Newsy

Aplisens zakłada kilkuprocentowy wzrost w tym roku. Producent przemysłowej aparatury pomiarowej będzie dywersyfikował obszary działania

2016-03-18  |  06:30

Producent aparatury pomiarowej dla przemysłu ma za sobą dobry rok zarówno w kwestii osiągniętych przychodów, jak i zysku. W 2016 r. spółka spodziewa się przynajmniej kilkuprocentowego wzrostu. Zamierza nadal dywersyfikować obszary działalności, by uniezależnić się od cen ropy i gazu. Dzięki takiej polityce firmie udało się zahamować spadki na rynku rosyjskim.

– Chcielibyśmy urosnąć o kilkanaście procent, ale zdaję sobie sprawę z tego, że to jest bardzo trudne i wręcz niemożliwe w obecnej sytuacji. Zatem myślimy o tym bardziej na zasadzie ambicji niż realnego potencjału. Kilkuprocentowe wzrosty będą nas satysfakcjonowały – mówi agencji informacyjnej Newseria Inwestor Adam Żurawski, prezes zarządu Aplisens SA.

W 2015 roku przychody ze sprzedaży grupy kapitałowej Aplisens wyniosły 88,4 mln zł, to o blisko 1 mln zł mniej niż rok wcześniej. Zysk operacyjny był minimalnie niższy niż w 2014 r. (o 0,34 proc.) i zamknął się kwotą prawie 17 mln zł. Na czysto grupa zarobiła 13,9 mln zł wobec 12,74 mln zł przed rokiem.

– Wyniki za 2015 rok nie były specjalnie zadowalające. Spadek ogólnych przychodów wynikał głównie ze spadków na rynkach WNP. W 2015 roku spadki wynosiły 16 proc., co przełożyło się na płaskie wyniki – mówi Żurawski. – Najważniejsze, że tendencja spadkowa została zahamowana. Wcześniej informowaliśmy, że od połowy 2015 roku zaczęły rosnąć zamówienia, to się przełożyło już na wyniki IV kw., dlatego per saldo ten IV kw. wyszedł już dosyć dobrze i tam były wzrosty na rynkach WNP. Dziś są zamówienia z tego rynku i wydaje się, że powinny być coraz większe.

Szef grupy Aplisens nie ma nadziei na satysfakcjonującą dynamikę na rynkach Wspólnoty Niepodległych Państw, ale spodziewa się powtórzenia wyniku. Jak podkreśla, wszystko uzależnione jest od cen ropy, która od niemal dwóch lat traci na wartości. W połowie 2014 roku baryłka tego surowca kosztowała 100 dolarów. Obecnie trzeba za nią płacić niespełna 40 dolarów, a i tak w ostatnich tygodniach nastąpił wzrost – w ciągu miesiąca o ponad 40 proc., od początku roku – o ponad 4 proc.

– Wzrosty zależą od sytuacji na rynku ropy. Ostatnio mieliśmy kilka dni wzrostu, za chwilę mogą być spadki. Czekamy na trwałą tendencję umocnienia ropy. – wyjaśnia szef Aplisensa. – Udało nam się zwiększyć udział w rynku. O to walczyliśmy w czasie tego kryzysu i wzrosty, które się teraz pojawiły, wynikają nie z lepszej sytuacji gospodarczej w Rosji, tylko z tego, że nasz udział w rynku wzrósł. Weszliśmy w inne branże niż te związane z ropą i gazem, dlatego udało nam się zahamować negatywne tendencje i optymistycznie patrzymy w przyszłość.

W ubiegłym roku eksport do UE wzrósł o 11 proc. i jak mówi prezes spółki, był to wynik słabszy od oczekiwań, również z powodu notowań cen ropy. Bardzo dobrze wypadła natomiast Azja, do której eksport zwiększył się o 18 proc. Jeszcze wyższe dynamiki zanotowano w eksporcie do Ameryki, ale tamtejsza sprzedaż wciąż odpowiada za mniej niż 1 proc. ogólnych przychodów. Grupa sprzedaje swoją aparaturę pomiarową do ponad 100 krajów na świecie.

– Znaleźliśmy sobie klientów w branżach niezwiązanych z wydobyciem ropy czy gazu – wyjaśnia strategię Żurawski. – Podobnie działamy na innych rynkach. To są rynki nam znane, a ich udział powinien rosnąć. Ta dominująca na niektórych z nich branża związana z ropą będzie już mniej dominująca. Chcieliśmy to bardziej zdywersyfikować.

Jak podkreśla, choć na razie grupa nie przeznacza dodatkowych nakładów na rozwój mocy uruchomionej na początku 2014 roku fabryki w Radomiu, to docelowo chce zwiększyć w niej produkcję, i to skokowo. Czeka jednak na właściwy moment, gdy na rynku pojawi się większa liczba zamówień.

Czytaj także