Newsy

W nadchodzącym roku niewykluczony spadek notowań złota do 1000 dolarów za uncję. Dla rynku miedzi najważniejsze będą dane z Chin

2014-12-31  |  09:00

Wysoka produkcja i obawy o stan chińskiej gospodarki skutecznie obniżają ceny miedzi. Innym niekorzystnym czynnikiem dla rynku surowców i metali jest silny dolar, co szczególnie widać w notowaniach złota. Koniec upływającego roku na rynku nie przynosi zasadniczych zmian – złoto porusza się w trendzie spadkowym i jego cena może jeszcze spaść o 100-200 dolarów za uncję.

– Na rynku złota panuje ewidentny trend spadkowy i przynajmniej na razie nie spodziewałabym się odwrócenia tej tendencji. Nadal głównym problemem jest bardzo silna amerykańska waluta, a notowania złota są odwrotnie proporcjonalnie powiązane z wartością amerykańskiego dolara – mówi agencji informacyjnej Newseria Inwestor Dorota Sierakowska, analityk Domu Maklerskiego BOŚ.

Jej zdaniem drugim istotnym czynnikiem są informacje z Chin i Indii, gdyż są to kraje, które generują największy popyt na złoto, nawet w formie fizycznej, chodzi o biżuterię, złote monety bądź sztabki.

W stosunku do grudnia 2013 r. kontrakty terminowe na złoto oscylują na tym samym poziomie, w granicach 1200-1250 dolarów za uncję, choć w ciągu roku znajdowały się znacznie wyżej, nawet w granicach 1380 USD, a obecnie wykazują trend spadkowy. Z kolei na początku listopada notowania metalu spadły poniżej 1150 dolarów i nie jest wykluczone, że w najbliższym czasie zejdą dużo niżej.

Nie wykluczałabym scenariusza, w którym cena złota dochodzi do okolic 1000 dolarów za uncję. Jeśli dolar nadal pozostanie silny, taki wariant jest możliwy. Z technicznego punktu widzenia ważne wsparcie przebiega w okolicach 1130 dolarów za uncję. To lokalne minimum, które obserwowaliśmy w tym roku. Jeśli ta bariera zostanie przełamana, nie wykluczałabym spadków przynajmniej do 1100 dolarów za uncję – twierdzi analityk DM BOS.

W przypadku rynku miedzi Dorota Sierakowska uważa dużą produkcję surowca za istotny czynnik, który wpływa na obniżkę cen.

Według branżowej organizacji International Copper Study Group w 2014 r. światowa produkcja miedzi rafinowanej wyniesie 22,45 mln ton i mijający rok będzie pierwszym, kiedy podaż na ten surowiec przekroczy popyt (o kilkaset tysięcy ton). Prognozy mówią o podobnym zjawisku w roku następnym.

Mamy niekorzystny dla kupujących zestaw: z jednej strony występuje zjawisko dużej podaży miedzi, pojawiają się również nowe projekty wydobywcze, czyli nowa podaż wpływa na rynek. Z drugiej strony obserwujemy niepewny popyt. Problemem jest głównie popyt ze strony Chin, które mają niepewną sytuację gospodarczą – zaznacza ekspert DM BOŚ.

Jej zdaniem niedawna obniżka stóp procentowych w Chinach może być odczytywana jako pewien instrument stymulujący i wspierający gospodarkę, ale również można odczytywać taki ruch jako wyraz słabości Państwa Środka. A spekulacje co do zmniejszenia tempa wzrostu gospodarczego w Chinach cały czas są obecne. Według OECD w 2014 r. tempo wzrostu PKB w Chinach wyniesie 7,3 proc. W roku 2013 była to wartość 7,7 proc.

Kontrakty terminowe na miedź spadły przez ostatni rok o około 12 proc. i od kilku tygodni wahają się w granicach 6300-6500 dolarów za tonę.

Na rynku miedzi to, co się dzieje aktualnie w Chinach, będzie miało kluczowe znaczenie – podsumowuje Sierakowska.

Czytaj także