarki opartej nie&nbsp;na węglu, ale na odnawialnych źr&oacute;dłach energii. Mamy też problem lokalny w&nbsp;postaci coraz większego smogu. Firmy powinny coraz bardziej zauważać, że ochrona środowiska w&nbsp;tym wymiarze to nie&nbsp;tylko spos&oacute;b zarządzania ryzykiem, ale de facto budowy wartości i&nbsp;trwały element ich modeli biznesowych&nbsp;&ndash;&nbsp;</em>przekonuje Marcin Petrykowski.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://4.newseria.pl/video/1496696507_petrykowski_zielona_gospodarka_1.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Amerykanie chcą wdrożyć w Polsce czystą technologię zgazowania węgla. To korzyści ekologiczne i szansa na nowe miejsca pracy]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/amerykanie-chca-wdrozyc,p472841409</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/amerykanie-chca-wdrozyc,p472841409</guid>
     <pubDate>Wed, 28 Mar 2018 06:30:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/ses-technologia-wegiel-foto.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Polsko-amerykańskie joint-venture SES EnCoal Energy, kt&oacute;re dysponuje wyłącznymi prawami do technologii zgazowania węgla SGT w&nbsp;Polsce, prowadzi rozmowy dotyczące jej wykorzystania z&nbsp;polskimi firmami z&nbsp;branży energetycznej i&nbsp;chemicznej. Na zaawansowanym etapie są cztery projekty dotyczące wykorzystania SGT, z&nbsp;kt&oacute;rych jeden we wsp&oacute;łpracy z&nbsp;TAURON Wytwarzanie. SGT to czysta technologia węglowa, kt&oacute;ra może być wykorzystana do produkcji paliw płynnych, energii elektrycznej albo związk&oacute;w chemicznych. Jej wdrożenie to korzyści dla&nbsp;ekologii i&nbsp;dla gospodarki &ndash; pozwoli utrzymać miejsca pracy w&nbsp;g&oacute;rnictwie i&nbsp;stworzyć nowe na potrzeby obsługi nowej technologii.</strong></p><p style="text-align:justify">&ndash;&nbsp;<em>SES Gasification Technology umożliwia korzystanie ze stałych zasob&oacute;w paliwowych, takich jak węgiel i&nbsp;odpady węglowe, biomasa czy materiały odnawialne, oraz&nbsp;przetwarzanie ich w&nbsp;czysty, syntezowy gaz, kt&oacute;ry przypomina gaz ziemny. Ta technologia jest już wykorzystywana w&nbsp;Chinach &ndash; ten kraj jest dużym konsumentem węgla i&nbsp;zrealizowaliśmy tam pięć projekt&oacute;w w&nbsp;ciągu ostatnich 10 lat. Teraz budujemy instalacje w&nbsp;tych częściach świata, w&nbsp;kt&oacute;rych gaz ziemny jest drogi i&nbsp;gdzie odchodzi się od węgla. To jeden z&nbsp;powod&oacute;w, dla&nbsp;kt&oacute;rych rozpoczęliśmy działalność w&nbsp;Polsce</em>&nbsp;&ndash;&nbsp;m&oacute;wi agencji Newseria Biznes Robert W. Rigdon, wiceprezes Synthesis Energy Systems.</p><p style="text-align:justify">Zgazowanie węgla &ndash; ze względu na relatywnie niewielki wpływ na środowisko &ndash; zalicza się do czystych technologii węglowych. Jest to proces niepełnego spalania w&nbsp;termodynamicznej reakcji z&nbsp;parą wodną przy użyciu tlenu lub powietrza. Efektem końcowym tego procesu jest gaz syntezowy (syngaz), kt&oacute;ry jest mieszaniną wodoru i&nbsp;tlenku węgla. Syngaz może być wykorzystywany do produkcji paliw płynnych albo energii elektrycznej. Technologia zgazowania węgla (SGT) powstała w&nbsp;oparciu o&nbsp;prace badawcze prowadzone przez&nbsp;amerykański Gas Technology Institute od połowy lat 70.</p><p style="text-align:justify">&ndash; <em>Technologia SGT jest unikalna w&nbsp;skali światowej, powstała ona na zlecenie Departamentu Energii i&nbsp;miała na celu przetworzenie węgla niskiej jakości w&nbsp;paliwa na potrzeby rynku amerykańskiego ze względu na kryzys paliwowy, jaki trwał w&nbsp;tamtym czasie &ndash;</em>&nbsp;m&oacute;wi Jacek Pydo, prezes zarządu SES EnCoal Energy.</p><p style="text-align:justify">Wyłącznymi prawami do technologii zgazowania SGT dysponuje w&nbsp;Polsce SES EnCoal Energy, kt&oacute;ra powstała jako joint-venture Synthesis Energy Systems &ndash; notowanej na giełdzie Nasdaq amerykańskiej firmy zajmującej się czystą energią oraz&nbsp;polskiej sp&oacute;łki&nbsp;EnInvestments Sp. z&nbsp;.o.o. Pierwsza z&nbsp;nich rozwinęła i&nbsp;skomercjalizowała technologię zgazowania węgla SGT. Druga już od kilku lat rozwija projekty energetyczne w&nbsp;Polsce.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Perspektywy dla&nbsp;czystych technologii węglowych są w&nbsp;Polsce bardzo optymistyczne. Jeżeli weźmiemy pod uwagę fakt, że nowe regulacje unijne w&nbsp;zakresie wytwarzania energii dotkną około 91 proc. polskich mocy wytw&oacute;rczych, bo mniej więcej taka ilość energii w&nbsp;Polsce wytwarzana jest z&nbsp;węgla, oraz&nbsp;to, że jest mało prawdopodobne, aby Polska mogła całkiem odejść od tego surowca, to sektor energetyczny stoi przed wielkim wyzwaniem. My możemy zaoferować technologię, kt&oacute;ra pozwoli Polsce nadal wykorzystywać węgiel, ale niższym kosztem i&nbsp;w odpowiedzialny, ekologiczny spos&oacute;b&nbsp;</em>&ndash;&nbsp;m&oacute;wi Robert W. Rigdon.</p><p style="text-align:justify">SES EnCoal Energy dostrzega w&nbsp;polskim rynku spory potencjał &ndash; sp&oacute;łka rozmawia z&nbsp;kilkoma&nbsp;firmami z&nbsp;branży energetycznej i&nbsp;chemicznej na temat zastosowania swojej technologii. Jeden z&nbsp;projekt&oacute;w dotyczy TAURON-u. Sp&oacute;łka TAURON Wytwarzanie nawiązała wsp&oacute;łpracę z&nbsp;Instytutem Chemicznej Przer&oacute;bki Węgla (IChPW), kt&oacute;rej przedmiotem jest opracowanie koncepcji projektu technicznego modernizacji bloku energetycznego 200 MW z&nbsp;wykorzystaniem technologii SGT. Studium ma zostać ukończone jeszcze w&nbsp;tym miesiącu.</p><p style="text-align:justify">&ndash;&nbsp;<em>Polska jest dla&nbsp;nas ważnym rynkiem, ponieważ jej gospodarka w&nbsp;dużej mierze oparta jest na węglu. To także spory rynek w&nbsp;Unii Europejskiej, dlatego potrzebne są rozwiązania, kt&oacute;re pozwolą wykorzystywać węgiel w&nbsp;możliwie najczystszy i&nbsp;najbardziej ekologiczny spos&oacute;b. Takie podejście pomaga wdrażać naszą technologię. Dodatkowo Polska jest krajem, kt&oacute;ry importuje gaz ziemny i&nbsp;będzie to robić jeszcze przez&nbsp;wiele dekad. Korzystając z&nbsp;technologii SGT, Polska ma nie&nbsp;tylko możliwość wykorzystania własnych zasob&oacute;w energii w&nbsp;ekologiczny spos&oacute;b, lecz także ograniczenia importu drogiego gazu ziemnego&nbsp;</em>&ndash; m&oacute;wi Robert Rigdon.</p><p style="text-align:justify">&ndash; <em>W&nbsp;tej chwili rozmawiamy z&nbsp;kilkoma dużymi polskimi firmami, kt&oacute;re korzystają z&nbsp;węgla, mają go w&nbsp;swojej dyspozycji albo go wykorzystują do cel&oacute;w i&nbsp;energetycznych i&nbsp;chemicznych. Jest duże zainteresowanie. Prace, dyskusje i&nbsp;pomysły polskich naukowc&oacute;w na to, jak może być wykorzystywany w&nbsp;Polsce syngaz &ndash;&nbsp;przyznam szczerze &ndash; zaskoczyły naszych koleg&oacute;w z&nbsp;Stan&oacute;w</em>&nbsp;&ndash; dodaje Jacek Pydo.</p><p style="text-align:justify">Technologia zgazowanie węgla SGT to jedyna sprawdzona komercyjnie technologia umożliwiająca utylizację muł&oacute;w i&nbsp;odpad&oacute;w węglowych, kt&oacute;re są dużym problemem dla&nbsp;polskich kopalń. Na hałdach i&nbsp;w osadnikach muł&oacute;w składowane są miliony ton takich substancji.</p><p style="text-align:justify">&ndash;&nbsp;<em>Niestety, w&nbsp;Polsce muły często wracają na rynek jako paliwo wykorzystywane przez&nbsp;ludzi do palenia w&nbsp;kotłach, kt&oacute;re nie&nbsp;są do tego przygotowane. To jeden z&nbsp;powod&oacute;w, dla&nbsp;kt&oacute;rych mamy problem z&nbsp;zanieczyszczeniem środowiska i&nbsp;smogiem. Technologia zgazowania węgla SGT to alternatywa, kt&oacute;ra może pom&oacute;c w&nbsp;poprawie jakości powietrza oraz&nbsp;pom&oacute;c ekonomicznie kopalniom w&nbsp;utylizacji i&nbsp;zagospodarowaniu tych materiał&oacute;w &ndash;</em>&nbsp;m&oacute;wi Jacek Pydo.</p><p style="text-align:justify">Technologia SGT umożliwia, obok węgla i&nbsp;niskiej jakości materiał&oacute;w węglowych, przetwarzanie także innych materiał&oacute;w odpadowych, takich jak biomasa i&nbsp;paliwa pochodzące z&nbsp;odpad&oacute;w.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Ta technologia radzi sobie doskonale nie&nbsp;tylko z&nbsp;węglami brunatnymi, lecz także z&nbsp;RDF (paliwa pochodzące z&nbsp;odpad&oacute;w) i&nbsp;innymi materiałami. W tej chwili koncentrujemy swoje działania na Śląsku, kt&oacute;ry ma odpowiednie zasoby. Tam najszybciej możemy uruchomić takie instalacje. Mamy pozytywny oddźwięk od samorząd&oacute;w, kt&oacute;re są zainteresowane tym, żeby takie instalacje u nich powstawały, ponieważ to oznacza dodatkowe miejsca pracy i&nbsp;produkcję ciepła, kt&oacute;re może zastępować często przestarzałe mniejsze ciepłownie zlokalizowane na terenie Śląska</em>&nbsp;&ndash;&nbsp;m&oacute;wi Jacek Pydo.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://1.newseria.pl/video/472841409_ses_technologia_wegiel_4_s.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Tylko co trzecie dziecko w Polsce dostaje kieszonkowe. Brak edukacji finansowej przyczyną złych nawyków w przyszłości]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/tylko-co-trzecie-dziecko-w,p2119432607</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/tylko-co-trzecie-dziecko-w,p2119432607</guid>
     <pubDate>Wed, 28 Mar 2018 06:20:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/edukacja-finanse-foto2.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Większość rodzic&oacute;w nie&nbsp;włącza swoich dzieci w&nbsp;dyskusje na temat finans&oacute;w ani planowanie domowych wydatk&oacute;w, a tylko co trzecie dziecko dostaje kieszonkowe. Tymczasem regularne wypłacanie dziecku nawet symbolicznych kwot może być dobrą nauką gospodarowania własnymi pieniędzmi. W przypadku starszego ucznia świnkę skarbonkę warto zamienić na prosty rachunek oszczędnościowy, by jak podkreśla specjalista Goodwill Consulting, na realnym przykładzie pokazać dziecku, na czym polega oszczędzenie i&nbsp;jak rośnie zgromadzony przez&nbsp;nie&nbsp;kapitał powiększony o&nbsp;odsetki.</strong></p><p style="text-align:justify">&ndash;&nbsp;<em>Edukację finansową dzieci najlepiej zacząć jak najwcześniej. Na początku poprzez zabawę, natomiast p&oacute;źniej poprzez dawanie dzieciom do szkoły kieszonkowego. Myślę, że w&nbsp;taki spos&oacute;b jesteśmy w&nbsp;stanie nauczyć dziecko na realnym przykładzie, jak może dysponować swoimi finansami</em> &ndash;&nbsp;m&oacute;wi agencji informacyjnej Newseria Biznes&nbsp;Jakub Borkiewicz, dyrektor ds. relacji inwestorskich firmy konsultingowej Goodwill Consulting.</p><p style="text-align:justify">W Polsce blisko 80 proc. dzieci w&nbsp;wieku 5&ndash;17 lat samodzielnie kupuje artykuły spożywcze. Większość z&nbsp;nich dysponuje własnym budżetem, a na słodycze i&nbsp;przekąski wydają miesięcznie nawet 285 mln zł &ndash; wynika z&nbsp;badania &bdquo;Junior Shopper 2017&rdquo;, przeprowadzonego przez&nbsp;GfK. Dzieci i&nbsp;młodzież mają też duże przełożenie na decyzje zakupowe podejmowane przez&nbsp;rodzic&oacute;w, co czyni z&nbsp;nich istotną grupę konsumencką. Dlatego naukę zarządzania własnym budżetem warto rozpocząć jak najwcześniej, żeby wyrabiać w&nbsp;najmłodszych dobre nawyki finansowe.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Szkoła jest odpowiednim momentem, żeby dziecko samo zaczęło decydować o&nbsp;tym, na jakie przekąski czy zdrowe produkty powinno wydać te oszczędności w&nbsp;szkolnym sklepiku&nbsp;&ndash;</em>&nbsp;m&oacute;wi Jakub Borkiewicz.</p><p style="text-align:justify">Regularne wypłacanie dziecku kieszonkowego, nawet symbolicznych kwot, może być dobrą nauką gospodarowania własnymi pieniędzmi. Z badań Fundacji Kronenberga przy Citi Handlowym jednak wynika, że tylko 35 proc. rodzic&oacute;w daje dzieciom kieszonkowe. Natomiast 15 proc. deklaruje, że dziecko dostaje pieniądze na wszystkie swoje potrzeby i&nbsp;nie ma konieczności przekazywania mu kieszonkowego. To może w&nbsp;przyszłości poskutkować nieumiejętnością oszczędzania czy nawet rozrzutnością.</p><p style="text-align:justify">Z badań Fundacji Kronenberga wynika r&oacute;wnież, że 49 proc. Polak&oacute;w nie&nbsp;włącza swoich dzieci w&nbsp;dyskusje na temat finans&oacute;w, a zaledwie co piąty angażuje je w&nbsp;planowanie domowych wydatk&oacute;w. Jeszcze mniej rodzic&oacute;w (17 proc.) zachęca dziecko do odkładania pieniędzy.</p><p style="text-align:justify">&ndash; <em>Wydawania pieniędzy najlepiej nauczą rodzice. Oni sami powinni się interesować rynkiem finansowym, wiedzieć więcej na temat kwestii finansowych. To będzie miało ogromne przełożenie na dziecko, bo dzieci przede wszystkim chłoną nawyki od rodzic&oacute;w&nbsp;&ndash;&nbsp;</em>m&oacute;wi Jakub Borkiewicz z&nbsp;Goodwill Consulting.</p><p style="text-align:justify">Choć wielu rodzic&oacute;w nie&nbsp;robi nic w&nbsp;kierunku edukacji finansowej swoich pociech, to 90 proc. Polak&oacute;w uważa, że dzieci w&nbsp;wieku szkolnym powinny być edukowane w&nbsp;dziedzinie finans&oacute;w, a zdaniem połowy (55 proc.) ciężar tej edukacji spoczywa właśnie na rodzicach (badanie &bdquo;Barometr Providenta&rdquo;).</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em> Edukację dzieci dobrze zacząć od praktyki. Rodzic sam powinien dywersyfikować własny majątek. Bardzo dobrym pomysłem może być też założenie rachunku oszczędnościowego dla&nbsp;dziecka, pokazanie mu innych instrument&oacute;w finansowych, jak obligacje czy r&oacute;żnego rodzaju rachunki maklerskie. Możliwości jest bardzo wiele, najważniejsze, żeby pamiętać o&nbsp;tej edukacji. Czym skorupka nasiąknie za młodu, tym szybciej dziecko w&nbsp;przyszłości zrozumie jak wygląda inwestowanie i&nbsp;oszczędzanie&nbsp;&ndash;</em>&nbsp;m&oacute;wi Jakub Borkiewicz.</p><p style="text-align:justify">W przypadku starszego ucznia świnkę skarbonkę warto zamienić na prosty rachunek oszczędnościowy i&nbsp;na realnym przykładzie pokazać dziecku, na czym polega oszczędzenie i&nbsp;jak rośnie zgromadzony przez&nbsp;nie&nbsp;kapitał powiększony o&nbsp;odsetki. Najlepiej jest wybrać w&nbsp;tym celu prosty, bezkosztowy i&nbsp;bezobsługowy produkt finansowy.</p><p style="text-align:justify">Z ubiegłorocznych badań przeprowadzonych przez&nbsp;OECD wynika, że edukacja finansowa, także wśr&oacute;d dzieci, jest w&nbsp;Polsce koniecznością. Na trzydzieści państw OECD Polska zajęła w&nbsp;badaniu ostatnie miejsce pod względem wiedzy i&nbsp;świadomości dotyczącej finans&oacute;w.&nbsp;</p>]]></description>
     <enclosure url="https://1.newseria.pl/video/2119432607_edukacja_finanse_1.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>
<item>
     <title><![CDATA[Polacy niechętnie składają skargi na nieuczciwych e-sprzedawców. Odstraszają ich długotrwałe procedury lub nie wiedzą, gdzie szukać pomocy]]></title>
     <link>http://biznes.newseria.pl/news/polacy-niechetnie,p1333783536</link>
     <guid>http://biznes.newseria.pl/news/polacy-niechetnie,p1333783536</guid>
     <pubDate>Wed, 28 Mar 2018 06:10:00 +0200</pubDate>
     <author>
       <name>Newseria</name>
     </author>
     <description><![CDATA[<img align="left" hspace="10"  src="http://www.newseria.pl/files/1097841585/zakupy-internetowe-foto.jpg" alt="" /> <p style="text-align:justify"><strong>Większość konsument&oacute;w składa skargi na nieuczciwych e-sprzedawc&oacute;w dopiero przy stracie wyższej niż 300 zł. Drobniejsze oszustwa są bagatelizowane, bo obawiają się oni długotrwałych procedur. Według danych Federacji Konsument&oacute;w oszustwa w&nbsp;sieci zdarzają się coraz rzadziej, wciąż jednak do najczęściej stosowanych praktyk należy pobranie opłaty i&nbsp;niewysłanie towaru.</strong></p><p style="text-align:justify">Popularność e-commerce w&nbsp;Polsce systematycznie rośnie. Jak wynika z&nbsp;raportu &bdquo;e-Commerce w&nbsp;Polsce 2017&rdquo;, opracowanego przez&nbsp;firmę Gemius i&nbsp;Izbę Gospodarki Elektronicznej, zakupy w&nbsp;sieci robi już ponad połowa Polak&oacute;w. Internauci coraz chętniej decydują się także na dokonywanie płatności online, gł&oacute;wnie przy użyciu karty debetowej lub kredytowej. Wynika to z&nbsp;przeświadczenia ponad 60 proc. użytkownik&oacute;w sieci, że zakupy w&nbsp;e-sklepach nie&nbsp;są obarczone ryzykiem. Bezpieczeństwo transakcji internetowych w&nbsp;Polsce potwierdzają także obserwacje Federacji Konsument&oacute;w.</p><p style="text-align:justify">&ndash;<em>&nbsp;Takich skarg nie&nbsp;jest dużo. Nadużycia związane z&nbsp;wykorzystaniem karty płatniczej wbrew intencjom jej właściciela są nawet częstsze w&nbsp;handlu offline&rsquo;owym aniżeli w&nbsp;internecie. Trzeba jasno powiedzieć, że ten kanał nie&nbsp;jest bardziej niebezpieczny&nbsp;&ndash;</em> m&oacute;wi agencji informacyjnej Newseria Kamil Pluskwa-Dąbrowski, prezes Federacji Konsument&oacute;w.</p><p style="text-align:justify">Świadomość Polak&oacute;w w&nbsp;zakresie bezpieczeństwa w&nbsp;sieci jest coraz większa, wciąż jednak wielu internaut&oacute;w pada ofiarą oszust&oacute;w. Największym problemem są fałszywe sklepy, w&nbsp;kt&oacute;rych płatności odbywają się bez zabezpieczeń, oraz&nbsp;nieuczciwi sprzedawcy, kt&oacute;rzy pobierają należność i&nbsp;nie wysyłają towaru. Skargi konsument&oacute;w dotyczą także takich przypadk&oacute;w jak wadliwy lub niespełniający obietnic sprzedawcy towar &ndash; tego rodzaju roszczeń klient może dochodzić z&nbsp;tytułu rękojmi lub gwarancji.</p><p style="text-align:justify">&ndash; <em>Tutaj e-commerce ma jedną podstawową przewagę w&nbsp;por&oacute;wnaniu ze sklepem tradycyjnym &ndash; kupując w&nbsp;internecie, w&nbsp;ciągu 14 dni możemy taki towar zwr&oacute;cić bez wskazania przyczyn </em>&ndash;&nbsp;m&oacute;wi Kamil Pluskwa-Dąbrowski.</p><p style="text-align:justify">Z badań firmy Provident wynika, że niemal co piąty Polak miał do czynienia z&nbsp;usługodawcą, kt&oacute;ry nie&nbsp;wywiązał się z&nbsp;umowy lub naruszył prawa konsumenta. Tylko połowa z&nbsp;ankietowanych zdecydowała się jednak na złożenie skargi. Według Federacji Konsument&oacute;w w&nbsp;przypadku handlu internetowego Polacy są jeszcze mniej skłonni do dochodzenia swoich praw.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Do nas trafia ponad 60 tysięcy skarg konsumenckich w&nbsp;ciągu roku, z&nbsp;czego&nbsp;w około 8&ndash;9 tys., czyli w&nbsp;co si&oacute;dmy, &oacute;smy przypadek, w&nbsp;jakiś spos&oacute;b jest zaangażowana cyfryzacja, internet itd., albo to jest sklep internetowy, albo spos&oacute;b świadczenia usługi &ndash;</em>&nbsp;m&oacute;wi Kamil Pluskwa-Dąbrowski.</p><p style="text-align:justify">Federacja Konsument&oacute;w zapytała r&oacute;wnież Polak&oacute;w o&nbsp;to, co mogłoby ich skłonić do złożenia skargi na nieuczciwego sprzedawcę, zasięgnięcia porady prawnej lub zgłoszenia się do jednej z&nbsp;organizacji zajmującej się ochroną praw konsumenta. Badanie pokazało, że Polacy nie&nbsp;są chętni do dochodzenia swoich praw w&nbsp;przypadku strat niższych niż 300 zł.</p><p style="text-align:justify"><em>&ndash; Między innymi z&nbsp;tego powodu, że nie&nbsp;chcą długiego, trudnego postępowania sądowego, a czasami nie&nbsp;wiedzą o&nbsp;możliwości uzyskania pomocy, chociażby u rzecznika powiatowego albo w&nbsp;organizacji konsumenckiej, np. w&nbsp;Federacji Konsument&oacute;w</em> &ndash;&nbsp;m&oacute;wi Kamil Pluskwa-Dąbrowski.</p><p style="text-align:justify">Bezpieczeństwo zakup&oacute;w w&nbsp;internecie to kwestia dotycząca zar&oacute;wno e-sklep&oacute;w, jak i&nbsp;ich klient&oacute;w. Sprzedawcy muszą zadbać o&nbsp;prawidłowe zabezpieczenia serwer&oacute;w oraz&nbsp;połączeń internetowych &ndash; w&nbsp;tym drugim przypadku standardem jest stosowanie szyfrujących transmisję certyfikat&oacute;w SSL. Kluczem do bezpiecznej transakcji jest także świadomość konsument&oacute;w &ndash; podstawą jest używanie odpowiednio mocnych haseł oraz&nbsp;wysokiej jakości połączenia internetowego.</p>]]></description>
     <enclosure url="https://1.newseria.pl/video/1333783536_zakupy_internetowe.mp4" size="" type="video/mp4" />
</item>  </channel>
</rss>
